Free Your Mind Free Your Mind
164
BLOG

Euroland

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 32

 

P. Jabłoński nie znajduje zrozumienia ani dla wysokich zarobków „komisarzy unijnych” ani dla podwyżek dla tychże „komisarzy”, uważając, że jeśli np. szef „komisji europejskiej” zarabia więcej od prezydenta USA, to coś jest nie tak. W ten sposób jednak publicysta „Rz” nie rozumie konieczności dziejowej i nie ma pojęcia, jak wielka odpowiedzialność ciąży na barkach budowniczych superpaństwa, które wprawdzie nie prześcignęło Stanów Zjednoczonych jak zapowiadała „strategia lizbońska”, ale tylko dlatego, że jego budowniczowie mieli zbyt wiele problemów z ustalaniem podstaw ustrojowych superpaństwa, czyli ze stopniowym unieważnianiem lub eliminowaniem procedur demokratycznych, co było związane z walką o „konstytucję europejską” zwaną później „traktatem lizbońskim”. Nikt zresztą nie powiedział, że z Amerykanami powinna się ścigać wolnorynkowa i strzegąca wolności obywatelskich Europa. Nikt też nie powiedział, że do takiego wyścigu nie może stanąć nowa dyktatura proletariatu i nowa utopia, konstruująca po nowemu społeczeństwo bezklasowe. A to przecież kosztuje.
 
Kosztuje! Ileż to pieniędzy trzeba było wydać, by po nieudanych referendach konstytucyjnych, wbić „obywatelom unii” do głowy, że „konstytucja” jest jednak potrzebna. Ileż papieru zadrukować, ile broszur, folderów, plakatów wydać, ile „debat oksfordzkich” urządzić, ile prądu zużyć, ilu aktywistów nakarmić? Ile trzeba było wyłożyć kasy, by po odrzuceniu przez Irlandczyków „traktatu”, przeprowadzić „skuteczną kampanię” przekonującą, że „traktat” jest mimo wszystko niezbędny (oczywiście nie tylko dla nich ani dla „obywateli unii”, ale i dla „całej Europy”, bo przecież nie dla unijnej biurokracji). By to wszystko, całą tę przerastającą wszystkie dotychczasowe (a więc nawet sowiecką!), biurokratyczną machinę (Jabłoński pisze o rozrastającym się z roku na rok „molochu”), z tłumaczami, asystentami, asystentkami, astrologami, dentystami i kto tam się jeszcze w okolicy ciekawy nawinie (czy ktoś pamięta jeszcze głośną aferę Edith Cresson?), utrzymać, potrzebny jest konkretny i całkiem realny pieniądz. To zaś, że ten pieniądz wyciągany jest z kieszeni „obywateli unii”, to nie jest rzecz nienormalna czy arcydziwna - nikt chyba nie oczekuje, że eurokraci sami będą swoje luksusy opłacać i sami będą finansować zabawę, w jakiej biorą od wielu lat udział.
 
Można by się wprawdzie nieco dziwować, że sami „obywatele unii”, nie dość, że drze się z nich pasy, to jeszcze nakłada im coraz większy kaganiec (pro publico bono, naturalnie), to jeszcze się na to wszystko godzą bez większych protestów – ale być może mentalność „ludzi Zachodu” została już tak przeorana przez europropagandzistów oraz sprzyjający im showbiznes, że nikt się już nie ogląda na to, jak bardzo emancypuje się ciemna a liczna przecież „grupa sprawująca władzę” w superpaństwie. Jak przekonują nas zresztą eurospecjaliści, żadnego superpaństwa nie ma ani nie będzie, zatem - jak się domyślamy - tym więcej trzeba włożyć wysiłku w utrzymywanie przy życiu tego, co nie istnieje. Tak to też było w komunizmie, którego nigdy nie było, co z kolei wymagało zatrudnienia przeolbrzymiej masy ludzi (nie tylko w „politbiurach”) i trzymania pod bronią rozmaitych „armii ludowych” i „stróży prawa i porządku”, a jednocześnie zmuszało rządzących do urządzania gułagu, bo nie wszyscy obywatele czerwonego raju byli w stanie pojąć, że da się spokojnie i zgodnie żyć w tym, co nie istnieje. Na razie jednak do Europy niedługo po obradach mędrców zajmujących się ogrzewaniem Ziemi zawitała zima stulecia, zwalając się nie tylko na kraje unijne, jak np. kraina Brytów, ale i na bidną Norwegię, gdzie, jak słyszałem wczoraj, do -40 stopni spadła temperatura w środkowej części kraju. Norwegia jednak jakoś tam konszachtuje z „unią” i także brała udział w „klimatycznym szczycie”, więc pewnie za to się jej przy okazji dostało.
 
Kto wie zresztą, czy to właśnie nie zima dwudziestego pierwszego stulecia nie sprowokowała „komisarzy” do decyzji o podwyżkach, wszak w takich kryzysowych warunkach rośnie nie tylko odpowiedzialność, ale i zużycie energii. Bywa, że w wielkich mrozach komuś wysiada w aucie akumulator, innemu z kolei czapka i szalik jest potrzebna, a jeszcze innemu jeden kieliszek na rozgrzewkę w ciężkiej robocie nie wystarczy, tylko potrzeba całej flaszki. Ja w związku z tym nie mam nic przeciwko temu, żeby jakiś Herman van R. „wybrany na prezydenta unii” zarabiał 300 tys. euro rocznie – bylebym ja także tyle za moją pracę dostawał. Wprawdzie żadnym komisarzem nie jestem, ale jakby co, to mogę się nim nazwać.
y
 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka