Tak tylko wpadłem na dwa słowa...
Żałoba narodowa to jakiś pokraczny, głupi zwyczaj który rozpanoszył się już dawno temu. Rozumiem, że część populacji odczuwa współczucie i żal z powodu tego że w jakiejś przepaści spaliło się prawie 30 osób. Moja Koleżanka Partnerka zwyczajnie się poryczała - wziąłem, przytuliłem i finito...
No ale niestety muszę dostrzec przykry fakt, że Władzuchna zwykła kompletnie głupieć w takich momentach. Urzędnicy wsiadają w samoloty i lecą sobie popatrzeć na spalohne wraki czy inne zgliszcza...
Ich obecność na miejscu konkretnej tragedii jest psu na buty - marne kalki burmistrza Giulianiego na zgliszczach WTC. Od takich spraw są ratownicy i firmy ubezpieczeniowe a nie gapie w krawatach...
A ogłaszanie żałoby narodowej to już kompletny absurd - Władzuchna jednym komunikatem dezorganizuje i paraliżuje życie obywateli. Przemysł rozrywkowy, media czy ludzie którzy chcą zorganizować sobie huczne imieniny zostają postawieni w sutuacji bądź co bądź kłopotliwej...
Te kłopoty wiążą się zazwyczaj z wymiernymi stratami finansowymi - w przypadku gdyby został odwołany środowy koncert Stonesów długie negocjacje i zainwestowane miliony poszłyby w błoto...
Od dawna uważam, że władza jest czymś paskudnym - jest procederem odbierania ludziom wolności i wdzierania się z butami w ich życie. I jako taka powinna być ograniczona do niezbędnego minimum...
No ale cóż.. jestem w mniejszości - to władzuchna ma aparat moralnego nacisku i przymusu fizycznego...
Tak mnie tylko ciekawi czy gdyby w przepaść poleciał autokar wiozący fanów deathmetalowej kapeli Gorgoroth też mielibyśmy jakąś przymusową żałobkę...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)