613 obserwujących
1599 notek
9310k odsłon
9543 odsłony

CVR

Wykop Skomentuj280
Już chyba uległ zapomnieniu intrygujący materiał (opublikowany przez „Fakt” w pierwszej połowie maja 2010 r.) dotyczący pierwszych odczytów zapisów rejestratorów rozmów w kokpicie. Redakcja gazety, powołując się na anonimowego, ruskiego prokuratora, ujawniała, rzecz jasna nieoficjalnie, rozmaite treści pojawiające się w zapisie CVR:


 
„– To bardzo dziwnie wygląda. Ostatnie 30 minut nagrania z rejestratora lotu w większości nie wskazuje na to, aby coś złego działo się z samolotem – zaczyna swoją relację. – Przez większość czasu piloci zachowują się spokojnie. Nie mają sygnałów o tym, aby coś się psuło, było nie tak, aby musieli interweniować. Po prostu rozmawiają, mówią sobie, jak to zwykle bywa w kabinie, o prywatnych rzeczach – opowiada prokurator. Zapamiętał, że w pewnej chwili, jakieś kilkanaście minut przed katastrofą, piloci zaczęli żartować czy nawet się śmiać. – Mówią o jakimś spotkaniu. Pytają: „Czy przyjdziecie”, czy będzie czyjaś żona. Pamiętam, że jeden z nich zapytał: „Czy przyjdziecie z rodziną?”.


 
Oczywiście, dla każdego, kto już dobrze zna „stenogramy” (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100617&typ=po&id=po11.txt) opublikowane dawno już temu, a mające stanowić rezultat laboratoryjnych „odczytywań” CVR, jasne jest, że treści te NIE występują w „stenogramach”. Nie ma tam żadnej rozmowy o spotkaniu ani o przyjściu czyjejś żony i rodziny. No i nie ma też tych fragmentów zasłyszanych przez ruskiego prokuratora:


 
W pewnej chwili piloci przerywają pogawędkę i zaczynają przekazywać sobie komendy. – Było słychać, jak mówią miedzy sobą o parametrach lotu, o ustawieniu samolotu, o jego kierunku i wysokości. Wszystko jest w porządku – relacjonuje nasz rozmówca. Nie pamięta dokładnie, jakie to były komendy, ale jest przekonany, że była to rutynowa rozmowa dotycząca przygotowania do podchodzenia do lądowania. Trwa wymiana komunikatów z wieżą, padają klasyczne komunikaty i normalne odpowiedzi. I z pewnością, jak dodaje, nic z tej rozmowy nie wskazywało, że załoga ma jakiś problem, czy choćby jest czymś zaniepokojona.


 
I nagle sytuacja się całkowicie zmienia.
Daj drugi, drugi... W drugą!– słuchać podniesiony głos w kabinie. Rosyjski prokurator nie jest pewny, co to znaczy. Przypuszcza, że może to być polecenie wykonania jakiegoś manewru na podstawie poprzedniej, pierwszej komendy, np. ze smoleńskiej wieży kontrolnej. Polscy specjaliści, którym opisaliśmy tę wypowiedź, nie wykluczają też, że to może być wykrzyczane polecenie przestawienia jakiegoś przełącznika. To będzie można ustalić dopiero po nałożeniu zapisu z rozmów w kabinie z zapisem parametrów lotu, czyli dokładnego czasu uruchomienia każdego urządzenia w kokpicie.
Zawracaj! – kolejny okrzyk. Tu specjaliści sądzą, że rosyjski prokurator coś źle zrozumiał. Mało prawdopodobne, by chodziło po prostu o zawrócenie samolotu.
Ustawienie? – pada pytanie. – Wysokość? – za chwilę kolejne. Ale te słowa są już wykrzyczane. Mieszają się z odpowiedziami, ktoś krzyczy jakieś liczby, słuchać szum, dużo niezrozumiałych słów...
Nasz rosyjski rozmówca opowiada, że zamieszanie sięgnęło zenitu. – Trudno było cokolwiek zrozumieć, słychać było tylko krzyki – opowiada. – I wtedy usłyszałem wyraźne, przerażające okrzyki: „Jezu, Jezu!”. I było po wszystkim. I koniec, tyle. Tylko tyle... – mówi smutno prokurator.”
 
