Free Your Mind Free Your Mind
113
BLOG

Religijne dylematy czerwonych

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 57

Nic mie tak nie cieszy, jak szczera troska starych komunistów o sprawy Kościoła. Mają oni zwykle wielkie serce wobec wszelkich herezji, natomiast wszelkie przejawy katolickiej ortodoksji tępią z zapamiętałością większą od gorliwości neofitów.

Oto np. D. Passent, niezmordowany (jak swego czasu A. Małachowski na mównicy sejmowej, który walczył z klerykalizacją III RP), intelektualista, co zęby zjadł na popieraniu sowietyzmu w Polsce, ubolewa nad próbami przywrócenia święta Trzech Króli, wypominając, ileż to Polacy ("na tle Europy", panie, prawda) mają dni wolnych, choć akurat komunistyczne "święto pracy" (połączone ze świętowaniem "wejścia do UE") mu na pewno nie przeszkadza (ach, te barwne pochody ze szturmówkami, łza się w opku kręci nie tylko Passentowi, podejrzewam) i jego zniesienie uważałby za powrót obskurantyzmu i kołtunerii, z którą czerwona "Polityka" walczyła przez długie dekady peerelu, nie tylko piórem Passenta, ale i innego niezmordowanego satyryka, czyli R. M. Grońskiego, którego los zamiast do jakiegoś sowieckiego "Krokodiła" rzucił na jedną ze stron óczesnego tygodnika peerelowskiej inteligencji krytycznej.

Passent jednak nie poprzestaje na tym (przy okazji, oczywiście, dyżurnie rozprawiając się z PiS-em ("Można powiedzieć, ci ludzie Boga w sercu nie mają", jak stwierdza), jak w każdym ze swych felietonów - ot taki nawyk, jak kiedyś się publicyści czerwonogłowi rutynowo przy każdej okazji rozprawiali z romaitymi rodzajami "reakcji", "kontrrewolucji" i innych "pogrobowców" chcących stawać na drodze wichrowi dziejów rozpętanemu "wystrzałami z Aurory").

 

Przy okazji załamuje ręce nad tym, że nie mówi się u nas o kompletnym upadku czy martwocie samego Kościoła (przywołuje na poparcie swojej tezy - myśliciela odważnego w tej materii, jednego z francuskich lewicowych historyków) oraz przyznaje szczerze, że mierzi go, jak w mediach używają dziennikarze określenia "Ojciec Święty" (ja też sądzę, że określenie "pan papież" użyte kiedyś w wypowiedzi skierowanej do Jana Pawła II (chyba to było na korytarzach sejmowych niedługo po słynnym przemówieniu w polskim parlamencie) mogłoby być stosowniejsze i przy okazji zawierające odpowiednią dozę wytęsknionej przez Passenta laickości).

Żeby jednak było śmieszniej, Passent, deklarujący się jako "niewierzący" (zawsze to jakiś wyraz odwagi w tych sklerykalizowanych czasach - choć mam tu zagwozdkę: niby klechistan napiera, a zarazem Kościół jest martwy - no ale to już meandry dialektyki marksistowskiej, nieobcej przecież nie tylko publicystom "Polityki") popada w jakąś jesienną depresję, twierdząc, że:

"ten kryzys religijności wcale nie cieszy, zwłaszcza gdyby miał on dotyczyć nie tylko katolicyzmu, ale i protestantyzmu. Bez chrześcijaństwa, bez dekalogu, bez Biblii nie sposób sobie wyobrazić Europy i naszej cywilizacji."

Wprawdzie to pieśń dosyć nowa, jeśli chodzi o repertuar dotychczasowych szlagierów wykonywanych przez tego szołmena, ale nie bądźmy małostkowi. Passent dodaje, że nie może pogodzić się z wizją świata pozbawionego nawet hamulców religijnych. W sukurs biednemu Passentowi przychodzi nieoczekiwanie - także zatroskana z jednej strony o klerykalizację, z drugiej o upadek obyczajów, "Trybuna", która - jak za dawnych lat - walczy z Watykanem. Otóż watykańscy zamordyści ośmielają się grozić palcem ks. prof. W. Hryniewiczowi m.in. za uporczywe głoszenie herezji o powszechnym zbawieniu grzeszników (swoją drogą, od dziesięcioleci, wielką admiracją do tej koncepcji pałają środowiska postępowego katolicyzmu skupionego wokół krakowskiego "Znaku"), tak że w obronie teologa stanęła czujna redakcja "Trybuny" właśnie.

Akurat w tej kwestii komunistów doskonale rozumiem (i mam nadzieję, że o tej bulwersującej akcji imperialistycznego Watykanu (a ściślej Kongregacji Nauki i Wiary) napisze wnet i sam Passent), ponieważ wizja pustego piekła i przepełnionego po brzegi nieba, w którym Stalin przechadza się z Hitlerem pod rękę, chóry złożone z wymordowanych przez tych wielkich budowniczych światowego socjalizmu wznoszą hymny typu "Make Love not War", zaś rozmaici politrucy ligają sobie na leżaczkach jak kiedyś w legendarnych Oborach i wygrzewają twarze w wiecznym słońcu na pewno jest kusząca.  Bardzo kusząca. I tu dawanie odporu reakcyjnym watykanistom i papieskim pieskom jest jak najbardziej na miejscu i na czasie, zwłaszcza gdy ponury żniwiarz przechadza się już niecierpliwym krokiem pod oknami rozmaitych, co tu dużo kryć, wiekowych (a zasłużonych w walce z reakcyjnym klerem) redakcji. Tylko, że z takimi niezdrowymi pokusami na sądzie ostatecznym można się nieźle przejechać, co i Passentowi, i innym starym komunistom daję pod rozwagę. 

Ale i młodym też.

 


http://passent.blog.polityka.pl/?p=488
http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008092203  

 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka