Free Your Mind Free Your Mind
112
BLOG

Zostawcie baszę (nie tylko Jamajkę)

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 34

 

Dziwię się „Faktowi”, że się oburzył na to, że basza Komorowski z obstawą BOR-u pojechał wczoraj zrobić zakupy w perfumerii i zaparkował służbowe auto w miejscu, gdzie jest zakaz parkowania. Należałoby raczej zachwalać, że Jamajkę stać na takie zdrowe szaleństwo. Narzekamy przecież przy każdej okazji, że ludzie władzy w naszym kraju są pozbawieni jakiegoś polotu, ciemni, niekumaci, drętwi, głupawi, nieuczciwi, skorumpowani, chamscy, obłudni, zdeprawowani, wulgarni, gołosłowni, krzykliwi, bez sumienia, zakłamani etc., a tu nagle kogoś stać na taki piękny gest.
 
Nie tylko cesarz ma prawo mieć klawe życie, ale i marszałek. Każdemu wolno kochać. Miło szaleć, kiedy czas po temu i w ogóle to „odczepcie się od Generała”. Kieruję te słowa nie tylko do redakcji „Faktu”, lecz także do Rolexa, który strasznie wydziwia, sondując Brytyjczyków, co by zrobili, gdyby mieli działać w polskich „realiach gospodarczych”. Rolex bowiem nie tylko źle pyta, ale i źle swym respondentom podpowiada – istotą kapitalizmu politycznego jest przecież system dojść (do ludzi lub poufnych informacji), który generuje sukcesy ekonomiczne na skalę o wiele większą niż start przeciętnego amerykańskiego pucybuta w drodze do milionera. Wystarczy się przyjrzeć, jak się finansowo miewają przeróżni beneficjenci „transformacji” na szczytach polskiej sceny politycznej, a więc przedstawiciele czerwonej i różowej nomenklatury (wliczając w to bezwzględnie ludzi służb, którym, jak np. gen. Czempińskiemu mogą ginąć z kont pieniądze w wys. 2 milionów dolarów i nawet wielkiej straty nie odczuwają poza pewnym dyskomfortem (tak jak my, gdy nam 5 zł do kratki ściekowej wpadnie)).
 
Brytów z krainy Brytów należałoby spytać, czy chcieliby bez jakichkolwiek przedsiębiorczych zdolności (częstokroć bez wiedzy ekonomicznej), a wyłącznie dzięki odpowiedniemu akcesowi politycznemu lub urzędowemu, w niedługim czasie dokonać skoku cywilizacyjnego, do jakiego dochodzić musieliby ciężką pracą w warunkach wilczego kapitalizmu przez przynajmniej parę lat. Co więcej, do tego zestawu pytań należałoby dorzucić jeszcze zapewnienie, iż gdyby jakaś decyzja polityczna czy urzędowa takiego brytyjskiego neofity gospodarczego powodowała straty w obszarze majątku publicznego czy publicznych finansów, to żadnych konsekwencji cywilno-prawnych ani innych by taki neofita nie ponosił – co więcej wpisane byłoby to w tzw. koszt przemian.
 
Oczywiście taki Bryt mógłby, wiedziony jakimś instynktem (czy psim swędem) wyczuć, iż w takim zorganizowaniu porządku społeczno-politycznego tkwi niesprawiedliwość, oszustwo, blaga, mówiąc zaś krócej: jedna wielka złodziejska zasada, że kto wyżej, ten więcej może się nakraść. Możemy zaś z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż wbrew temu, co o ludziach sądzili teoretycy sowieckiej psychologii społecznej i socjotechniki – nie każdy nawet mając dogodne warunki do okradania innych (zwłaszcza tych, co nie mogą się przed kradzieżą obronić – jak to zwykle jest w relacjach między obywatelami a instytucjami państwa „kapitalistyczno-nomenklaturowego” (oligarchicznego)) za takie złodziejstwo ochoczo by się wziął. Nie każdy z nas bowiem jest zdeprawowany, nie każdy ma mentalność człowieka sowieckiego i podejrzewam, że Bryci mogliby oponować przeciwko takim mechanizmom awansu społecznego, które zapewniają sukces ekonomiczny cwanym moralnym miernotom.
y
 
W ten sposób jednak wchodzimy na obszar moralności, a przecież dookoła jesteśmy przekonywani, iż państwo z moralnością niewiele ma i nie powinno mieć wspólnego. W Polsce zresztą politycy chcący wprowadzać czytelne zasady moralne do życia społecznego są przez oligarchię zwalczani jako zagrożenie dla porządków nomenklaturowych i traktowani jako szkodliwe oszołomy. Obawiam się jednak, że Brytowie w pewnym momencie wzruszyliby ramionami, słysząc nasze opowieści i puknęliby się w czoło, pytając nas, dlaczego my na to wszystko patrzymy z takim spokojem i nadal na to zinstytucjonalizowane, zalegalizowane bezprawie pozwalamy. Dlaczego patrzymy na baszów i właściwie to ich ostentacja w nepotyzmie nam wcale nie przeszkadza?
 
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Polityka