Free Your Mind Free Your Mind
288
BLOG

Elity w chwili próby

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 109

Pseudoelity intelektualne, które zajęły się rzeźbieniem umysłowości Polaków po "obaleniu komunizmu" powinny być dumne z tego, że co drugi z nas nie wie dziś, co się wydarzyło 17 września 1939 r. To się nazywa wybrać przyszłość.

Podejrzewam, że o wiele lepsza wiedza u większości naszych rodaków byłaby w kwestii, dajmy na to "pierwszego niekomunistycznego premiera" czy "przełomowej daty obrad okrągłego stołu", są bowiem daty do pamiętania i są daty do zapomnienia. Dojdziemy wnet do kompletnego absurdu społecznego, jeśli wnet się okaże, że więcej o własnym kraju i jego wrogach wiedzieli Polacy za peerelu niż współcześnie, wtedy bowiem nie tylko naoczni świadkowie opowiadali na spotkaniach rodzinnych, jak wyglądało "wyzwalanie pańskiej Polski" przez bolszewików, co to były wywózki na Sybir, co to był Katyń (rzecz jasna wiedzy o tym wszystkim nie było w szkołach, no chyba że ktoś miał wyjątkowo odważnego nauczyciela historii, ale to należało do rzadkości) itd., nie tylko zachodnie rozgłośnie o tym przypominały lub wydawnictwa emigracyjne, ale i dzieci na podwórkach sobie wiedzę o sowietach przekazywały. Dzisiaj, dzięki rozmaitym uzdrowicielom polskiej edukacji, ale też dzięki wieloletniej propagandzie towarzyszącej "transformacji", połowa obywateli Polski ledwie wie, na jakim świecie żyje. Jeśli chodzi o edukację, to z pewnością obecna minister, mgr Hall, na pewno dzieła zniszczenia polskiej świadomości historycznej spektakularnie dokończy, jeśli jej na to Polacy pozwolą, a na razie nie widać jakiegoś większego sprzeciwu.

Tymczasem wrzesień 1939 to prawdziwy początek "Polski Ludowej", czyli sowietyzacji Polaków na olbrzymią skalę. Sama agresja armii czerwonej nie byłaby pewnie aż tak dla nas dotkliwa w skutkach (tak jak byliśmy w stanie otrząsnąć się po ludobójstwie zgotowanym nam przez Niemców), gdyby nie zaplanowana na dekady sowietyzacja Polaków (połączona, rzecz jasna, z sowieckim terrorem, gdyż tylko w takim zestawieniu mogła być skuteczna). Toteż, ilekroć wspomina się rocznicę najazdu czerwonych na nasz kraj, należy bezwzględnie przypominać o natychmiastowej niemalże akcesji "polskich intelektualistów" do sowietyzacji podbitego (własnego!) kraju. Rok w rok też powinno się we wrześniu publikować reprinty np. "Czerwonego Sztandaru" czy "Nowych Widnokręgów" wydawanych we Lwowie (choć i w innych ośrodkach polskiej kultury takie "spontaniczne" inicjatywy kulturalne powstawały) po wkroczeniu sowietów oraz długą zaiste listę kolaborantów, którzy z pisarzy czy poetów polskich stawali się na własne życzenie "radzieckimi", by mieć na uwadze, jak wielkiej oni dopuścili się zdrady ojczyzny w obliczu totalnego jej spustoszenia.

Posunąłbym się nawet do takiego twierdzenia, że profaszystowskie rządy we Francji czy innych krajach europejskich nie miały tak demonicznego oblicza, jak kolaboracja polskich "elit" z sowieciarzami, ponieważ te pierwsze istniały stosunkowo krótko i zwykle ich członkowie kończyli po wojnie na gilotynie lub stryczku, natomiast te drugie stanowiły zaczyn okupacyjnych władz sowieckich w Polsce i narybek wielkich inżynierów dusz na długie, mroczne i stracone bezpowrotnie (pod względem cywilizacyjnym zwłaszcza) lata trwania "kraju węgla i stali". Kto wszak sprawdził się we Lwowie na przełomie 1939 i 1940 r., ten potem decydował o kształcie sowieckiej kultury w powojennej Polsce i był obowiązkowo noszony w lektyce przez sowieciarzy. J. Putrament jest tu jednym z dobitnych przykładów, ale nie on jeden, bo przecież i J. Przyboś, M. Jastrun, S. J. Lec, J. Kott, L. Szenwald, A. Ważyk, L. Pasternak itd. Należy wspomnieć, że losy niektórych kolaborantów, jak choćby T. Boya-Żeleńskiego, L. Chwistka. E. Obertyńskiej czy A. Wata były tragiczne, z kolei M. Braun po chwili publikowania w "Czerwonym Sztandarze" uciekł do Warszawy, gdzie dokonał żywota w getcie na początku l. 40. - nie zmienia to jednak faktu, że poparcie przedstawicieli polskich elit dla sowietyzacji w 1939 r. przybrało skalę zgoła nielokalną i zmieniło potem nasz kraj na blisko pół wieku, czego skutki, niestety, odczuwamy po dziś dzień właśnie jeśli chodzi o świadomość historyczną Polaków.

Nie wolno nam zapominać, że intelektualni spadkobiercy kolaborantów z 1939 r. żyja i publikuja po dziś dzień, zatruwając umysły naszych rodaków. Można powiedzieć nawet więcej - tak jak nie dokonała się właściwie rozprawa z komunizmem, nie tylko w sensie politycznego, ale i kulturowego zniewolenia, powojennym, tak nie przeprowadzono żadnej formy (choćby intelektualnego) rozliczenia kolaboracji z sowietami z okresu wojennego. Historia owa dość konsekwentnie i dyskretnie jest zacierana, uchodzi nie tylko z pamięci zbiorowej Polaków, lecz i z naszej kultury, jakby nie tylko nie było czego wspominać, ale i jakby ów haniebny epizod nie stanowił jakiegoś apokaliptycznego spełnienia proroctw Witkacego, jakiegoś potwornego memento dowodzącego, do czego potrafią być elity intelektualne zdolne w chwilach wielkiej próby.

Z jednej strony wspominamy heroizm polskich ludzi kultury, którzy jak K. Baczyński, T. Gajcy, A. Trzebiński i wielu, wielu innych, składali swoje życie w ofierze na barykadzie walki z agresorem lub ludzi, którzy wykazali się niezłomnością w starciu z okupantem, jak H. Naglerowa, W. Grubiński, J. Czapski, G. Herling-Grudziński itd., z drugiej jednak powinniśmy nieustannie przypominać o kolaborantach, którzy świadomie włączali się w proces zniewalania polskiego narodu, by nie okazało się za następne 10 czy 20 lat, że Polacy wiedzą o nich jeszcze mniej niż dziś. Nie chodzi zresztą wyłącznie o wspomnienia, lecz o świadomość, że do takich postaw elity intelektualne są zdolne i że takie postawy mogą kiedyś na nowo się pojawić. 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (109)

Inne tematy w dziale Polityka