613 obserwujących
1599 notek
9296k odsłon
3502 odsłony

"Kwitancja" Waszczykowskiego

Wykop Skomentuj120

Czy czeka nas zaraz po wakacjach smoleńska „kampania wrześniowa”, skoro szef MSZ W. Waszczykowski (w dniu 10-04 w BBN) grozi kwitowaniem poprzedniej władzy[1], czy też okaże się wnet, że „złapał Kozak Tatarzyna”? A może czeka nas po prostu burza w szklance wody? Obecna władza wszak niemalże od roku od momentu wygrania wyborów parlamentarnych nie zrobiła nic, by doszło do autentycznego przełomu w sprawie wyjaśnienia tragedii z 10-04. Gdyby bowiem PiS faktycznie chciał wyciągnąć i pokazać „kwity” na poprzednią władzę, to by niedługo po wyborach zaczął od obszernej publikacji „białej księgi” z dokumentami pochodzącymi z MON, MSZ, KPRM, KP i BBN, BOR, COP, SKW, ABW, NPW itd., której publikacja stanowiłaby nowe i poważne otwarcie w śledztwie. Tymczasem PiS nic takiego nie zrobił i nic nie wskazuje na to, by do takiej przełomowej publikacji miało w ogóle dojść. Co więcej, obecna władza wykasowała strony z dokumentacją KBWLLP, „komisji Laska”, NPW, jednocześnie nie powołując ani komisji międzynarodowej ani nawet sejmowej (na tę ostatnią kwestię zwracał uwagę red. L. Misiak w rozmowie z L. Pietrzakiem[2]). Jak wiemy, powołano jedynie „podkomisję Berczyńskiego”, co do której, jak na razie dochodzą słuchy, iż od miesięcy zajmuje się przygotowaniami do modelowania tupolewa. Żadnego nowego rozdziału w sprawie 10-04 nie otworzono, choć nie kto inny a stanowiący emanację PiS-u „zespół parlamentarny” zwany przez złośliwych „komisją Macierewicza”, w swych „raportach” większość swojej uwagi poświęcał „rządowi Tuska” (obok zagadnienia „końcóweczki”).

 

Gdyby tego było mało, to przecież nie została zdjęta (przez nową władzę) zasłona milczenia i tajemnicy wokół - nagłośnionego przecież przez ZP i byłego szefa SKW - komunikatu z 9-04-2010 mówiącego o zagrożeniu terrorystycznym dla jednego z unijnych samolotów[3]. Nie ujawniono więc tego, jak polskie służby na ten komunikat zareagowały, jakie wdrożono zapobiegawcze procedury, a przede wszystkim: czy zawiadomiono o tym zagrożeniu polskiego Prezydenta oraz Generalicję. Nie wiemy też więc nadal, w jaki sposób zarządzano sytuacją na Okęciu przed odlotami, kto na lotnisku podejmował decyzje związane z roszadami pasażerów, czy przydzielono dodatkową ochronę poszczególnym osobom etc. Wspomniany przeze mnie Waszczykowski, mimo że stoi obecnie na czele MSZ-u, nie wyjaśnił również do tej pory, jak to się stało, iż 1) tenże MSZ 10 Kwietnia przekazał zrazu do mediów, że to „prezydencki jak-40” miał problemy z lądowaniem, 2) przez kilka godzin trwało ustalanie „listy pasażerów” („prezydenckiego tupolewa”). Sam Waszczykowski zresztą, przypomnijmy, miał w porannym programie B. Michniewicz w radiowej Trójce, na wieść o „katastrofie”, głosić: Możemy tylko powiedzieć (…), że są inne, sprzeczne wiadomości, które mówią, że to nie ten samolot, że jednak jest nadzieja, że prezydent mógł się przesiąść jednak[4] – i do dnia dzisiejszego (sierpień 2016) WW nie wyjawił, skąd takie „sprzeczne wiadomości” w dn. 10-04 uzyskał.

 

Ale i to nie wszystko, jeśli chodzi o rozmaite możliwe do przeprowadzenia „kwitancje”. Z wielkim hukiem przecież nowa władza przejęła „media publiczne”, które odegrały olbrzymią, jeśli nie decydującą, rolę w „obrazowaniu katastrofy”.

wóz w kadrze R. Sępa

Oto zatem, gdy z mgły smoleńskiej wyłania się po raz trzeci legendarny montażysta S. Wiśniewski, o którym niedawno pisałem[5], wypadałoby po latach wyjaśnić, w jaki sposób poddano weryfikacji w TVP – o ile uczyniono to w ogóle – niezwykle tajemniczy i podejrzany materiał filmowy przekazany przez moonwalkera (wedle relacji operatora R. Sępa i red. P. Kraśki[6]) do wozu transmisyjnego w dniu tragedii. Wideo z „miejsca katastrofy” TVP, a za nią inne polskie oraz światowe stacje, wyemitowała bez „zegara kamery”, jak wiemy, a przecież dość spore były problemy w pierwszych dniach i tygodniach po „zdarzeniu” z ustaleniem jego dokładnego czasu.

moonfilm

Warto by też odsłonić kulisy pracy TVP (nie tylko na miejscu w Smoleńsku i Katyniu, lecz w Warszawie), by zostało wyjawione, dlaczego ówczesny przekaz telewizyjny skoncentrował się na… Krakowskim Przedmieściu ewentualnie na migawkach z Katynia – nie  zaś, na przedstawianiu na żywo sytuacji w samym Smoleńsku. I dlaczego nie pokazano żadnych archiwalnych materiałów sprzed porannych odlotów z Okęcia.

 

Jeśli więc w takiej sytuacji, jaką zarysowałem powyżej, Waszczykowski chce rozpocząć „kwitowanie” starej władzy, to może to przybrać formę klasycznego już cyrku medialnego w stylu niezapomnianego pod tym względem ZP, który w biciu piany chyba nie miał sobie równych. Ale też może być tak, że WW przez przypadek, nieświadomie, otworzy puszkę Pandory i nagle wysypie się zawartość różnych depozytów zgodnie trzymanych dotąd pod kluczem przez starą, jak i nową władzę. I dowiemy się przy okazji np., czemu parlamentarzyści PiS, poinformowani o „katastrofie”, nie udali się na „miejsce wypadku” i kto wtedy w Katyniu (na jakiej podstawie) stanowił „ciało decyzyjne” – jak też, jak wyglądała dokładnie historia z identyfikowaniem ciał ofiar na pobojowisku. No bo chyba jakieś protokoły tego typu czynności w Warszawie są, prawda? I to może nawet w MSZ-ie, skoro to pracownicy polskiej ambasady mieli się tym zajmować.           

 

[6] W przypadku Kraśki niewyjaśnioną wciąż zagadką pozostaje to, że przybywszy do hotelu Nowyj (po „powrocie z miasta”) dowiaduje się on od wydawcy programu A. Daniluk-Jankowskiej, że dostała ona telefon od kogoś (nie wiadomo, od kogo i skąd), że „coś się stało z samolotem – awaria” (por. http://freeyourmind.salon24.pl/285796,oko-zaby-4), z czego wynikałoby, że Daniluk-Jankowska o „awarii samolotu” nie dowiaduje się z sytuacji za oknami hotelu Nowyj tylko telefonicznie.

Wykop Skomentuj120
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale