Pojęcie „polski Obama” jest pewną metaforą a jednocześnie skrótem myślowym, który wskazuje na pewien oczywisty brak w polskiej polityce. Brak polityka o osobowości, która cieszyła by się takim olbrzymim poparciem i sympatią społeczeństwa. Jednocześnie opisuje brak mechanizmów politycznych, które wynosiłyby tego typu profesjonalnie przygotowanych ludzi do władzy a jednocześnie robiły dla nich miejsce w swoich partiach. I po trzecie mówi o tym, że społeczeństwo też niepotrzebnie ufa partiom – nie rozglądając się po swoich miastach i wsiach i nie sięgając po polityczne osobowości.
Partie
Widać wyraźnie, że partie są słabe. Jednocześnie nie są w stanie nawiązać kontaktu ze społeczeństwem. Politycy nie chcą odwoływać się do społeczeństwa w wykonywaniu swoich obowiązków – mimo, że za pieniądze społeczeństwa żyją. To już niekiedy jawna bezczelność z ich strony i tupet - żeby przez całe lata nie pokazywać się publiczności na otwartych zebraniach w miastach czy wsiach. A potem nagle w okresie kampanii wyborczej zarzucają wszystkich tonami ulotek, bilboardów i spotkań w większości sterowanych, bez większych dyskusji.
Jednoosobowe okręgi wyborcze: apel do profesora Jerzego Przystawy
Czas chyba na zmianę ordynacji: już prawie 20 lat tasują się partie i układy polityczne bez żadnego efektu. W rankingu Heritage Foundation ( o czym pisałem na swojej stronie internetowej) zajmujemy ostatnie miejsce w Europie pod względem wolności gospodarowania. Pisał o tym celnie bloger „Toyah”: że za wyjątkiem dwóch lat zarządzania państwem przez PIS, władzę mieli bez przerwy eksperci od reform najróżniejszego rodzaju, „światli europejczycy” – i co? Ostatnie miejsce w Europie a na świecie sąsiadowanie z Madagaskarem.
Jestem zwolennikiem w tej chwili jakiejś pośredniej formy między JOW a obecną formą ordynacji wyborczej. Dlatego, że wydaje mi się, że społeczeństwo może okazać się za słabe w porównaniu z silnymi lobbies finansowymi, które mogą wykreować swoich przedstawicieli nawet poprzez JOW. Mam nadzieję, że pan profesor Jerzy Przystawa wyjaśni na swoim blogu takie wątpliwości:
A/ jak można byłoby zabezpieczyć się przed takim wpływem na przebieg wyborów
B/ czy pośrednia forma jest możliwa, czy nie wchodzi w grę?.
Polityk
Dopiero wtedy byłby możliwy proces wyprowadzający nowoczesnych polityków, łączących ludzi nie dzielących, nowoczesnych, bez kompleksów, z wiarą i wizją na rozwiązywanie problemów Polski. Tak jak Barack Obama ma wiarę i wizję rozwiązywania problemów Ameryki pomimo ciężkiej tam sytuacji.
Społeczeństwo
Jako społeczeństwo powinniśmy zadać sobie pytanie: dlaczego nie kreujemy takich ludzi? Oraz: dlaczego nie dajemy żółtych lub czerwonych kartek politykom, którzy zmieniają tylko partie a nie chcą dbać o ludzi? O których wiadomo, że nic nowego już nas z ich strony nie spotka! I dlaczego zmieniamy cały czas partie – bez efektów w gospodarowaniu, a nie zmieniamy ordynacji. I dlaczego tolerujemy propagandzistów a nie realistów: na swoim blogu na Money.pl napisałem wprost: kto to mówi, że Polskę ominie kryzys? Nie ominie. I trzeba społeczeństwo było przygotowywać do tego już w połowie tamtego roku a nie chować głowę w piasek i roztaczać przez oczami publiczności obrazy utopijnej sielanki.
Pytań można byłoby mnożyć. Mam krótką praktykę w polityce ale długą w gospodarowaniu. I wiem, że trzeba mówić mniej więcej to, co Barack Obama a wcześniej Bill Clinton: gospodarka, gospodarka i jeszcze raz gospodarka.
I druga rzecz: kiedy wreszcie zdecydujemy się - czy system kanclerski czy prezydencki.
44
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)