Free Your Mind Free Your Mind
577
BLOG

Ludzie vs automaty

Free Your Mind Free Your Mind Polityka Obserwuj notkę 18

Nie podzielam pesymizmu prof. A. Nowaka, który wzywa pomocy, gdy tzw. Ministerstwo Edukacji Narodowej zamienia się w instytucję antyedukacyjną, czyli prowadzącą do zidiocenia dzieci i młodzieży. Sądzę, że w sytuacji, gdy instytucje panstwowe stają się wrogie wobec myślących obywateli, a z taką sytuacją mamy do czynienia z pewnymi drobnymi przerwami od rozpoczęcia odwilży w czerwcu 1989 r., należy zwyczajnie podjąć się wspólnego i zgodnego tworzenia instytucji i wspólnot alternatywnych, które zwyczajnie przejmą obowiązki tych instytucji, które w normalnych warunkach uznalibyśmy za państwowe w racjonalnym znaczeniu tego słowa.

Jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji niż nasi dzielni przodkowie, którzy organizowali tajne nauczanie w okresie okupacji hitlerowskiej czy sowieckiej, że nie musimy działać w całkowitej konspiracji. Oczywiście, nie mamy gwarancji, że tego typu prace u podstaw nie zostaną wnet w jakiś sposób storpedowane (gdyby jednak do tego doszło, należałoby zorganizować inne formy aktywnego oporu wobec wrogich struktur państwowych), lecz dopóki do takiej sytuacji nie dojdzie, możemy działać zupełnie jawnie. Proponuję zatem, by tworzyć alternatywne struktury edukacyjne, poczynając od towarzystw historycznych, które krzewiłyby wiedzę na temat wspólczesnych dziejów Polski na poziomie podstawowym i ponadpodstawowym, po struktury o charakterze instytutów naukowych, które kształciłyby młodzież akademicką. To jedyny sposób na przeciwstawienie się programowi, który można potraktować jako planową amputację polskości albo też deformację świadomości społecznej. Anihiluje się bowiem z edukacji poważne pokłady polskiej kultury i historii, pozostawiając jakieś namiastki, które nie stanowią żadnych dających się w całość połączyć elementów.

Polska tradycja zamienia się w puzzle, których nawet nie trzeba składać, bo najładniejsze są w rozsypanych kawałkach - trochę folkloru, trochę regionalizmu i trochę uniwersalizmu, tak w sam raz dla przeciętnego zjadzacza czipsów, od którego wymaga się tylko, by w odpowiednim czasie przekreślił odpowiedni kwadrat na karcie wyborczej, a tak poza tym, to by segregował śmieci i regularnie dawał się doić przez rozmaitych dobroczyńców na urzędniczych stanowiskach, którzy wiedzą najlepiej jak się wydaje pieniądze ciemnego podatnika. Do szczęścia ma wystarczyć telewizja wielokanałowa, całodobowa, niosąca nową wizję życia i zapewnienie, że na świecie wszystko jest pod kontrolą łącznie z emisją dwutlenku wegla i ilością pestycydów w paszy, którą podatnicy dostają w zamian za regularne wypłacanie "panom władzom" haraczu.

Jest jednak jakieś milczące przyzwolenie z naszej strony na tego rodzaju porządek rzeczy. Jeśli uważamy się za osoby, którym zależy na Polsce poważnej, a nie na Polsce-składaku, Polsce będącej zestawem haseł, Polsce-albumie jakichś pospiesznie zrobionych fotosów, Polsce-garści jakichś płytkich skojarzeń, to tym bardziej powinniśmy tworzyć alternatywne struktury zmierzające do przeciwstawienia się destrukcyjnym trendom w kulturze. Jednej wielkiej destrukcji dokonał komunizm, usiłując za pomocą inżynierii dusz dokonać wielkiej pieriekowki i zamienić Polaków w ludzi sowieckich, ale nie mniejszej destrukcji dokonuje postkomunizm, którego głównym celem jest pozostawić wizję naszego świata jako właśnie zbitki błyskotek, ciągu migawek (Wałęsa niesiony na barana przez robotników, uśmiechnięte twarze z Magdalenki, okrągły stół, sejmowy gest Mazowieckiego, hipermarkety, multikina, UE - dobrobyt po wsze czasy). Nie ma w postkomunizmie programowo miejsca na jakąkolwiek refleksję. Żyj szybko, umieraj młodo!

 

Wybrałeś głupi zawód? Twój problem. Zmień na lepszą profesję. Mało zarabiasz? Postaraj się bardziej - pieniądze leżą na ulicy. Źle ci jest? Weź tabletkę. Masz problemy z wypróżnianiem, przeżarłeś się ostatnio? Specjalista w naszej audycji doradzi ci, co robić.

W czasach hippisowskich furorę zrobiło hasło T. Leary'ego, bożyszcza narkomanów, "turn on, tune in, drop out" - wczoraj słyszałem jeszcze lepsze hasło ekototalitarystów - "reduce, reuse, recycle". Oczywiście to redukowanie i ponowne wykorzystanie dotyczy wyrącznie ligi pszenno-buraczanej, jaką stanowią zwykli podatnicy. Czy należy bowiem redukować ilość posad w eurobiurokracji? Czy należy mniej drukować dokumentów unijnych? Czy w Parlamencie Eurpejskim lub innych ważnych instytucjach ma się oszczędzać prąd? Czy debatujący o "zagrożeniach dla Matki Gai" zjeżdżają się rowerami lub na piechotę lezą na spotkania "na szczycie" i żywią się na nich sucharkami, a popijają wodą z kranu? Skąd!

