Free Your Mind Free Your Mind
96
BLOG

O potrzebie uprawiania archeologii

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 40

Są ludzie, instytucje i czasy, z którymi nasze pożegnania są powodem do radości i zadowolenia. M. F. Rakowski był komunistą do samego końca i jeszcze nad grobem stojąc odgrażał się kontrrewolucji, co starałem się przypomnieć jakiś czas temu (link poniżej), toteż odejście tego komunisty musiało być przez ludzi zdrowych na umyśle przyjęte z wyraźną ulgą, zaś lamenty osieroconych rozmaitych środowisk czerwonogłowych mogły wywoływać już jedynie uśmiech politowania. No ale, odchodzą ludzie, tedy i pewne instytucje zamieniają się w ruinę. Pewne, podkreślmy, ponieważ, gdy na przykład Rakowski sztandar partii bolszewików w Polsce (WKP(b)P) czyli PZPR-u nakazywał wyprowadzać łamiącym się głosem ("chciałoby się z podniesioną głową", mówił jeszcze na stronie), nie spodziewaliśmy się chyba, że czerwonym będzie się odtąd wiodło o wiele lepiej niż za czasów "Polski Ludowej". Jednakże materializm historyczny i dialektyczny nie takie już rzeczy prorokował.

O jakie zatem chodzi instytucje, które mocno nadgryzł ząb czasu? Ano o miesięcznik starych (ale i młodych duchem) komunistów zatytułowany "dziś", który pojawił się w 1990 r., a więc, gdy się okazało, że może wprawdzie Rakowski nie dostał się do sejmu kontraktowego, ale czerwonym generalnie włos z głowy nie spadnie w trakcie dziarskiej budowy nowego państwa. Przypomnę niezorientowanym, że przecież ów "częściowo wolny" sejm tak był rozochocony tym, że w ogóle powstał i trwał w burzy dziejów, że z rozpędu chciał nawet uchwalić (z marszu niemalże), nową konstytucję. Na czele "Komisji Konstytucyjnej" stał zaś niezawodny konstytucjonalista prof. B. Geremek. Szkoda, że nie było przy nim Rakowskiego właśnie. 

Ech, jak to zleciało, chciałoby się rzec (18 lat to nie byleco na "polskim rynku medialnym"), a niejeden pewnie załka żałośnie na wieść, że redakcja "dziś" ogłasza zawieszenie działalności, lecz przecież publicystyczna działalność Rakowskiego i kolegów nie zaczęła się w 1990 r., więc naprawdę jest wiele do poczytania, a dla koneserów są wydane na początku lat 80. listy do Rakowskiego. Tak więc, naprawdę jest, co czytać, tylko trzeba poszperać. Zresztą, do tej kwestii za chwilę jeszcze powrócę.

Na stronie "dziś" przeważają minorowe tony. "Drogiego Mietka" żegna jeszcze droższy Wojtek, który, jak w niejednym jego przemówieniu bywało, powołuje się na tradycje i postacie, które z komunizmem nie miały nic wspólnego:

"Mietku Drogi – myślałem, że odejdę wcześniej – i Ty, jako młodszy, będziesz żegnał mnie. Dziś, pełen głębokiego smutku i żalu, ja żegnam Ciebie. Trudno pogodzić się z myślą, że Mieczysława Rakowskiego – Mietka, już nie ma. „Drzewa umierają stojąc”. (..) Zwalczany, i z lewa, i z prawa, i zewnątrz, był wierny swym ideałom i reformatorskim poglądom. Jego patriotyzm nie był tromtadracki, napuszony, ale autentyczny, postępowy, z ducha Żeromskiego. Stał się mentorem polskiej lewicy, wyrazicielem nowoczesnego, europejskiego widzenia jej roli. Jednocześnie z bezprzykładną odwagą przeciwstawiał się deformowaniu historii, przekreślaniu rzeczywistego dorobku Polski Ludowej, dziesięcioleci pracy milionów jej obywateli. Odejście Mieczysława Rakowskiego to wielka strata. Chciałoby się powiedzieć za Sienkiewiczem: „larum grają”, a Ciebie nie ma, nie wstajesz."

Z kolei członkowie redakcji komunistycznego czasopisma piszą tak:

"Parę tygodni przed śmiercią powiadał: „cóż po mnie pozostanie? Sterty zapisanego papieru”. Te „sterty papieru” to wiele książek, to „Dzienniki polityczne 1958-1990” – unikalna, dziesięciotomowa kronika Polski Ludowej i „Dziś”, miesięcznik, który przez dziewiętnaście lat zdobył sobie trwałe uznanie pośród elit intelektualnych. Myślimy, że ten „papierowy” pomnik Mietka będzie trwalszy i bardziej godny szacunku, niż wiele pomników z marmuru."

I właśnie do tej kwestii chciałbym nawiązać, sądzę bowiem, że należy podjąć kompleksowa studia nad sowietyzmem polskim, czyli powołać (przy POLIS na przykład) Centrum Badań nad Sowietyzmem w Polsce na wzór fryburskiego instytutu prowadzonego przez o. prof. Józefa M. Bocheńskiego. Należy bowiem skrupulatnie zebrać i zbadać dokumenty, świadectwa i metody sowietyzacji polskiej kultury i dokładnie prześledzić działalność protagonistów tejże sowietyzacji.  

Dla tych, którzy tego typu archeologiczne badania, tego typu wykopaliska wydają się dziwaczną działalnością, chcę przypomnieć, że po 1989 r. cała obsługa parku maszynowego, który zajmował się inżynierią dusz w "Polsce Ludowej" niemalże bezkolizyjnie weszła w tworzenie "nowego ładu". Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że to, co nazywamy w naszej współczesnej kulturze postkomunizmem, jest w dużej mierze efektem właśnie zasymilowania byłych sowieciarzy przez "wolne i niepodległe państwo". Badania archeologiczne (których pierwszą część w pierwszej odsłonie POLIS już PT. Czytelnikom przedstawimy) odsłonić mogą pokłady tego, co było "przed wiekami", ale też pomóc w zrozumieniu fenomenu postkomunizmu, który wydaje się być ustrojem nieustannie ewoluującym, mimo ewidentnej swojej patologiczności społeczno-politycznej.

Oglądałem wczoraj, nawiasem mówiąc, ciekawą relację ze spotkania zorganizowanego przez Porozumienie Organizacji Niepodległościowych, gdzie wystąpilil prof. J. Żaryn, A. Macierewicz, S. Michalkiewicz i J. Chmielowska (link poniżej). Jednym z mocniej zaakcentowanych wątków było to, że należy niejako odbudowywać więzy społeczne w naszym zatomizowanym (dziś można z powodzeniem powiedzieć, że nie tylko przez komunizm, lecz i przez postkomunizm) społeczeństwie pewną "pracą u podstaw". Cieszę się, że coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, gdyż taka "praca organiczna" to na perwno pierwszy poważny krok do odbudowy normalnego państwa. Jednocześnie, jak sądzę, trzeba drobiazgowo badać poprzednią epokę, by zostawić następnym pokoleniom dokumenty dotyczące polskiego zaprzaństwa i serwilizmu wobec Moskwy - zaprzaństwa i serwilizmu, które w postkomunistycznej Polsce nie spotkały się z jakimś ostatecznym rozrachunkiem.   

http://www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej01
http://www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej02

http://www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008121608
http://www.polityczni.pl/zima_wasza_polska_nasza,,audio,51,3117.html
http://freeyourmind.salon24.pl/99571,index.html

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka