Free Your Mind Free Your Mind
113
BLOG

Impresje na temat huku

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 60

Ma Polska szczęście do autorytetów moralnych, którzy potrafią lżyć bliźnich i jest im to poczytywane za wyraz cnotliwości. Ma Polska szczęście do moralnych olbrzymów, którzy od świtu do nocy, całymi latami odmieniają słowa "ja", "moje", "mi", co stanowi wyraz niedoścignionej pokory. Ma Polska szczęście do wielkich polityków, którzy w chwili próby przechodzą do obozu przeciwnika, by stamtąd wykazywać się niebywałym heroizmem polegającym na wymachiwaniu pięścią i nawoływaniu do dorzynania tych, między którymi jeszcze niedawno sami się lokowali.

To oczywiście nie jest polska specjalność, taka predylekcja do stawania po stronie silniejszego. Są ludzie, których siła fascynuje do tego stopnia, że prawo silniejszego uznają za jedyne naturalne prawo na tej ziemi. Polska nie jest więc wyjątkiem.

Mówimy jednak o naszym kraju akurat, chcąc nie chcąc. Już w okresie międzywojennym, jak wiemy, pojawiali się tacy, którzy z wytęsknieniem wyglądali zagonów armii czerwonej, zaś w 1939 r. z westchnieniem ulgi żegnali się z "pańską, faszystowską Polską", jak tylko sowieci weszli od wschodu. Później, gdy już zaczynały się tworzyć sowieckie władze "na Polskę", czyli złożone z samych agentów "związki patriotów" i im podobne twory, ta fascynacja bolszewicką siłą zmiatającą całe kraje z ziemskiego globu mogła znaleźć ujście w działaniach wspierających - od agitowania na rzecz "władzy rad" po czynne włączanie się w walki po stronie Stalina.

Huk, jaki niosła ze sobą armia czerwona, zagłuszał wszystko. Jęki mordowanych lub więzionych, płacze gwałconych kobiet i dziewczynek, niszczenie dobytków, branie łupów wojennych. Przychodził "nowy ład" i sowiecka pięść wybijała rytm nowego życia. Sowieckie bagnety uczyły ludzi, jak pozbywać się alienacji. Huczały kołchoźniki, huczały gąsienice tanków, huczało w łagrach i więzieniach, gdzie przy wyrębie drzazgi musiały lecieć jak cholera - no bo z wrogiem klasowym nie było żartów. Huczały sowieckie fabryki, huczały huty, w których wytapiała się stal do walki o pokój na całym świecie, a przy okazji wytapiała się świadomościowo klasa robotnicza. Huk był co niemiara. I jak diabli. Kto więc mógł podnieść rękę na taką potęgę? Kto mógł się przekrzyczeć przez taki huk?

Wspominam to, ponieważ w uszach jeszcze mi ten huk dźwięczy. Jeszcze nie wyleciały mi z głowy powtarzane setki razy przemówienia Jaruzelskiego, wrzaskliwe kroniki filmowe emitowane przed każdym seansem filmowym w kinie, ryczące megafony pierwszomajowe i dwudziestodrugolipcowe, jak też głośne festiwale żołnierskie i zielonogórskie. I nie wyleciało mi z głowy to podzielane przez rozmaitych "nauczycieli przysposobienia obronnego" czy innych "szefów podstawowej organizacji partyjnej", przez tych wszystkich spikerów telewizyjnych i radiowych, przez pańcie sklepowe krzatające się pośród pustych półek i roboli rozmaitych wykonujących wszystko bylejak, przez cieciów większych i mniejszych postawionych na przeróżnych stanowiskach, by sobie "porządzili" -  przekonanie, że TO się już NIGDY nie zmieni. Że tego huku będziemy słuchać już zawsze, a ostatnim idiotą jest ten, który ośmiela się wyszydzać komunizm czy pezetpeerowców, kto wychodzi na ulice, by protestować lub zaczytuje się w jakichś podziemnych czy emigracyjnych "pisemkach". Kto przystawia ucho, by przez harmider zagłuszarek wyłowić jakieś głosy "szczekaczek CIA". 

Później, tj. pod koniec lat 80. okazało się, że no może owszem, komunizm jednak jakoś tam, panie dzieju, był zły, tylko że nie sposób było znaleźć jakiegoś złego komunistę. Na naszych oczach dokonał się niejako podwójny cud. Obalono (zdawało się - nieobalalny) zły komunizm, a przy okazji komuniści rozpłynęli się w powietrzu. Z hukiem rozpoczęła się budowa nowego państwa. Budowano w takim tempie, z takim zapałem i takim rozmachem, że huk z (nie tylko dziejowej) konieczności narastał. Jakimś dziwnym trafem rozmaici "nauczyciele przysposobienia obronnego" czy inni "szefowie podstawowej organizacji partyjnej", spikerzy telewizyjni i radiowi, pańcie sklepowe krzątające się wśród zapełniających się z czasem półek i robole wykonujący wszystko bylejak, ciecie więksi i mniejsi postawieni na przeróżnych stanowiskach, by sobie "porządzili" - zaczęli głośno i otwarcie wyrażać przekonanie, że TO się już NIGDY nie zmieni.

Powtarzali to z całkowitym przekonaniem i jednocześnie pewną charakterystyczną przestrogą w głosie, ponieważ niektórym ludziom zaczęło się roić, że w towarzystwie budowniczych nowej Polski roje komunistów dostrzegają, a przecież nie tylko komunistów żadnych już nie było i nie mogło być, ale nawet gdyby byli, to jedynie pojedynczy i to ci dobrzy komuniści. Dobrzy, znaczy propaństwowi, proobywatelscy, prowolnościowi, proreligijni - i rzecz jasna - prokapitalistyczni. Kto bowiem lepiej znał Das Kapital, jak nie komuniści? Dobrzy komuniści. Tedy, im więcej jakiś paranoik rojów czerwonych dostrzegał, tym głośniejszy huk wywoływano, co wynikało nie ze złośliwości, lecz z ciężkiej propaństwowej roboty. W końcu też sami dobrzy komuniści zaczęli się burzyć, że ktoś ich komunistami złymi nazywa i roje czerwone mu latają przed oczami, jak w pijackim zwidzie. Goniono więc kota rozmaitym paranoikom.

Z czasem - tj. w ciągu następnych 20 lat - okazało się, że gdyby nie antykomuniści, to nasz kraj wyglądałby dużo lepiej. Szkoda dziś już tylko, że tak wielu poczciwych komunistów nie dożyło tej chwili. Kiedyś gonili kota karłom reakcji, dziś zaś mogliby zdrowo pogonić kota rozmaitym karłom moralnym. I huku byłoby znowu co niemiara jak na defiladzie na Placu Czerwonym albo jak na balach sylwestrowych w 1945-tym.     

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (60)

Inne tematy w dziale Polityka