 

ASCEZA, buraku ćwikłowy, ciebie i tylko ciebie dotyczy - Panów tego Świata już nie. Hasło Leary'ego, niech mu ziemia lekką będzie, po tym wszystkim, czego on w życiu skosztował, wcale jednak nie zostało zdezaktualizowane. Przeciętny podatnik ma się "włączyć", "dostroić", następnie zaś, gdy go - dla jego dobra oczywiście, nie inaczej - wydoją "Panowie Świata" - "odpaść", bo już na miejsce jednych frajerów wchodzą następni.

Filozofia metodycznego deformowania świadomości społecznej nie jest wynalazkiem dzisiejszych czasów, jednakże w naszych właśnie czasach nabrała oszałamiającego wprost rozmachu, choćby ze względu na wszechobecność mediów, poprzez któe miernoty, które nigdy nie powinny sprawować władzy nawet nad własnym psem, zostały wyniesione na takie piedestały, że wydają idiotyczne rozkazy setkom tysięcy ludzi. I ze śmiertelną powagą nagłaśniają to potem dziennikarze, komentatorzy, korespondenci i politolodzy.

Polska jest tylko małym obszarem czasoprzestrzennym tego wielkiego neomarksistowskiego eksperymetnu. Powiadam zatem, że należy wziąć się do pracy, by nie pozwolić na to, by nasze dzieci oraz wnuki zupełnie zidiociały, żeby nie znały polskiej tradycji, polskiej historii (historii powszechnej też) i by nie potrafiły krytycznie patrzeć na świat. Miejmy świadomość tego, że jeśli jesteśmy ludźmi zdolnymi do pewnych działań, to te działania powinniśmy podejmować. Nie oglądając się na nic. A ascetów powinniśmy zrobić z tych wszystkich buraków ćwikłowych, którzy paradują w garniturach i recytują okrągłe formułki jak zaprogramowane automaty. Ten świat należy do nas, nie do nich.

http://www.rp.pl/artykul/9157,235811_Prawdziwy_koniec_historii_.html 

https://yurigagarinblog.wordpress.com/2014/02/03/komplet/ (pod tym adresem dostępne są moje przeróżne opracowania z "Czerwoną stroną Księżyca" i aneksami do niej włącznie); polecam jeszcze tę moją analizę z 2024 r. zamieszczoną gościnnie u prof. M. Dakowskiego: https://dakowski.pl/wokol-hipotezy-dwoch-miejsc-free-your-mind/ ) legendarne dialogi piwniczne ludzi zapiwniczonych w Irlandii 2 (before you read me you gotta learn how to see me) free your mind and the rest will follow, be colorblind, don't be so shallow "bot, który się postom nie kłania" [Docent Stopczyk] "FYM, to wesoły emeryt, który już nic, ale to absolutnie nic nie musi już robić" [partyzant] "Bot FYM, tak jak kilka innych botów namierza posty i wpisy "z układu" i daje im odpór" [falstafik] "Czy robi to w nocy? W takim razie – kiedy śpi? Bo jeśli FYM od rana do późnej nocy non-stop tkwi przy komputerze, a w godzinach ciszy nocnej zapewne przygotowuje sobie kolejne wpisy, to kiedy na przykład spożywa strawę?" [Sadurski] "Ale teraz zadam Sadurskiemu pytanie: Załóżmy, że "wyśledzi" pan w przyszłości jeszcze kilku FYM-ów, a któryś odpowie prostolinijnie, że jest inwalidą i jedyną jego radością (z przyczyn wiadomych) jest pisanie w S24, to czy pan będzie domagał się dowodów,czy uwierzy na słowo?" [osa 1230] "Zagrożenia dla pluralizmu w ramach Salonu widzę w tym, że niektórzy blogerzy - w tym właśnie FYM - wypraszają ludzi, z którymi się nie zgadzają. A zatem dojdzie do "bałkanizacji" Salonu: każdy będzie otoczony swoją grupką zwolennikow, ale nie będzie realnej dyskusji w ramach poszczególnych blogów. Myślę, że nie daję przykładu takiego wykluczania." [Sadurski] "Już nawet nie warto tego bełkotu czytać, spod jednego buta i z jednego biura. Na fanatyków i pałkarzy lekarstwa nie ma."[Igła] "FYM już kupił S24 swoim pisaniem, jest teraz jego twarzą. Po okresie Galby i katatyny nastąpił czas dziennikarzy "Gazety Polskiej". Ten przechył i stalinopodobne teorie spiskowe, jakie się wylewają z jego bloga oraz innych mu podpbnych - przyciągają do Salonu nastepnych i następnych. Tu już od dawna nie zależy nikomu na rzetelności i klasie pisania - lecz na tym, aby było klikanie, aby było głośno i kontrowejsyjnie. Promowanie takich ludzi jak FYM i Paliwoda - jest całkowicie jednoznaczne."[Azrael] "Ale jaki jest problem?"[Kwaśniewski] kwestia archiwów IPN-u Janke: "Nigdy nie mówiliście o pełnym otwarciu?" Komorowski: Co to znaczy otwarcie?" "Trudno zrozumieć, jak można ogłupić społeczeństwo. Dlaczego tylu ludzi ośmiela się nazywać zdrajcą Wojciecha Jaruzelskiego. (Edmund Twardowski, Warszawa) " [tzw. listy czytelników do "Trybuny"] "Z przykrością stwierdzam, że prezydent nie przedstawił żadnych propozycji ws. służby zdrowia" [Tusk] "Niewidzialna ręka rynku, jak sama nazwa wskazuje, jest ślepa." [ekspert w radiowej audycji prowadzonej przez R. Bugaja] "Mamy otwarte granice, miejmy też otwarte umysły. Jasna Góra horyzontów rządowi i parlamentarzystom nie rozszerzy. (S. Barbarska, woj. wielkopolskie) " [tzw. czytelniczka "Trybuny"]

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka