615 obserwujących
1599 notek
9344k odsłony
  16788   0

Zelig II lub "syndrom smoleński"

29 grudnia 2010 w programie M. Olejnik J. Sasin zapewne mimowolnie zdradza swoją strategię rekonstruowania przebiegu zdarzeń z 10 Kwietnia:

 
wielu szczegółów w ogóle nie pamiętam. Wiele rzeczy sobie przypominałem, rozmawiając np. z innymi uczestnikami tych wydarzeń, którzy przypominali mi pewne fakty, które miały miejsce. Wtedy się otwierały jakieś takie klapki w pamięci.

 

 
  Zastosujmy teraz tę samą strategię prezydenckiego ministra, by otworzyć jakieś jego klapki pamięciowe i odwołajmy się do dwóch rozmów Sasina na forum publicznym. Pierwsza rozmowa to ta z Olejnik (XII-2010), a druga, kilka miesięcy później (VI-2011), z E. Stankiewicz i warszawiakami zebranymi przed namiotem na Krakowskim Przedmieściu.  

 
Pierwsza rozmowa (fragmenty; od 02'02''; II cz.):

 
„MO: A proszę powiedzieć, jak pan, nie wiem, jak pan podchodzi do takich teorii spiskowych, że to był zamach?
JS: Ja w to nie wierzę. Osobiście nie wierzę w to, że to był zamach. Nie ma też chyba żadnych przesłanek, które by o tym mówiły...

 
MO: A takie teorie, że Rosjanom zależało na tym, żeby wyeliminować Lecha Kaczyńskiego?
JS (z prychnięciem): Pani redaktor, to są bardzo poważne, to są bardzo poważne oskarżenia, których człowiek poważny nie powinien formułować, nie mając przesłanek, tak mi się wydaje. Oczywiście, no, można usiąść i domysły różne... Każdy ma prawo do takich domysłów, prawda, natomiast, ja naprawdę bym się nie odważył i nie mam żadnych przesłanek, żeby mówić takie rzeczy. Nie widzę, jak mówię, nie widzę żadnych powodów, dla których tak miałoby się dziać. No, myślę, że w tej chwili, no, jednak zbliżamy się (…) do wyjaśnienia, jak doszło do tej katastrofy. Na pewno jest tak, że ten raport, rosyjski raport, no, on jakby jest jednostronny (…). Należało się tego spodziewać, prawda, że raczej będą wskazywali te zaniedbania po stronie polskiej, a będą pomijali te zaniedbania po swojej stronie (…)

 
Na pewno jest to (śmierć Prezydenta – przyp. F.Y.M.) coś, co wstrząsnęło również rosyjską opinią publiczną. Ja mam prawo przypuszczać, że ta katastrofa wstrząsnęła Polakami najbardziej (…), ale też wstrząsnęła światową opinią publiczną (…). Ja sam pamiętam, rozmawiałem z dziennikarzami z tak odległych krajów jak Korea Płd. czy kraje afrykańskie. Pytano mnie nawet, co to jest ten Katyń, prawda, wtedy (…).

 
MO: A myśli pan, że wstrząsnęło też Putinem – jak pan patrzył na te zdjęcia, kiedy Putin był blisko prezydenta, premiera Tuska, jak no... jakiś taki gest był bardzo przyjazny, przytulający.
JS: Trudno powiedzieć, czy premier Putin, czy to był gest szczery, czy też był to gest wystudiowany dla mediów – pamiętajmy, że jednak, no, ci wielcy przywódcy wiele rzeczy robią po to, żeby coś okazać, niekoniecznie to w ten sposób przeżywając. Ale też nie odmawiajmy nikomu prawa do bycia wzruszonym w momencie, kiedy był tam na miejscu katastrofy. Ja sam byłem na miejscu tej katastrofy (…) około godzinę po wypadku (…) ja osobiście bardzo przeżyłem ten moment (…), więc nie chcę nikomu odmawiać, w tym panu premierowi Putinowi, prawa do tego, żeby się wtedy wzruszyć.”

 
Druga rozmowa (fragmenty (http://pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=241 ca. 0H75' materiału; Stankiewicz pyta o kwestię dobijania rannych)):

 
nikt przekonywująco nie odpowiedział na to, co jest na tym filmie (chodzi o filmik Koli - przyp. F.Y.M.) - jednak film jest, nie da się ukryć, że jest, nie da się ukryć, że słychać to, co słychać, próby wytłumaczenia nam, że tam słychać co innego, no są mało przekonywujące, szczerze mówiąc. Ja kilkanaście tygodni temu słyszałem jednego z takich tych właśnie pseudoekspertów, co to w TVN-ie występują i on tłumaczył, że to pożar, który tam wybuchł na miejscu katastrofy, spowodował, że jakieś drewno się paliło i ono tak strzelało, prawda, i stąd były takie odgłosy, które przekonywały, przypominały strzały (chodzi Sasinowi o Wiśniewskiego? - przyp. F.Y.M.). No, szanowni państwo, trudno mi jest, szczerze mówiąc, uwierzyć, że to jednak... Tym bardziej, że tam nie było żadnego poważnego pożaru, a ponadto jednak trochę inaczej strzelające drewno reaguje. Więc no nikt nie wytłumaczył tego...

