O konieczności przeprowadzenia zmian w zakresie systemu emerytalnego nie trzeba przekonywać nikogo kto ma choćby nikłe pojęcie o demografii i ekonomii. Tyle tylko, że przeciętny Polak takiego pojęcia nie ma ,nie rozumie co to jest reprodukcja prosta, co oznacza zastępowalność pokoleń i jaki ma to związek z jego emeryturą. Nie rozumie dlaczego ma mieć więcej dzieci skoro brakuje pracy dla tych , którzy już są. Dlaczego wcześniej miał odchodzić na emeryturę i ustępować miejsca młodym skoro teraz okazuje się to szkodliwe. W takim oto klimacie, bez zbędnych przygotowań klasa polityczna oświadczyła - zrobimy wam reformę! Dla mnie jest to przejaw arogancji i alienacji tejże klasy . Od kilku lat wiadomo było , że system emerytalny wymaga poważnej reformy .Wiadomo również było , że obywatele nie są do tej zmiany przygotowani . Co więcej, po wprowadzeniu OFE mamieni byli wizją dostatniej emerytury. Panie i panowie politycy, zajęci kolejnymi dramatami i kampaniami politycznymi nie podjęli absolutnie żadnych działań aby edukować i przygotowywać do zmian Polaków. Oddziaływanie na świadomość społeczną wymaga czasu i przemyślanej strategii ale jest możliwe .Co jednak dla mnie najważniejsze ,oznacza szacunek względem obywateli, daje im szansę na zrozumienie tego co ma się wydarzyć i zrozumienie przesłanek decyzji, które w ich imieniu podejmuje klasa polityczna. Niestety, Polki i Polacy zostali potraktowani jak owo „przypadkowe społeczeństwo”, które w swej masie jest zbyt głupie aby z nim dyskutować.
Jakby tego było mało ,wicepremier Pawlak powiedział ,że w gruncie rzeczy nie ma, w ogóle co liczyć na emerytury ( będą b. niskie ) i trzeba samemu zadbać o swoją przyszłość. Powiało grozą. W taki sposób rujnuje się autorytet państwa jako instytucji i burzy poczucie bezpieczeństwa jego mieszkańców. Jako obywatelka wysnuwam prosty wniosek, trzeba przestać płacić składki emerytalne ( no, bo po co ), przejść do szarej strefy i odpowiedzialnie odkładać pieniądze na starość. W tej sytuacji posiadanie dzieci też się nie opłaca, bo pochłaniają za dużo środków.
To co robią (a właściwie nie robią ) i mówią najważniejsi przedstawiciele naszego państwa w odniesieniu do reformy emerytalnej złości mnie coraz bardziej. Zawsze uważałam ,że krótszy czas pracy kobiet jest dla mnie dyskryminujący i odbiera mi szansę przyzwoitej emerytury. Jest także niesprawiedliwy wobec mężczyzn bo żyją krócej .Dzisiaj jednak zaczynam rozumieć obawy wielu kobiet , które boją się bezrobocia z powodu wieku, braku dyspozycyjności ect. Zapewnienia polityków ,że tak nie będzie są śmieszne. Bo jak śpiewała Dalida to są tylko „parole, parole, parole”(słowa, słowa, słowa).
Marzena Zychowicz



Komentarze
Pokaż komentarze (2)