Świetny tekst Macieja Rybińskiego "Wysyp grzybów politycznych" znalazł się w dziesiejszym "Dzienniku". Ostatnio gawędząc przy piwku Łukaszem i innymi Salonowiczami wydurniłem się twierdząc, że lepiej w Polsce raczej nie będzie póki pewne pokolenie polityków po prostu nie wymrze. Podskórnie czuję niestety, że dotyczy to też dużej części elektoratu choć zdaję sobie sprawę, że za 20 lat o mnie też ktoś napisze coś podobnego ;)
Maciej Rybiński pisze m.in:
W atmosferze powszechnej bijatyki, na ringu, w jaki zmieniła się polska scena polityczna, swojej kolejnej szansy mają zamiar szukać Bronisław Geremek, Dariusz Rosati, Janusz Onyszkiewicz, Władysław Frasyniuk, Jan Lityński, Marek Święcicki, a nawet Marek Dyduch. Coachem tej reprezentacji weteranów pod firmą Lewicy i Demokratów ma być Aleksander Kwaśniewski, wyspecjalizowany trener walki defensywnej w obronie demokracji.
i dalej:
W naszym kręgu cywilizacyjnym dwa były zawsze sposoby postępowania ze starcami. Albo - okazując szacunek dla siwych włosów - tworzono z nich Radę Starszych, gdzie mogli sobie pogawędzić nad sposobami odwrócenia gniewu bogów, albo strącano ich jak w Sparcie ze skały, kiedy już do niczego się nie nadawali.
W zasadzie niewiele się zmieniło. Uwzględniając fakt, że w polityce czas biegnie inaczej niż w zegarze biologicznym i starcem można być w wieku lat trzydziestu, jak również można pozostać młodym pod osiemdziesiątkę - jest tak samo jak w epoce wspólnoty plemiennej. Politycznych starców albo odsyła się do rady, której funkcję pełni dziś Parlament Europejski (gdzie wśród pokrzykiwań i pohukiwań niewiele można zepsuć, bo i niewiele da się zrobić), albo zrzuca ze skały w polityczny niebyt. Lot bywa długi i czasem przez parę lat słychać jeszcze rozpaczliwe okrzyki spadającego w otchłań.
Wśród kandydatów do powrotu są jedni i drudzy. Łączy ich, jak się wydaje, wiara w psychologię społeczną. W to, że Polacy, jak już to wielokrotnie pokazywali w rozmaitych badaniach opinii, wyrażają przekonanie, że kiedyś było lepiej. Skoro lepiej było za Gierka, to pewnie też większość wyborców sądzi, że i za Millera, i za Oleksego także było lepiej niż dziś - i lepiej niż może być jutro.
Osobistości utożsamiające chlubną przeszłość mają gwarantować, że ona się powtórzy. Skład list wyborczych, jaki zapowiada się pod redakcją Kwaśniewskiego, determinuje też program wyborczy. Nie wiemy na razie, jakie będzie hasło wyborcze Lewicy i Demokratów, ale najuczciwsze byłoby: "Przeżyjmy to jeszcze raz".
[...]
Będziemy mieli wysyp jesienny (jeśli wybory odbędą się na jesieni) grzybów politycznych, które będą tłumaczyć młodym Polakom, że przyszłością kraju jest jego przeszłość. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - powiadał Heraklit z Efezu. Ale do stojącego bajorka można spokojnie, na ogólne żądanie publiczności, wejść na bis.
Miejsce Polski w Europie to Geremek. Bez Geremka nikt nas, Polaków, nie pogłaszcze po głowie i nie powie dobrego słowa. Bez Geremka będziemy bez przyjaciół w Unii i uschniemy z tęsknoty za pieszczotami. Przecież przy odpowiednio intensywnej kampanii można ludziom wmówić nawet i to, że bez Dyducha nie wzejdzie ozimina, a z nim wszystkie koniczynki będą w Polsce czterolistne.
Czego możemy tak naprawdę, na poważnie spodziewać się po ludziach, którzy mieli swoje pięć minut, a nawet kwadrans w historii, a teraz są zdolni tylko do przeżuwania własnej przeszłości? Polska mimo wszystkich awantur i porażek jednak się zmienia i wolałbym, żeby o jej przyszłości rozstrzygali ludzie jeszcze niezużyci ideowo i moralnie, młodzi duchem, ukształtowani w innym świecie niż pałace i pieczary PRL.
Jeśli mamy się wyzwolić z tego przekleństwa, jakim jest komunistyczna przeszłość, to nie przez sojusz politycznych starców z obu stron ówczesnych barykad niosących sobie wzajemnie słowa pojednania, za którymi kryją się tylko obłuda i interes. Ja nie czekam na Dyducha z Geremkiem, tylko na rzeczywiście młodą Polskę. Choć rozumiem, że starość też musi się wyszumieć.
Tyle Maciej Rybiński. Tak się trochę zadumałem nad tym tekstem, bo mógł on powstać i 5 albo nawet 10 lat temu. Niestety...
Od kilku tygodni mamy wakacyjny bal samców - rykowisko plus zaloty. W sumie jest to przedłużenie karnawału gdzie było więcej zalotów a mniej rykowiska. Czas zaprzeszły też niewiele się różnił - były zaloty, tańce godowe, tarło, seks afera i rykowisko. I tak w koło Macieju...
I tu niestety nie podzielam optymizmu Macieja Rybińskiego - "młoda Polska" na którą tak czeka szybko chyba nie nadejdzie...
Wysyp politycznych grzybów mamy już bowiem od kilkunastu lat. Prawdziwa klęska urodzaju. Im starych grzybów więcej tym większa podaż obietnic a popyt niestety nie maleje. Czynniki czysto biologiczne chyba zawodzą w przypadku większości polityków - w tej subpopulacji panuje wyjątkowa nierównowaga. Grzyby grzybieją coraz bardziej przyrastając do różnych stołków i kanap...
Jeśli już miałbym być wróżką to widzę w szklanej kuli, że obecny rząd będzie pełzał - od czasu zamieni się jakiegoś członka na innego pionka. Przez najbliższe kilka miesięcy co rusz pojawiać się będzie argument, że rząd pracuje nad kilkoma ważnymi sprawami: emerytury II filara, służba zdrowia, eurokonstytucja, Euro 2012 - więc nie można Polsce zafundować na razie nowych wyborów, destabilizacji i zmarnowania dokonań. Tak to będzie trwało...
Moim zdaniem jest w tym pewna logika. Osobiście uważam Kaczyńskich za ekonomicznych analfabetów otoczonych przez kręgi równie niekompetentnych pretorian. Na szczęście "panoszący się kaczyzm" nad którym tak boleje Geremek z Michnikiem pisząc paszkwile do obcojęzycznych lewackich gadzinówek - ten "kaczyzm" skupia się na pałacowo-folwarcznych gierkach podjazdowych.
Rząd wykazując się pewnym niedowładem doprowadził do tego, że mamy w chwili obecnej pewną nadwyżkę budżetową. Skromną, bo skromną - ale zawsze. Tyle, że to akurat nie jest temat interesujący czytelników El Pais.
Owszem - możliwe, że pojawi się jakiś "detonator" - coś co rzeczywiście wysadzi koalicję w powietrze - ale skoro Polacy stają się powoli impregnowani na kolejne "taśmy prawdy" i inne medialne cuda na kiju - wątpię by nawet jakaś "afera zoofilska" mogła naruszyć to status quo ;)
No to się znowu trochę wydurniłem więc idę to uczcić Paulanerkiem ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)