Filmu ‘Pokłosie’ nie oglądałem. Słyszałem co prawda o wypowiedziach odtwórcy głównej roli na temat bitwy o Cedyni, ale bym się nimi specjalnie nie przejmował. Komedianci są od tego, by używać swej twarzy w charakterze maski z gutaperki, i wiarogodnie podrabiać emocje i zachowania ludzkie (a czasem robić za worek bokserski), a nie od znania się na historii średniowiecza i najnowszej. Co prawda Stuhr jr trochę wyszedł ze swej roli społecznej, próbując bronić swego udziału w filmie jakimiś racjami pozawarsztatowymi, ale na szczęście zrobił to tak nieudolnie (Cedynia, Cedynia!), że właściwie tylko tę rolę społeczną aktora w ten sposób potwierdził. Szewcze, trzymaj się kopyta, chciałoby się powiedzieć, albo inaczej: minstrele, na galerię! Jeżeli ktoś miałby się wypowiadać o tym, co chciał osiągnąc przez kreację tego filmu, to raczej powinien być to scenarzysta, a w drugiej kolejności reżyser – a tak naprawdę ten czynnik, który dał forsę. Tę forsę, dzięki której obraz ‘Pokłosie’ będzie brał udział w konkursach filmowych jako film rosyjski.
A więc filmu nie oglądałem, i raczej nie obejrzę, bo nie mam czasu ani pieniędzy, żeby latać na każdy film do kina. Trochę można było o samym filmie przeczytać, żeby się zorientować, jak plecie się jego fabuła. Czy jest ona bliższa lub dalsza autentycznym nastrojom nowoczesnej polskiej wsi, nie wiem. Wydaje mi się co prawda, że na wsi do aż takich ekstremów nie dochodzi, gdyż ludność raczej woli napić się taniego alkoholu i ewentualnie trochę poobijać, i to zwykle na tle osobistym, a nie ideowym, niż sprężać się na tak efektowne akcje jak te na fotosach. Jakby tak w istocie było, to żaden Świadek Jehowy by przecież z życiem nie uszedł z żadnej wiejskiej misji (choć istotnie mormoni się tam nie zapuszczają). Ale do rzeczy: coś o fabule filmu dowiedzieć się można, i wydaje mi się, że coś ona mi przypomina. Każdy z nas widział choć jeden film z Christopherem Lee w roli hrabiego Drakuli, albo inny brytyjski horror utrzymany w podobnej tonacji. Wielu z nas zapewne widziało film z Brucem Willisem o psychiatrze, który sądząc, że prowadzi terapię chłopca z halucynacjami, przekonuje się, że sam jest upiorem, czy też polegający na tym samych triku film ‘Inni’. Znany jest również chwyt z filmu ‘Teksańska masakra piłą mechaniczną’, gdzie ostoja amerykańskich wartości, teksańska prowincja, okazuje się spelunką kanibali. I wydaje mi się, że scenarzysta ‘Pokłosia’ złożył te kalki i wyszła mu opowieść, w której schemat filmu wampirycznego, z narastającą grozą, następnie pościgiem za wrogiem, zakończonym jego unicestwieniem, został odwrócony: oto, jak w ‘Szóstym zmyśle’ widzimy świat oczyma wampira, prześladowanego i ściganego, w końcu rytualnie unicestwionego przez społeczność, którą oczywiście trzeba odpowiednio zdemonizować. Oczywiście sprawa Jedwabnego, antysemityzm, straszna prowincja itd., stanowi tu tylko wypełniacz fabularny, więc mniejsza o to, czy jest sensowny, mniej więcej zgodny z realiami, czy nie. Czy jednak mniejsza o to?
W sytuacji, gdy zarówno o sprawie Jedwabnego, jak i w ogóle o życiu na wsi lat wojny można naprawdę wiele przeczytać (nie mówiąc już o trwającym od lat dwudziestu z górą tzw. ‘odrodzeniu życia żydowskiego w Polsce’), zrobienie takiego filmu ewidentnie nie miało jakiegoś obiektywnego celu dokumentacyjnego czy ilustracyjnego, a tylko wzbudzenie emocji (to samo spróbował zrobić tow. Sasnal, ale nie zaznał takiej popularności). Przedsięwzięcie, robione metodami przemysłu rozrywkowego, najwyraźniej ma wyłącznie propagandowy cel, na co by wskazywały wypowiedzi osób zaangażowanych. Mieli powiedzieć, że robią rozrywkę, horror czy thriller z pasującymi dekoracjami? Byłoby to niesmaczne – zatem muszą być poważni, no to i cele zrobienia filmu muszą być poważne – ergo, jest to propaganda. Pomyślmy zresztą, jeśli film od strony rzemiosła okaże się chałą, to czy może być lepsze uzasadnienie jego nakręcenia, niż rzekomo wychowawczy jego cel? W końcu takich chał z uzasadnieniem kręciło się już dużo, i godziło się je kręcić. Gdyby jednak poważnie brać wychowawcze enuncjacje odtwórcy głównej roli, czy też krytyka, p. Sobolewskiego, lub Henryka Wujca (grającego tu chyba rolę męża swej żony), to zastanawia mnie, dlaczego od lat Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie, dziejący się w dość zmenelałej okolicy (już nie mówiąc, że w tym okropnym, obskuranckim kraju), nie ma takiej obstawy policyjnej jak warszawskie Marsze Niepodległości w zeszłym i w tym roku. No i co tam robią ci wszyscy goje? Czyżby pozytywny przekaz tego festiwalu miał coś z tym wspólnego?
A ja bym chciał, żeby ktoś sfilmował ‘Cudowną melinę’.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)