Poniżej urywek wywiadu opublikowanego w ‘Tygodniku Powszechnym’ pt. Król głupszy od królowej, który z Bogdanem de Barbaro (prof., psycholog, UJ), przeprowadziła Katarzyna Kubisiowska. [podkreślenia pochodzą ode mnie]:
[…]
K.K.:Istnieje przekonanie, że częściej używają przemocy ci, którzy piją. Ale przecież bicie jest obecne w dobrych inteligenckich domach, gdzie nie ma kropli alkoholu.
B. de B.: Egzekucje odbywają się też w katolickich domach. Ktoś dostaje religijny nakaz bycia dobrym, stara się przestrzegać 10 przykazań, a nie radzi sobie zupełnie z własnymi emocjami, tłumioną agresją czy popędowością. Z różnych powodów nie jest w stanie uporać się z jakąś wściekłością. W związku z tym raz na jakiś czas wybucha i staje się przestępcą.
Katolicyzm nie chroni od bycia agresywnym. Zygmunt Bauman pisze, że niedaleko jest między ideą prawdy a przemocą, bo człowiek skrajnie przekonany do własnej prawdy, może mieć ochotę pozostałych do tej prawdy przymuszać. Jeżeli ktoś jest ortodoksyjny, a ma w rodzinie osobę myślącą inaczej, to zaledwie krok go dzieli od inkwizycji. Zawsze budziło moje poruszenie, kiedy do gabinetu przychodził zasłużony działacz organizacji katolickiej i w pewnym momencie wychodzi na jaw, że leje żonę.
Odrębnym, ale przecież niezwykle ważnym przejawem przemocy jest gwałt małżeński – zjawisko, o którym jeszcze do niedawna nie rozmawiało się inaczej niż w ramach wulgarnych dowcipów, a które występuje częściej, niż byśmy się mogli spodziewać.
K.K.: Nie tylko katolik jest szowinistą.
B. de B.: W kulturze polskiej szowinizm jest bardziej obecny niż w zachodniej.Siła patriarchalnego wzorca ma olbrzymią moc; pracowało na nią wiele pokoleń. Jeżeli mężczyzna nie chce być szowinistą, musi się sprzeciwić swoim ojcom i praojcom. A przełamanie wzorca kulturowego jest czymś trudniejszym niż tylko akt woli – to sięga głębiej. Może nie jesteśmy tego świadomi, ale w każdym z nas drzemie swego rodzaju lojalność do przekazu płynącego z poprzednich pokoleń. Jeśli zatem nasi praojcowie byli głęboko przekonani, że do nich należy władza nad kobietą, to może być trudno – na nieświadomym poziomie – zakwestionować tę tezę.
[…]
***
Instrumentalizowanie pojedynczych przykładów, by uzasadnić ogólną tezę, i wypowiedzieć zgeneralizowane potępiające sądy, jest typową chorobą profesorską (przynajmniej w Polsce). Dużo głośniejszego przykładu dostarczył nam niedawno osobnik o aparycji zdziadziałego niechluja, niejaki Zygmunt Mikołejko, bluzgając na młode matki. Dopiero potem wyjaśnił, że młode dresiary na podwórku hałasowały i mu przeszkadzały, to się wzmożył – i pojechał po wszystkich młodych matkach, podpierając się jeszcze tym, że tytułują go profesorem.
Tekst cytowany powyżej nie jest tak wulgarny, jak wspomnianego dziadygi. Tym gorzej, że wywiad nie jest manifestem wojującego mantyki, bo traci odrzucającą formę, przemycając odrażającą treść: oto ktoś pochyla się nad losem maluczkich ze współczuciem i wiedzą co do tego, jak ich uleczyć. Bogdan de Barbaro, kierownik Zakładu Terapii Rodzin Katedry Psychiatrii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest cenionym psychologiem i – można powiedzieć – autorytetem w swej dziedzinie.
W tym wypadku dość łatwo poszło mu jednak podniesienie przeciętnej gabinetu terapeuty do przeciętnej społecznej. Zgoda – jesteśmy społeczeństwem chorym. Odcięto nam elity, a te, które pozostały, pozbawiono wpływu na wspólnotę, podstawiając w ich miejsce ludzi w rodzaju Leszka Kołakowskiego, Henryka Hollanda, Zygmunta Baumana, Henryka Jabłońskiego, Zenona Komendera i Wiesława Górnickiego. Cztery dekady pompowania przez władzę alkoholu w ludność oraz budowania schizofrenicznych hierarchii szacunku, rządzącego braku poszanowania dla podstawowych wartości etycznych i wspólnotowych, zepsutej etyki pracy, krótko mówiąc: komunistycznej socjotechniki, zostawiły skutki, które nie mogły zniknąć od pstryknięcia palcami 4 VI 1989 r. – wszystko to zostało jeszcze ukoronowane chaosem lat dziewięćdziesiątych, który rozchwiał resztki tych hierarchii, które jeszcze jakoś ocalały.
A czego dowiadujemy się od profesora? Winna jest tradycja praojców, szersza niż przynależność do Kościoła (bo nie wszyscy są katolikami, jak zauważyła błyskotliwie pani Kubisiowska, ergo: wszyscy katolicy są szowinistami, ale są jeszcze Polacy-szowiniści-niekatolicy!). Fakt, iż przemoc nie jest wyłącznym lub najważniejszym składnikiem ani polskiej kultury, ani chrześcijaństwa, został przezeń oficjalnie, z uniwersyteckiej katedry, unieważniony. Co zatem trzeba zrobić, panie profesorze? Aktem nadludzkiej woli wyrzec się tradycji (i wiary pewnie też) – wtedy nie będziemy bić żon, na pewno, nigdy. A co w zamian?
Nie wiem, na ile te przemyślenia pana profesora wynikają z jego doświadczeń, a na ile z postawy a priori. Czy prowadząc terapie, stara się rugować z motywacji swych pacjentów ową – po marksistowsku mówiąc – ‘ideową bazę’ ich zachowań, czy po prostu stara się leczyć ich związki? Czy podobne przekonania o toksycznym wpływie polskiej, patriarchalnej, katolickiej tradycji przekazuje swym studentom? Czy polityczno-zawodowe zaangażowanie jego córki też wywodzi się z jego przekonania o konieczności ideologicznych psychomanipulacji?
Ale cóż, nie chciałbym być niesprawiedliwy: może ta wypowiedź to po prostu nie wynik jakiś ideologiczno-bakuninowskich przemyśleń profesora z Krakowa, tylko zwykłe powtórzenie rozpowszechnionych tu i ówdzie prostackich sylogizmów: ojciec/mąż-tyran = katolik = wyborca określonej partii politycznej, kat rodziny = zwolennik patriarchatu = Polak z dziada pradziada? Przypomina się znane pytanie: jak często bije pan żonę? I tłumacz potem…
Problem w tym, że gdy takie rzeczy mówi profesor UJ w wywiadzie do ‘Tygodnika Powszechnego’, to tracą one status prostackiego sylogizmu, a zyskują posrebrzane ramki tekstu opiniotwórczego. Pozwolę sobie na histeryczny komentarz: stąd krok do odbierania dzieci, sterylizowania biednych kobiet, i innych metod rządzenia ludźmi tak, jakby nie tworzyli wspólnoty, lecz byli zbiorem cyfr w wykazie ‘winien-ma’.
Chyba jednak należałoby przeprowadzić podział na profesorów, oraz osoby wykonujące zawód profesora.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)