Już nie Koronny, a Polny Marszałek Komorowski, któremu najwyraźniej wyjątkowo na sercu leży aneks do raportu o likwidacji WSI, ponownie zajął się walką z destrukcją polskich służb specjalnych. Język walki (i logika walki) wymaga śmiałych analogii, toteż Komorowski sięga ponownie do rezerwuaru, z którego obficie peokraci czerpali za czasów dwuletniej kampanii wyborczej:
"Poprzednia ekipa zniszczyła wywiad i kontrwywiad wojskowy, a mieli tylko zlikwidować WSI. Tego nie zrobili nawet bolszewicy."
(http://www.tvn24.pl/-1,1539383,wiadomosc.html)
To zdanie jest o tyle ciekawe, że nawet pobieżna znajomość historii Polski powojennej dowodzi, że co jak co, ale służby specjalne, to bolszewicy budowali właśnie od zera, wspierając się specjalistami sowieckimi i co więcej, wszelkich przedstawicieli Polski Podziemnej, którzy działali w strukturach wywiadowczych i kontrwywiadowczych uznawali za szpionów, którym w najlepszym razie groziła śmierć, a w najgorszym to, co opisywał słynny raport Mazura w 1956 r. Co więcej, bolszewicy byli tak wyczuleni na punkcie wyłapywania szpionów, że byli w stanie znaleźć ich nawet tam, gdzie ich nie było i brawurowymi metodami śledczymi zmusić do przyznania się do szpiegostwa.
Komorowski mówiąc, że "ludzie Macierewicza" postąpili gorzej niż bolszewicy musi mieć chyba na myśli to, że rewolucja dokonana w służbach specjalnych wywróciła dotychczasowy porządek i związki polskich funkcjonariuszy ze służbami sowieckimi zostały potraktowane jako działanie na rzecz obcego kraju, co pociągnęło za sobą przecięcie tychże więzów. Tak na chłopski rozum, można by zapytać, cytując klasyka - ale jaki jest problem? No bo wynikałoby z tego, co wygaduje Komorowski, że opcja zastosowana przez kaczystów jest sprzeczna z polską racją stanu, innymi słowy, że związki polskich służb z sowieckimi ergo postsowieckimi były OK? Jeśli tak, to jaką rolę w całej tej historii odgrywa Komorowski, który metodę zastosowaną przy reformowaniu polskich służb uważa za gorszą od bolszewickiej?
Oczywiście, gdyby choć trochę Marszałek Polny brał wzgląd na wagę tego, co plecie, to by wiedział, że nikomu tak naprawdę, włos z głowy nie spadł, a jedyna sankcja, jaka spotkała tych ze spalonych WSI, to było ich zdemaskowanie w raporcie. Owszem, dla służb rosyjskich, które wielu tych ludzi wychowywały i wypielęgnowały, to mógł być cios poniżej pasa, ale czy sankcja była aż tak dotkliwa dla samych tych funkcjonariuszy? Ja osobiście uważam, że państwo polskie aż nazbyt lekką ręką traktuje tych, którzy działają na jego szkodę, ale to zapewne jest związane z tym, iż nasze państwo nie jest wciąż poważne, co widać choćby po nierozliczeniu komunizmu i komunistycznych zbrodniarzy.
Ten kociokwik Komorowskiego zaczyna być nie tyle już irytujący, co coraz bardziej podejrzany, a im częściej Marszałek Polny zabiera w sprawie Macierewicza głos, z tym większą furią peroruje. Ciekawe, jakie wieści niesie wobec tego aneks, że Komorowski chce utopić Macierewicza w łyżce wody jeszcze przed jego publikacją?


Komentarze
Pokaż komentarze (53)