Byłem kilka razy w Danii i zawsze wydawała mi się krajem nie tylko niezwykle spokojnym, ale i przyjaznym, zwł. dla obcokrajowców. To jednak pozory - w Danii, tak samo jak we Francji czy Niemczech, coraz poważniejszym problemem stają się konflikty wywoływane przez imigrantów.
Już tydzień trwają zamieszki w wielu miastach Danii (http://www.tvn24.pl/-1,1539148,wiadomosc.html), w których podpala się auta i dokonuje demolek. W jakiejś mierze państwa i społeczeństwa Wspólnoty zaczynają się chyba stopniowo przyzwyczajać do tego typu zachowań trochę na takiej zasadzie, że "młodzież musi się wyszumieć", powtarzalność jednak tych zjawisk społecznych może dowodzić, że rysuje się coraz mocniejsze pęknięcie między, by tak rzec "tubylcami", a "przybyszami". Imigranci nie tylko mają problem z tzw. asymilacją kulturową, do której częstokroć wcale nie dochodzi, ale i w ogóle z zaakceptowaniem zachodniego systemu wartości, jak też systemu swobód obywatelskich i ich ograniczeń.
Czy projektodawcy UE mają jakiś pomysł na rozwiązanie tego problemu? Poza polityką ograniczeń możliwości osiedlania się - nie wygląda na to. Pęknięcie więc może się pogłębiać. Ja sam zresztą nie mam pojęcia, jak można taki konflikt kulturowy rozwiązać, w sytuacji, gdy jedna ze stron nie ma zamiaru zaakceptować porządku panującego w kraju gospodarzy. W takich konfliktach tli się jednak poważne zagrożenie dla integralności Europy.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)