Kto się ujmie za posłem Łyżwinskim, który półnagi relacjonował ze szpitala, że za dużo wie, dlatego go ścigają? Mówił też, że nie ma demokracji. Dobrze, że nas uprzedził, aczkolwiek o niedostatkach demokracji wiemy już i od Unabombera-Leppera i samotnika w walce z totalitaryzmem - premiera Kononowicza-Kaczmarka. Za tymi dwoma ustawił się już cały szereg adwokatów, brakuje spontanicznych protestów młodzieży na ulicach, ale to tylko dlatego, że wakacje jeszcze trwają. Nikt jakoś tak otwarcie się za Łyżwińskim, który za chwilę za swoje poglądy może zostać aresztowany (ale może nie? może jeszcze Maskymiuk z Filipkiem coś wymyślą - co dwie głowy to nie jedna, zwł. jeśli się ma spore braki w wykształceniu) nie wstawia. Czekam na post jakiegoś studenta czy innego młodego gniewnego licealisty, który właśnie powie: szkoda Łyżwińskiego albo: lepszy Łyżwiński niż kat Kaczyński. Coś w tym stylu. Sam Łyżwiński utrzymuje wszak, że jego sprawa to proces polityczny, a seksafera to prowokacja. Nie śmiem wątpić.
Admiracja, jaką otoczono postać Kononowicza-Kaczmarka powinna nas tylko cieszyć. W naszym kraju zawsze się litowano nad niewinnie prześladowanymi. Nikt jeszcze chusty Kaczmarkowi nie zarzuca, bo pod topór kata czy pod miecz go na razie nie prowadzą, ale zastępy dzielnych niewiast i młodzianów już pewnie czekają. I to oburzenie na "Polskę podsłuchów". Wprawdzie, gdy Michnik podsłuchiwał lub Sekielski z Morozowskim, to nie było to wbrew demokracji, ale jak Ziobro nagrał Unabombera, to niech nas Bóg broni przed taką demokracją. I słusznie, demokracja ludowa pokazała, jak wyglada kwestia podłuchów oraz komu i w jakich wypadkach się je zakłada, a towarzysze Szmajdziński, Kalisz, Miller, Oleksy i im podobni mogliby nam wiele przypomnieć, bo oni na praworządności znają się najlepiej, utrwalali ją zresztą z przewodnią siłą narodu przez wiele lat. Zresztą, nawet gdyby dziś żadnych podsłuchów nie było i gdyby nie było totalnej inwigilacji, to i tak przecież sytuacja dla antykaczystów jest nie do zniesienia. Wracam jednak myślami do samotnego bojownika z totalitaryzmem - Kononowicza-Kaczmarka.
Jest sam, jak przyznał z niewinnym uśmiechem, przedzierając się przez gąszcz mikrofonów, wobec tego "jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia", gdyż szefowie wszystkich służb są przeciwko niemu. I wyciąga mu się jakieś opinie przełożonych z lat 80. i "wszystko". Właśnie to "wszystko" też jest nie do zniesienia. Mimo to Kononowicz-Kaczmarek dzielnie represje znosi. Nie mówi wprawdzie już o swojej rodzinie, za to zaczął mówić o innych prześladowanych rodzinach. Nic dziwnego, że wszystkim się robi zimno na samą myśl o tym. Czemu nic jednak nie powiedział o Łyżwińskim? I jego walce o wolność i demokrację? Może wyzna to na posiedzeniu komisji do spraw specsłużb. Tylko, żeby zdążył, nie wiadomo bowiem, ile jeszcze te specsłużby pozwolą mu swobodnie chodzić po polskiej ziemi.
Jeden z dziennikarzy pytał dziś z trwogą ministra sprawiedliwości (chyba niesprawiedliwości, powinno być), dlaczego jeszcze Kononowicz-Kaczmarek nie został aresztowany? Dlaczego? Bo Ziobro dziś sterował jedynie obradami sejmu i ustawiał sprawę Łyżwińskiego. Może za chwilę posteruje prokuraturą także w sprawie Kaczmarka. I w sprawie zbyt gorliwego dziennikarza, oczywiście (kto mu pozwolił takie pytanie zadać? już tam odpowiednie miejsce w łagrze się znajdzie dla niego). Bo Ziobro steruje też mediami, szczególnie tymi, które z niego szydzą. Robi to w ten sposób, że każe wynajętym dziennikarzom szydzić, równocześnie każe zbierać na tych dziennikarzy haki, a potem ich eliminuje. Jak w Rosji. Znam takie przypadki, porażające!, ale nie mogę o nich pisać. Dziesiątki dziennikarzy polskich przepadło bez wieści i nawet nie wolno o nich wprost pisać w gazetach ani nigdzie, żeby siepacze z CBŚ-u czy innego ABW nie przyszli przed świtem i nie skonfiskowali materiałów włącznie z mieniem danego dziennikarza. Wiem o wielu jeszcze straszniejszych rzeczach, ale też nie mogę mówić, bo są tak szokujące, że pospadaliby Państwo z foteli przed komputerami. Mogę zeznawać tylko przed speckomisją, ale nie bylejaką. Taką, która składać się będzie wyłącznie z obrońców demokracji, bojowników o wolność słowa i samotnych rycerzy antytotalitaryzmu.
Acha, jakbym przestał pisać, to znaczy, że siepacze Ziobry mnie zasiekali. Remember.



Komentarze
Pokaż komentarze (51)