Mógłbym na początek zadać tendencyjne pytanie: czy według zasad savoir-vivre lepiej wódkę zagryźć bezą czy bezę popić wódką - no powiedz Olo, mordo ty moja, no nie wstydź się :)
Przeglądając prasę, zapuszczając oko do mediów, kukając na blogi i gawędząc z ludziskami utwierdzam się tylko w swojej antydemokratycznej i antypaństwowej postawie. Mówiąc o postawie "antypaństwowej" mam tu na myśli "władzę" jaką sprawuje "aparat państwa". Nie ma chyba w języku polskim wyrazu, który opisywałby dokładnie to o co mi chodzi, bo przymiotnik "antywładzowy" brzmi jak jakiś koszmarek, a sformułowanie "anarchistyczny" też zbytnio nie pasuje.
Musiałem się ugyźć w palce pisząc o władzy sprawowanej przez "aparat państwa", bo już napisałem że ten "aparat" jest wybierany w wyborach. Wstyd się przyznać, ale sam się często daję zrobić w przysłowiowe bambuko i ulegam iluzji demokracji i zwykłym kłamstwom, które leją się zarówno z mediów jak i z partyjnych agitek.
Oto bowiem ludzie, którzy uważają się za nieźle zorientowanych w obecnej sytuacji święcie wierzą, że mają realny wpływ na to co się dzieje. Nie wiem skąd to się bierze - czy z lenistwa czy z braku wiedzy i logiki, ale ton rozmów i polemik jest niemal jeden: trzeba iść do wyborów, żeby "to" zmienić. "To" jest bliżej nieokreślonym podmiotem domyślnym, którego sens i znaczenie wychwycić można z tonu danej wypowiedzi.
Dla wojujących platformersów wróg jest jeden - Bracia wraz z ich Zausznikami. Dla Tuska, Komorowskiego i Pitery obecnie rządzi BiZ - Bracia i Zausznicy. To własnie BiZ jest odpowiedzialny za tysiące ofiar na polskich drogach i miliony, które wyemigrowały.
Stojący po lewej stronie naszej scenki czyli Lewizna i Pijacy bardzo podobnie pojmują obecną sytuację - to kłótnie wszczynane przez Kaczystów, a także zawierane przez nich żałosne przymierza z Wielkim Romanem i Opalonym Andzrzejem przez dwa lata doprowadziły Polskę do ruiny: inflacja spada, bezrobocie spada a płace rosną.
Spozierając na tą sytuację okiem szarego wyborcy można mieć nawet wrażenie, że jesteśmy już quasi-dojrzałą demokracją. Mamy ledwie trzy liczące się partie prowadzące ze sobą niezbyt merytoryczną kampanię wyborczą.
No niech będzie, trzy partie i mały zestaw egzotycznych przystawek: Leppera z niedobitkami swoich buhajów, Korwina z twarzą Wierzejskiego i Partię chłopską z twarzą gadu-gadu. Acha... jest jeszcze PKS czyli gołe baby z Partii Kobiet Smutnych. Coś pominąłem?
No i z każdej niemal strony szary wyborca słyszy, że nie może sobie pozwolić na zmarnowanie głosu, bo "to" i "siamto" trzeba wreszcie zmienić. Jest tu jednak jedna fundamentalna sprawa. Szary wyborca powinien sobie zdać sprawę z tego, że "to" to są ludzie. Konkretni ludzie z krwi i kości. W starych, przeżartych przez mole (choć wyglądających jak spod igły!) garniturach.
Bo taki jest ten "Pierwszy Garnitur" polskiej polityki - od ponad 15-lat to są ci sami ludzie. Jest ich nie więcej niż setka - ale to oni od lat układają listy wyborcze swoich partii wpisując się na pierwszych miejscach.
Tylko od czasu do czasu ktoś z tego świecznika wyleci na out. I to głównie za pijaństwo - jak Ola "Całuski" Jakubowska, Szynalska czy Józek "Brzytwa" Oleksy. Nalaną Twarz Lewicy wozi BOR więc raczej nie skończy jak Jakubowska, a świat widział już większych pijaków - Olo w porównianiu z Jelcynem to cienias.
Wracając do meritum.
Doszedłem do smutnego wniosku. Wybory po raz kolejny zostały sfałszowane. I to przez wszystkich. Przez wszystkich tych, których będziemy oglądać w ogólnokrajowej kampanii wyborczej, a wszczególności przez partyjne Tajne Rady.
No bo co to jest fałszerstwo? Fałszerstwo w przypadku wyborów to działanie podjęte przez jedną ze ston mające zepewnić jej wygraną. Z drugiej strony ja jako szary wyborca mam już teraz pewność, że w nowym parlamencie zobaczę Tuska z Kaczyńskim i Ziobrę z Komorowskim.
Właśnie ci fałszerze z partyjnych Tajnych Rad to jest prawdziwa Grupa Trzymająca Władzę. Reszta to fasada z której tynk odpada, bo oni są twardzi i hardzi - ciągną tą szychtę od "Nocnej Zmiany" do dzisiaj.
I to jest jeden z powodów dla którego czuję się antypaństwowcem. Nie chcę po raz piąty aby władzę sprawował ten sam "aparat". Właśnie TO trzeba zmienić. Trzeba doprowadzić do sytuacji w której Komorowskiego z Pawlakiem i Kaczyńskiego z Piterą wyborcy z Koziej Wólki wywiozą na taczkach, bo trzema tysiącami głosów wybiorą sobie na posła Kowalskiego, którego znają 30 lat.
Dziwi mnie (choć na logikę nie powinno!), że za grube miliony prowadzi się różne kampanie "społeczne" przeciw "homofobii" lub na rzecz "matek w pracy". Na ile coś te kampanie dają - tego nie wiem. Coś tak czuję, że jedna, dwie kampanie medialne na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych pozwoliłyby choć części elektoratu przetrzeć oczy. Kowalski z Nowakiem wreszcie by zobaczył, że to właśnie teraz idąc do wyborów marnuje swój głos - w rzeczywiści oddając go na partyjnych pomazańców wybranych przez partyjne Tajne Rady.
Jest tylko jeden sęk: jak "demokratycznie" lud szary i prosty ma sobie poradzić z zakamuflowaną dyktaturą Tajnych Rad? Jak wykopsać tych partyjnych aparatczyków? Ma ktoś jakiś pomysł?
post scriptum:
Tjeden w swoim komentarzu udzielił rady, która powinna wejść do kanonu savoir-vivre'u: jedząc bezę nie popijamy jej wódką, bo odkładając łyżeczkę możemy rozlać wódkę. Wódki nie zagryzamy bezą bo to się zwykle źle konczy dla dywanu.
Pamiętajcie: jak wódka to bez bezy, jak beza to bez popitki!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)