Skoro już min. Sikorski kwituje wszystkich wkoło, to i my możemy się pokusić o wystawienie jakiegoś rachunku szefowi MSZ, który nie tylko zapomniał, że jeszcze niedawno był jednym z ministrów rządu potwornych kaczystów, ale i uważa, że cokolwiek zdziałał w obecnym gabinecie.
"Szef MSZ nie potraktował doniesień prokuratorskich Macierewicza "zbyt poważnie". - O ile wiem, jeszcze żadne nie skończyło się chyba nawet postawieniem zarzutów, a co dopiero wyrokiem skazującym - powiedział Sikorski. Dodał, że Macierewicz sam ma z prokuraturą sporo kłopotów. Pozwy przeciwko Macierewiczowi składają osoby, które zostały wymienione w jego raporcie z likwidacji Wojskowej Służb Informacyjnych."
(http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=22693)
A jakie są rezultaty składania tychże pozwów? Najwyraźniej Sikorski jest niedoinformowany. Mniejsza z tym. Najciekawsza informacja, która przecież zelektryzowała polskie media, to uznanie przez Putina Katynia za zbrodnię stalinowską. Wprawdzie ani po powrocie Sikorskiego z Moskwy, ani Tuska, o niczym takim nie słyszeliśmy, ale najwyraźniej był to polityczny i historiograficzny deser z którym należało poczekać. Oczywiście tenże sam Putin, który konsekwentnie wracał do emblematów ZSSR, który uważał, że rozpad tego imperium to było jedno z największych nieszczęść XX wieku oraz który pilnuje, by przypadkiem archiwa posowieckie nie wpadły w ręce polskie, teraz w podskokach uznaje ludobójstwo katyńskie za zbrodnię stalinowską. Chociaż kto wie? Może uznaje, skoro tak twierdzi Sikorski? Pytanie tylko, co z tego dla Polski wynika?
Jeszcze ciekawsze jest jednak to stwierdzenie:
"Jego zdaniem nowym elementem w polityce zagranicznej jest "odmrożenie stosunków z Federacją Rosyjską". - Polski interes nie zawsze musi być realizowany w atmosferze awantury, a polityka zagraniczna nie jest darwinowską walką o przetrwanie - podkreślił minister."
(http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=22689)
Biorąc pod uwagę reakcje Moskwy na uznanie niepodległości Kosowa, to odmrożenie chyba jest jakimś bladym wspomnieniem czegoś co było lub niespełnionym marzeniem o tym, co mogło być. Chyba że casus Kosowa potraktujemy jako nowe otwarcie także w polityce destabilizacyjnej Rosji w Gruzji czy innych posowieckich republikach.
A co załatwił Sikorski w USA? No, jeszcze wiekszą aktywność amerykańskich wojsk w naszym kraju, pomijając budowę tarczy antyrakietowej - bazy NATO itd. Można te 100 dni Sikorskiego skwitować jedną prostą frazą: zamki na piasku.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)