Free Your Mind Free Your Mind
248
BLOG

Wyspa stabilności

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 75

Co się może stać na "wyspie stabilności"? Nic, jak się domyślamy. A jeśli jednak się stanie? Wtedy - zobaczymy.

Parę dni temu D. Wielowieyska na łamach "GW" sugerowała, że na trudne czasy przydałby się premier L. Balcerowicz. Na trudne czasy? A od kiedy na wyspie stabilności są trudne czasy? O ile pamiętam, to najgorzej było dla kaczyzmu, kiedy to dziennikarze śledzili każde wahnięcie w notowaniach GPW, cen paliw etc., by straszyć widmem stojącej na skraju przepaści polskiej gospodarki. Nawet, jeśli wskaźniki ekonomiczne nie potwierdzały żadnej z czarnych prognoz, to i tak wieszczono, że "zaraz się zacznie", że "uwaga, nadchodzi". Potem przyszli fachowcy z PO przecież i gospodarka ruszyła z kopyta.

Dziś natomiast, kiedy przez świat (nie przez jakąś zaoceaniczną Amerykę, lecz przez wszystkie kontynenty) przetacza się fala kryzysu, u nas wśród polityków rządowych panuje nastrój, jakbyśmy faktycznie żyli na jakiejś wyspie świętego spokoju lub na obcej planecie. Można taką postawę nazwać też księżycowym myśleniem.

Mieliśmy aż nadto przykładów księżycowego myślenia i zaklinania rzeczywistości w ub. tygodniu, gdy przemawiał do ludu min. Rostowski czy niesamowity Gleb Chlebowski, ale przecież i legendarny Balcerowicz uspokajał sytuację. Po czarnym piątku na warszawskiej giełdzie nastąpił okres "niespokojnego czuwania" przez weekend, potem wskaźniki na GPW nieco odbiły na plus, co tłumaczono "reakcją na pozytywne sygnały z amerykańskich giełd", choć przecież wcześniej twierdzono, że to, co tam się dzieje nie ma wielkiego wpływu na to, co się dzieje u nas.

Powtarzano nieustannie niemalże, że u nas obywatele nie biorą tak kredytów na pałę, jak ci tępi Amerykanie, że nie ma prawie w ogóle kapitału spekulacyjnego, a system bankowy jest mocny jak diabli etc. - można było więc odnieść wrażenie, że to ekonomiści i analitycy zachodni powinni na korepetycje do Polski w sytuacji totalnego kryzysu przyjeżdżać, a nie odwrotnie. Przy okazji tacy pobierający korepetycje ekonomiści i analitycy mogłiby zobaczyć, jak wygląda uprzemysłowienie, zurbanizowanie, stan dróg i poziom zinformatyzowania kraju zwanego "wyspą stabilności". W tych względach takie tłuki z Zachodu mogliby się naprawdę wiele dowiedzieć, czegoś takiego wszak w swoich zacofanych gospodarkach nie mają. No ale mniejsza z tym, na nauki zawsze przejdzie czas i kto wie, czy to w Polsce nie powstanie ogólnoświatowy sztab antykryzysowy.

Sliding graphs 

Na "wyspie stabilności" zaczęły się dziać jednak - rzecz jasna zupełnie bez związku z tym, co zachodzi na świecie - rzeczy dziwne i ciekawe. Nie tylko GPW zaczęła nagle ni stąd ni zowąd w środę, jak to obrazowo ujmują eksperci, "pikować w dół", a nawet "ostro pikować", ba, nawet się okazało, że "spadła w przepaść", ale i zaczęły się pojawiać poważne problemy na rynku kredytów mieszkaniowych. Gdzie niegdzie o tym się już nieśmiało mówi i pisze, lecz, rzecz jasna, nie w charakterze prognozowania kryzysu - ot, przejściowe trudności (jak za peerelu ze sznurami do snopowiązałek w czasie żniw). Banki zaczęły wstrzymywać (już przyznane) decyzje o kredytach lub drastycznie zmieniać warunki (dotyczące wysokości wkładów, wysokości rat itd.), zarówno deweloperzy, jak i zwykli, prywatni krydotobiorcy zostali z ręką w nocniku.

Tu już nie chodzi o to, jak się D. Tusk wyśmiewał z J. Kaczyńskiego nt. budownictwa mieszkaniowego w czasie słynnej debaty telewizyjnej, gdyż obietnice obecnego premiera możemy włożyć między bajki - tu chodzi o plany przeciętnych ludzi, którzy z kredytami wiązali poważne nadzieje. Już jednak analitycy radzą pożyczać od znajomych czy zaufanych osób - co brzmi tym komiczniej, że do tego typu rozwiązań to ekspertów od ekonomii czy bankowości nikt nie potrzebuje. Ja osobiście zaś nie znam nikogo (choć obracam się w środowisku ludzi całkiem nieźle sytuowanych), kto byłby w stanie z marszu pożyczyć mi, dajmy na to, 150 tys. złotych. Może powinienem się gdzieś indziej rozejrzeć?

Ale to nie koniec. "Wyspa stabilności", jak wiemy, żyje własnym, gospodarczym i biznesowym życiem, wobec tego nawet jakieś załamanie się w sferze budownictwa nie musi wieszczyć wielkiego kryzysu (zresztą, jak pisałem kiedyś u kogoś w komentarzu - czy Polska w ogóle wyszła z dotychczasowego permanentnego stanu kryzysu gospodarczego, w jaki wpędzili nas po wojnie komuniści? czy tylko nieliczne grupy uprzywilejowane po 1989 r. faktycznie "stanęły finansowo na nogi"?; no, nie wchodźmy w szczegóły tym razem :) - choć przecież "pikowanie w dół" w trakcie piątkowych notowań na GPW, tłumaczyli analitycy, związane było z plotką dotyczącą węgierskiego banku "będącego w strategicznych planach PKO BP".

Jedna plotka i taka panika wśród inwestorów? Dziwne, ale przecież w świecie finansowym możliwe. Już w poniedziałek po południu analitycy twierdzili, że panika była irracjonalna i że oni sami niepotrzebnie spanikowali, bo sytuacja się już stabilizuje i sprawę kryzysu uznano właściwie za pozamiataną. Tym bardziej w sferach rządowych nie zawracano sobie gitary kryzysem. No i słusznie, jak wiemy od Michalkiewicza, "na mieście inne już były treście" i zaczęła się "afera krzesłowa", skutecznie podkręcana do granic absurdu przez media.         

Naraz jednak przez wszystkie ważniejsze giełdy znowu przejechał walec, no i GPW znowu zakończyła, jak wspomniałem, notowania na paroprocentowym minusie. Tym razem analitycy zaczęli twierdzić, że to w reakcji na to, co się dzieje na światowych, zwł. amerykańskich giełdach, ale wciąż nie ma mowy o kryzysie, który może dotknąć Polskę. Dow Jones osiągnął wartość najniższą od 21 lat, lecz przecież nad Wisłą nic się stać nie może. Recesja grozi potęgom gospodarczym, ale czy może zagrozić takiej potędze, jak nasza? Skoro miał być gospodarczy cud? Doprawdy, tylko jakiś wyjątkowy złośliwiec lub niewdzięcznik tak może myśleć. Nasza gospodarka i nasze finanse są w najlepszych rękach.

Proszę więc śledzić dzisiejsze notowania GPW dla świętego spokoju, a Rostowskiemu i Tuskowi życzyć smacznego na kolejnych bankietach w Bruseli. 

http://www.gpw.pl/

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (75)

Inne tematy w dziale Polityka