FRD FRD
354
BLOG

Lotto, sport i pieniądze

FRD FRD Polityka Obserwuj notkę 2

Korzystając z tego, że dyskusja nt. zdobywania i wykorzystywania finansów przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy już chyba wygasła, pozwolę sobie zrobić kilka uwag, dla których pewna część działalności WOŚP jest tylko pretekstem. Zestawmy kilka liczb:
W 2010 r., wg własnego sprawozdania finansowego za ten rok, WOŚP zebrała łącznie 58 mln 294 tys. 803 zł (wchodzą w to pieniądze ze zbiórki, 1% i innych akcji). Wg własnego komunikatu, w 2011 r. (nie ogłoszono jeszcze sprawozdania finansowego za ten rok) zebrano 47 mln 248 tys. 415 zł („po odliczeniu kosztów organizacji” zostało 45 mln 622 tys. 279 zł). W tym roku, zdaje się, że zebrano też coś koło tego. Ogółem WOŚP miała od 1993 r. zebrać około 450 mln złotych. Pomijam kwestie tego, jak tymi pieniędzmi WOŚP zarządzała, jak i na co je wydała, jakie działania i wydatki ze strony władz publicznych temu towarzyszyły. Dla potrzeb tego artykułu załóżmy (ta rezerwacja na rzecz ewentualnych polemik), że uznajemy cele, działania WOŚP i generalne kierunki jej wydatków za godziwe i pożyteczne.
Budowa tzw. stadionu narodowego w Warszawie kosztowała podobno ok. 2 miliardy złotych, i miała pochłonąć materiały budowlane, z których możnaby jakoby zbudować 5700 domów – odliczywszy część tego na budowę infrastruktury, starczyłoby na budowę dzielnicy dla około 15-20 tysięcy ludzi.
Budowa tzw. ‘pepsi-areny’ została dotowana (proszę się nie czepiać terminu, dokładnej formy prawnej wsparcia nie znam) przez władze m. st. Warszawy kwotą ok. 400 milionów złotych.
Hm. Proszę z ręką na sercu, z obywatelskim (a przy okazji ludzkim) sumieniem się rozmówiwszy, powiedzieć, co jest pożyteczniejsze dla wspólnoty żyjących: 2 stadiony, czy nowoczesny sprzęt szpitalny? I kto powinien fundować sprzęt medyczny, a kto stadiony – rząd, czy zainteresowani obywatele?
Oczywiście można skwitować powyższe wątpliwości zdaniem, że oto autor uprawia tanią demagogię i chce sięgnąć znów do budżetu państwa. Jednakże jest możliwość, i to na wyciągnięcie ręki ustawodawcy, by bez żonglerki długiem publicznym to zmienić.
Wg dokumentu ładnie nazwanego „raportem odpowiedzialności społecznej” spółki Skarbu Państwa o nazwie Totalizator Sportowy Sp. z o.o. (http://www.raportlotto.pl) za rok 2010/2011, loteria państwowa w 2010 r. odprowadziła do budżetu państwa następujące kwoty: do zarządzanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej 488 mln (77% dopłat), do zarządzanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Funduszu Promocji Kultury 127 mln (20% dopłat), do zarządzanego przez Ministerstwo Zdrowia Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych 19 mln (3% dopłat), ponadto tytułem podatku od gier, loterii, zakładów 525,2 mln, podatku dochodowego 36,9 mln, innych opłat 23,3 mln, dywidendy (dla właściciela, tj. Skarbu Państwa) 150 mln. Ogółem budżet dostał za 2010 r.  z totalizatora 1370,2 mln zł. Jak te pieniądze są wydawane? Co ciekawe, więcej wiadomości (na zasadzie „pochwalmy się, do czego się przyłożyliśmy”) można znaleźć we wspomnianym raporcie, aniżeli u dysponentów tych kwot. Jedynie MKiDN w przystępny sposób opublikowało rozliczenie swego budżetu, w tym FPK (inna sprawa, jak w owym rozliczeniu te wydatki zostały opisane, tzn. jak oble) (http://www.mkidn.gov.pl/pages/strona-glowna/ministerstwo/budzet-ministerstwa.php). Na stronie Ministerstwa Sportu łatwo znaleźć informacje o programach finansowanych z FRKF, gorzej z rozliczeniem (może ktoś znajdzie, chętnie przeczytam). FRPH chyba dopiero zaczął wydawać pieniądze. (Nota bene, dlaczego każde ministerstwo ma inaczej zaprojektowaną stronę internetową, zawsze z trochę innym zestawem danych i układem linków? Szału można dostac, jak się czegoś szuka "międzyresortowo").
Niech już sobie MKiDN ma te swoje 127 czy 124 miliony ekstra (wiadomo, że 6% z tego dostał PISF – oby reszta nie poszła na imprezy w rodzaju „Kolorowej Niepodległej” czy innych wydań listów Dzierżyńskiego do żony). Nie wiem, jakie problemy hazardowe w skali kraju można rozwiązać za 19 milionów rocznie, no, chyba, że trzeba było stworzyć parę nowych etatów urzędniczych. Z owych 488 milionów część idzie na budowę boisk szkolnych i sal gimnastycznych etc. – ale o konkretach można raczej się dowiedzieć z wwsp. raportu Totalizatora, niż od dysponenta funduszu. Zestawienie kwoty niecałego ½ miliarda złotych rocznie kierowanej na potrzeby upaństwowionej promocji sportu i kwoty zebranej przez WOŚP przez 20 lat na, wg deklaracji tej organizacji, jak najbardziej szlachetne cele jest, delikatnie mówiąc, wprawiające w dyskomfort. Państwo ustanowiło monopol hazardowy, by zyski ze słabości ludzkiej bądź biernego małokalibrowego marzycielstwa przeznaczać na cel społeczny. Czy nie byłoby godziwe, by owe dochody przeznaczyć na bezdyskusyjnie pożyteczne cele? Czy państwowo zadekretowane zadośćuczynienie za organizowanie słabostek, a czasem nałogu wielu ludzi (w większości, dodajmy, wcale niezamożnych), powinno obracać się ku wspieraniu rozrywek, czy raczej istotnie ku najbardziej potrzebującym? Dlaczego państwowy Totalizator jest Totalizatorem Sportowym, a nie Szpitalnym, Rodzinnym, Szkolnym, etc.? Ludzie, którzy kupują losy lotto, zapewne najmniej zainteresowani są tym, na co, oprócz mirażu wygranych, są przeznaczane ich pieniądze; wydaje się jednak, że gdyby zyski loterii przeznaczać na jednoznacznie godziwe cele, państwo miałoby dla swojej roli regulatora hazardu jakieś usprawiedliwienie.
A stadiony niech sobie budują kibice i kluby sportowe za swoje własne pieniądze (biedniejsi kibice mogą pchać taczki, nosić cegły i mieszać cement).

FRD
O mnie FRD

felis domesticus, a czasem silvestris

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka