Wystarczyło parę dni oddechu, parę dni na " opad trotylowych absurdów" aby przekonać sie ile warte są słowa red. Gmyza o trotylu.
W dniu wczorajszym o późnej porze w redakcji radia TOK FM pojawił się autor "katastroficznego" artykułu w Rzepie a mianowicie Cezary Gmyz. I jak to często w radiu bywa odpowiadał na pytania słuchaczy. " Trotylowy ekspert" doczekał sie telefonu od słuchacza, który wprawił go w zakłopotanie, no bo jak tu dyskutować ze słuchaczem który ma pojęcie o tym o czym mówi w przeciwieństwie do tych co czytają GPC?
Otóż ów słucha, a był nim człowiek posiadający tytuł doktora inżyniera zadał banalne pytanie o stężenie domniemanego trotylu. Redaktor Gmyz jeszcze z pewnością w głosie odpowiada że owe stężenie było zróznicowane od mniej niż śladowych ilości przez ilości śladowe do....no właśnie nie dowiedzieliśmy sie jakie stężenie miało wartość maksymalną. Nie dowiedzielismy się gdyż dr. inż. przerwał wywód redaktora Gmyza pytając o jednostki stężenia ( ppm-y, dziesiątki ppm-ów czy setki ppm-ów)? I tu Gmyz zbaraniał pierwszy raz..." muszę panu powiedzieć że mnie pan tu zagiął " odpowida speszony Gmyz. No jak to tak? taki pewniak siebie a już przy pierwszym pytaniu o konkretne wartości stężenia trotylu chowa głowę w piasek? Jednak to jeszcze nie koniec upadku " teorii trotylowej"
Zbaraniał drugi raz gdy dr. inż. powiedział czym zajmuję sie od 30 lat, a zajmuję się "analizą instrumentalną wszystkich związków wysokoenergetycznych" i ciągnie dalej swoją wypowiedż: " Analiza instrumentalna jest zawsze analizą "about", niedokładną. Końcowa analiza to analiza laboratoryjna . I dodał, że na konferencji prokurator Szeląg nie mógł wykluczyć, że na wraku były związki wysokoenergetyczne, bo nie było jeszcze właśnie analizy laboratoryjnej."
Gmyz zbaraniał trzeci raz gdy usłyszał :"W dodatku wiele związków ma wspólne półprodukty. To znaczy, że mogą się rozpadać do wspólnych półproduktów. Są też inne produkty rozpadu trotylu po wybuchu i inne w wyniku rozpadu naturalnego. I nikt nie powiedział, czy to, co zaobserwowano, to są produkty rozpadu po wybuchu, czy naturalnego - podkreślał słuchacz. - Nie możemy tego rozpatrywać bez osadzenia w warunkach technicznych. Nie wolno tego robić!"
Kolejne kłammstwo Smoleńskie odkłamane, i kolejny raz okazuję się jak wyrachowanymi i cynicznymi ludźmi są Ci co wykorzystują ludzkie uczucia dla swoich celów.
Ze szczególną dedykacją dla “Dyżurnej redadktor” pani J. Lisieckiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)