 
(...) Tak psychicznie jest mi niezwykle trudno jakby dopuścić do siebie myśl, że coś takiego mogło się wydarzyć i że my sobie tak normalnie żyjemy, tutaj, prawda, teraz, i nie wiem, no i żyjemy w kraju, gdzie rząd, prokuratura, nikt się tym nie zajmuje, prawda, jakby. Co więcej, nawet rozmawiać na ten temat nie można, prawda, bo jak się coś głośno powie, to się jest albo uważanym za wariata, za jakiegoś takiego, nie wiem, oszołoma, no który nie wiadomo w ogóle, czego chce, prawda, że przecież wszystko jest jasne, wszystko wyjaśnione, a tu jakaś grupa wariatów, prawda, którzy cały czas jakieś spiskowe teorie mają, no.

 
Trudno się pogodzić, że żyjemy w takim państwie, prawda. Wszystkim nam się wydawało, że żyjemy w normalnym kraju takim, jak każdy inny w Europie, demokratycznym, gdzie jest wolność słowa, gdzie można dyskutować na różne tematy, można się nie zgadzać, prawda, ale to są sprawy, które nie przejdą, ŻE NIE MOŻNA, nie wiem, ZAMORDOWAĆ PREZYDENTA I JESZCZE ILEŚ OSÓB (podkr. F.Y.M.)i nagle się okazuje, że na ten temat nie można pytań nawet postawić, prawda, więc szczerze mówiąc, mnie jest psychicznie jakby trudno sobie taką sytuację wyobrazić (chodzi o dobijanie rannych - przyp. F.Y.M.), ale nie potrafię sobie inaczej wyobrazić tego, co widziałem.

 
* *

 
W TVN-ie Sasin mówi o wypadku, pod namiotem Solidarnych o zamachu na Prezydenta.

 
* *

 
Sasin twierdzi, że rano w czwartek 8 kwietnia wyjechał do Smoleńska. Co robił więc tego dnia po przyjeździe na Białoruś? I co robił następnego dnia, że dopiero o 20-tej przybył do Smoleńska, skoro z Mińska do tego miasta jest krótsza droga niż z Warszawy do Mińska? Oczywiście możliwe, że nie robił w tych dniach nic szczególnego, ale do tej pory nie wiemy, jak konkretnie spędzał czas przez te dwa dni. I ostatnia kwestia, a propos klapek pamięciowych prezydenckiego ministra. Powiedział on bowiem (pod namiotem), że „miejsce katastrofy” na Siewiernym ogradzano „taką żółtą taśmą”. Mnie zaś do tej pory wydawało mi się, że była ona biało-czerwona.

 
Pierwszą osobą, która w ruskim propagandowym filmie „Syndrom katyński” udziela krótkiej wypowiedzi (rzecz jasna po rusku) jest A. Kwaśniewski, ale pierwszą osobą, z którą przeprowadzony jest dłuższy wywiad dot. tragedii polskiej delegacji prezydenckiej, jest właśnie Sasin (http://www.youtube.com/watch?v=2hziaA28lRg od 4'53''), lektor zaś przypomina, że jego nazwisko znajdowało się na listach ofiar, opublikowanych w prasie 10 Kwietnia: „ogłoszono, że zginął, żonie składano kondolencje, gazety przygotowały żałobny portret”.

 
I tenże Sasin w tymże filmie opowiada tak:

 
Kiedy wynosili ciała ofiar dzwoniły, cały czas dzwoniły komórki, które te osoby miały przy sobie. Tak naprawdę wszyscy dzwonili, chcieli się dowiedzieć, co się stało, czy tym osobom, które leciały, nie stała się jakaś krzywda...” (no i chwilę później pojawia się ta załgana dokumentnie scena z nałożonymi dźwiękami komórek na widok pobojowiska okiem kamery moonwalkera Wiśniewskiego).

 
Sasin rzekomo przybył „godzinę po katastrofie” na Siewiernyj, choć J. Bahr, jak już wielokrotnie sygnalizowano w blogosferze, twierdzi, że widział prezydenckiego ministra dopiero w Katyniu, gdy sam przybył z Siewiernego (z czego by wynikało, że Sasin był na Siewiernym dopiero po mszy, w której częściowo, jak sam twierdzi, uczestniczył). Po godzinie od katastrofy dzwoniły komórki ofiar? Po godzinie od katastrofy wynoszono ciała? Ani w zeznaniach sejmowych, ani w wywiadach, których udzielał Sasin na prawo i lewo, nie pojawił się chyba ten ciekawy szczegół. Jak jednak wiemy, to jeden z ruskich strażaków, niejaki A. Muramszczikow, miał słyszeć „poloneza” i „krakowiaka” na pobojowisku (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/02/telefony.html). Jak też wiemy, klapki pamięciowe Sasina otwierają się po rozmowach z uczestnikami zdarzeń lub też, sądzę, po lekturze ich relacji. Czy więc Sasin przeczytał zeznania dzielnego ruskiego strażaka i potraktował je jako... swoje wspomnienia? To by dopiero był syndrom, choć nie tyle katyński, co smoleński.

 

 

 
P.S. Dziękuję serdecznie blogerowi arturb za zwrócenie uwagi na ten ostatni detal związany z klapkami pamięciowymi prezydenckiego ministra (http://freeyourmind.salon24.pl/315377,wokol-zeznan-sasina-3#comment_4527950).

 

 

Lubię to! Skomentuj463 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale