Nudyzm kompletny zapanował w mojej psyche. Mentalny nudyzm, że aż wstyd...
Jakby tego było mało pogłębiłem sobie ten nudyzm poranną projekcją "8 i pół" Felliniego... udało mi się nie zasnąć...
Ponieważ jestem prostaczkiem i wydumane dyrdymały ("jeśli nie możemy mieć wszystkiego to prawdziwą perfekcją jest nicość" bla, bla, bla) jakoś nie paraliżują mojego ego ani nie wywołują erekcji to zajmę się przez moment czymś innym...
Gie Wu lamentuje pytająco: Zadłużone szpitale nie dostaną nawet złotówki? I opisuje dalej całą sytuację:
Komornicy mogą od poniedziałku przejmować z NFZ wszystkie pieniądze przeznaczone dla szpitali. Ich dyrektorzy alarmują: za chwilę zabraknie na lekarstwa dla pacjentów i wypłaty dla pracowników
Do tej pory komornik mógł zająć tylko 25 procent sumy kontraktu co miesiąc przekazywanej placówkom medycznym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jednak 9 stycznia Trybunał Konstytucyjny uznał ten przepis kodeksu postępowania cywilnego za niezgodny z konstytucją.
Tyle Gie Wu - potem następuje długa lista przykładów szpitali, które przestaną leczyć bo komornicy położą łapy na kontach NFZ. Oczywiście pojawiają się chore dzieci, które zostaną prawdopodobnie wypisane z oddziału hematologii...
W całym tekście słowa nie ma o tym, że ci wredni komornicy to nie są bandyci, którzy przyszli prosto z ulicy po kasiorkę tylko mają prawomocne wyroki sądu. Komornicy przyszli po cudze, ciężko zarobione i zainwestowane pieniądze. Po forsę zainwestowaną przez hurtownie farmaceutyczne czy producentów sprzętu medycznego...
Dla głuptoków z Gie Wu pieniądz jest czymś tak abstrakcyjnym, że do łba im nie przyjdzie zastanowić, że szpital jest końcowym ogniwem całego złodziejskiego łańcuszka pt. system ubezpieczeń zdrowotnych. Łańcuszka w którym "anonimowe" pieniądze są często marnotrawione i wydawane "na lewo".
Owszem, czasem marnotrawione są w sposób humanitarny - o czym przekonuje historia pewnego nieubezpieczonego alkoholika, któremu zafundowano extra leczenie. Konkretnie zafundował je profesor Piotr Kuna, dyrektor szpitala im. Barlickiego w Łodzi. Pan profesor sam jest świadom pewnej schizofrenii w jakiej tkwi - bo z jednej strony ma dziesiątki ubezpieczonych pacjentów, którzy tygodniami czekają na specjalistyczną diagnostykę, ale z drugiej strony pojawia się zdychający pijaczek który ląduje tam bez kolejki...
No i tu pojawia się problem, bo choć wybór powinien być prosty (tak, tak - pijaczek powinien zdechnąć pod płotem) to zwycięża "socjalistyczna mentalność" i swoista "troska o człowieka pijącego" :(. Profesor Kuna, fundator procesu rewitalizacji pijaczka twierdzi:
Nie można ich zostawić na ulicy. Trzeba stworzyć system opieki nad nimi. Skoro Ministerstwo Zdrowia chce, by za leczenie ofiar wypadków płacili kierowcy z OC, można w podobny sposób zorganizować fundusze na leczenie ofiar alkoholizmu. Trzeba za nie stworzyć ośrodki, które zaopiekują się alkoholikami. Póki tego nie zrobimy, ciężko chorzy ludzie, którzy cierpią w sposób niezawiniony, dalej będą czekać w kolejkach na leczenie.
Znowu pojawia się lewackie magiczne zaklęcie pt. "państwo powinno". Tym razem państwo powinno okraść względnie zdrowych z ich ciężko zarobionych pieniędzy, aby za tak 'zorganizowane fundusze' leczyć totalnych deliryków... taką przynajmniej ma wizję profesor Kuna z Łodzi...
Gdybym mieszkał w Łodzi, to szlag by mnie trafił i złożyłbym jakieś doniesienie co do defraudacji prywatnych pieniędzy (czyli składek w NFZ) i wydanie ich na kosztowną i prawdopodobnie bezcelową terapię zachlanego półmózgowca...
Tak, z dumą przyznaję że nie ma we mnie za grosz tzw. wrażliwości społecznej. Jak pan prof. Kuna ma takie dobre serce, to niech sobie założy prywatną fundację "Amici Alkoholicus", zbiera tam dobrowolne datki i cieszy się razem z "obywatelami świata".
To tyle na dziś... o grotesce z "prezydenturą" dla Damulki HGW to się wypowiem tylko w trzech zdaniach: w normalnym kraju taki problem by nie powstał, bo normalne prawo zobowiązywałoby kandydatów do załatwienia takich głupotek jak składanie oświadczeń majątkowych przed a nie po...
Ale ponieważ nie żyjemy w normalnym kraju, to mamy taki oto cymesik: damulka HGW, choć 'bywała w świecie' brnie w grzęzawisko tłumacząc gawiedzi, że mężulek 'nie prowadzi działalności gospodarczej w Warszawie' więc cała sprawa się ich nie tyczy, a różne Pawlaki Waldemary głośno dumają nad tym jakby tutaj "zwaltzować prawo"... jeśli ktoś kuma co znaczyła swego czasu "falandyzacja prawa" to wie o co biega...
Wątek o "obywatelach świata" odnosi się do znanej sceny z filmu Casablanca:
Major Heinrich Strasser (Conrad Veidt): Mogę o coś spytać? Nieoficjalnie oczywiście.
Rick Blaine (Humphrey Bogart): Może być oficjalnie, jeśli pan chce.
Major Heinrich Strasser: Jaka jest pańska narodowość?
Rick Blaine: Jestem pijakiem.
Kapitan Louis Renault (Claude Rains): Co czyni Ricka obywatelem świata.
No to pa ;))!
273
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)