Zwazywszy ze jestem nowym cztelnikiem Salonu24 postanowilem "poszperac" odrobine po tematach blogow I ich popularnosci (czyli komentarzom). Na czolo wysuwaj sie oczywiscie blogi dotyczas dzisiejszej polskiej "sceny" politycznej. Na wstepie musze dodac ze mam bardzo szeroko pojety dystans do polskiej "polityki", czyli nie "jestem w temacie" jak to sie mowilo za moich czasow, poniewaz moja ponad 20-letnia nieobecnosc w kraju nie pozwala mi prawidlowo oceniac pewnych zjawisk. To powiedziawszy, jestem jednak pewien ze na wiele tematow ktore tak "goraco" sa poruszane na lamach tych blogow moge sie wypowiadc z calkowitym spokojem iz moje wypowiedzi przyniosa czytelnikowi interesujace informacje I nowy punkt widzenia.
Point in case, "demokracja"…. Wielu blogowcow, oraz grupa publicystow, porusza tutaj temat demokracji jako instytucji politycznej, cywilizacji, kultury…. Czyli jednym slowem "cywilizacji zachodu". Glownym "nosnikiem" demokracji wydaje sie byc, wedlug piszacych kapitalizm i prawica, ("prawica" w tym wypadku okresla przeciwienstwo "lewicy" cokolwiek to znaczy dla kazdego czytelnika). Oczywiscie powracanie do histori czyli "direct democracy" uprawianej przez starozytnych grekow, nie zabardzo ma sie do naszej zeczywistosci, zwazywszy ze w roku anno domini 2009 jest bodajrze tylko jedno panstwo na swiecie ktore "uprawia" bezposrednia demokracje…Szwajcaria. To co spora czesc ludzkosci, zwana ogolnie "cywilizacja zachodnia" uprawia nie ma za wile wspolnego z "demokracja" w rozumieniu..cywilizacji, kultury, czy nawet instytucji politycznej… ma za to raczej wiecej wspolnego z politico, "politykowanie" czyli …. Kompletny bark personalnej odpowiedzialnosci za podjete decyzje, favoryzowanie wlasnej grupy (klasy) spoleczno-politycznej I absolutna pogarda dla "glosujacych" czyli nie posiadajacych wladzy. O ile sie nie myle to byly jedne z glownych krytycznych uwag jakie Plato mial w stosunku do demokracji…
Wracajac do …Polski. Oczywiscie tutaj specifika tego tematu jest oczywista, w Polsce demokracja zawsze kojarzyla sie z… wolnoscia. Za pierwszej zeczpospolitej byla to "wolnosc" stanow, podczas rozbiorow byla to "wolnosc" Rzeczpospolitej, za komuny byla to porpostu "wolnosc". Ten niefortunny stan zeczy stoworzyl precedens, w ktorym demokracja w polsce nie moze byc racjonalnie osadzana na podstawie "plusow I minusow", gdzie demokracji nie moze "porownywac" na tym samym poziomie do innych systemow, gdzie demokracj nie mozna wytkac "bledow I wypaczen", gdzie kazdy "demokratyczny" polityk jest "autorytetem" absolutnie nieodpowiedzialnym za swoje decyzje I w koncu gdzie… Demokracje mozna tylko..popierac! Oczywiscie mam nadziej iz nie musze tutaj przytaczac calej listy uwarunkowan polityczno-narodowo-ekonomicznych ktore nas, polakow, doprowadzily do takiego stanu… dla kazdego kto naprawde zna historie Polski powinno to byc oczywiste…..co sprowadza nas bezposrednio do meritum sprawy… czyli oplakanego stanu dzisiejszej polityki polskiej.
Zaczolem ten blog od stwierdzenia iz lata pobytu za granica nie kwalifikuja mnie do zabierania glosu na wiekszosc tematow w dzisiejszej polityce polskiej:) no coz to prawda…. Te wszystkie "szopki", "cyrki" I absurdy zwiazane z "teczkami", "podkopami" I skandalami nie maja dla mnie najmniejszego znaczenie, sa raczej tylko potwierdzeniem mojej tezy. Co ma znaczenie, to kwesja ustroju I polityki polski, ktora w brew pozorom (I dziwnej naiwnosci wiekszosci spoleczenstwa) nie jest "przesadzona" na wieki, niezmienialna I nie odwracalna. Mam nadzieje iz ten fakt "rozblysnie" nagle nowym swiatlem w umyslach tych ktorzy potrafia jeszce myslec…. Obecny "stan zeczy", nie jest absolutna I calkowicie niedowracalna zeczywistoscia. Chcialbym aby mnie dobrze zrozumiano, nie nawoluje tutaj do powrotu do PRL-u, czy tez Polski Piastow ….co prubuje tutaj przedsawic, to punkt widzenia ktory pozwal widziec mozliwosc zeczywistosci bez "polityki" I "politykow", ktorzy w "mitologi" demokracji powinni byc naszymi reperezentatami a w zeczywistosci staja sie naszymi ciemiezcami. Mysle ze przyklad Polski jest doskonalmy odzierciedleniem obaw Plato, ktory 2000 lat temu doskonale przewidzial "malych", "brudnych" manipulatorow kierujacych wilekie narody na droge zaglady I unicestwienia.
Jestem pewien ze dla wiekszosci czytelnikow obraz tutaj przedstawiony wydaje sie zbyt tragiczny, przerysowany I "nieprawdziwy"… well, jestem przekonany ze dla wiekszej czasci spoleczenstwa sowieckiego smierc Stalina byla tragedia o niewyobrazalnych proporcajch, przelane lzy byly prawdziwe, bol I smutek rowniez… ale czy zeczywistosc w ktorej zyli ci ludzie byla prawdziwa czy ..zludna?
Dziekuje



Komentarze
Pokaż komentarze