o


 
Smutny prokurator w tej relacji jednak, a przecież ma ponoć opowiadać o całości zapisu, nie wspomina o takich rzeczach jak zastanawianie się nad wyborem lotniska zapasowego w związku z „mgłą na Siewiernym”, a przecież nazwy: „Witebsk, Mińsk” padają także w trakcie dialogu z wieżą szympansów. Nie mówi ów smutny prokurator nic o komunikacji między jakiem-40 a załogą tupolewa, a powinien był ją słyszeć, nawet gdyby części słów nie rozumiał. Zwróćmy uwagę jeszcze raz na ten fragment:


 
Wszystko jest w porządku – relacjonuje nasz rozmówca. Nie pamięta dokładnie, jakie to były komendy, ale jest przekonany, że była to rutynowa rozmowa dotycząca przygotowania do podchodzenia do lądowania. Trwa wymiana komunikatów z wieżą, padają klasyczne komunikaty i normalne odpowiedzi. I z pewnością, jak dodaje, nic z tej rozmowy nie wskazywało, że załoga ma jakiś problem, czy choćby jest czymś zaniepokojona” - a przecież w „stenogramach” problemów jest przynajmniej kilka i to właśnie dyskutowanych przez załogę.


 
Po pierwsze: wspomniany już problem mgły i słabej widoczności, o których załoga ma być informowana już o 10:14 rus. czasu („nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy”; „Ale 10-ta i mgła?”). Jako ciekawostkę, ale i zagadkę, warto w tym miejscu odnotować fakt, że o dużym zamgleniu i kiepskiej widoczności w Smoleńsku ma informować polską załogę wyłącznie wieża w Mińskuwieża moskiewska w ogóle nie mówi nic na ten temat, choć wydawałoby się, że to właśnie Moskwa, skoro „kierowała polskim samolotem” (jak miało z kolei wynikać ze „stenogramów” z szympansiej wieży (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/06/stenogramy-z-wiezy.html)) powinna była otwarcie, tj. w jasny i wyraźny sposób, informować załogę, że nie ma żadnych warunków do lądowania i należy natychmiast skierować się na zapasowe lotnisko na międzylądowanie (i Moskwa powinna w takiej sytuacji wskazać lub uzgodnić z załogą takie lotnisko) lub należy przeczekiwać mgłę bez podchodzenia. Co tymczasem wedle „stenogramów” mówi wieża moskiewska o 10:22?: „E... PLF 1-0-1, Moscow-Control, good morning, descent to 3600 meters and then contact... Korsaż frequency 124,0.” Nie za krótka to wymiana zdań z załogą „prezydenckiego tupolewa” jak na powagę sytuacji?


 
Po drugie: wieża szympansów powiada (wedle załganych „stenogramów”, przypominam), że nie tylko jest mgła i słaba widoczność, ale i (10:24), że „warunków do lądowania nie ma”. To akurat mówione jest po rusku, więc smutny ruski prokurator musiałby to usłyszeć i odnotować jako jednak jakiś istotny „problem”, występujący podczas „podchodzenia do lądowania”, wszak polski pilot ma mówić wtedy (tj. w odpowiedzi na informację o braku warunków do przyjęcia samolotu), że zrobione zostanie próbne podejście w celu sprawdzenia pogody i ewentualnie odejścia na drugi krąg.
 
Po trzecie: problem paliwa. Wieża szympansów przecież dopytuje o to, czy załodze wystarczy paliwa, by odlecieć na zapasowe lotnisko.
 
o

 
Jakich zatem taśm słuchał smutny ruski prokurator? W „Fakcie” był wtedy komentarz jakiegoś anonimowego pilota, któremu przekazano relację smutnego ruskiego prokuratora: „– Zwykle tak jest, że jak lot jest spokojny, to się rozmawia o prywatnych sprawach. Bo jeśliby coś padło, jakieś urządzenie, to byłyby inne zapisy. Pilot krzyczałby: „cholera jasna, coś padło, co jest?”, albo „nie wiem, co się dzieje”. A czasem to nawet niecenzuralnym słowem określiłby część, która się zepsuła, albo winnych za to, że czegoś nie widzi– tłumaczy nam jeden z pilotów, który latał na tupolewie. – Skoro o tym nie mówili, skoro wszystko było ok aż do końca, to dlaczego znaleźli się tam, gdzie nie powinni – pyta pilot.


 
Pamiętamy doskonale końcówkę „stenogramów”.


 


 

 

Wykop Skomentuj280
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale