Blog
Gabriel Michalik
Gabriel Michalik
Gabriel Michalik Narrator
0 obserwujących 11 notek 20639 odsłon
Gabriel Michalik, 2 listopada 2011 r.

Skąd się wziął krzyż w Sejmie

 

Wbrew powszechnej opinii sejmowy krzyż nie jest darem pani Marianny Popiełuszko, matki błogosławionego księdza Jerzego – choć w dziejach tego krzyża pani Marianna ma także udział. Ufundował go ponad trzy wieki temu jeden z najwybitniejszych polityków i dyplomatów w dziejach naszego kraju. Też jednak niebezpośrednio. Ciekawe? Posłuchajcie. To historia jedyna w swoim rodzaju.

 

Dar kanclerza

Peregrynacja przez meandry polskiej historii zaczyna się dla sejmowego krzyża w roku 1645, kiedy to kilkunastu mężczyzn w strojach rzemieśliników odmawia modlitwę nad zgromadzonym zapasem dębu i hebanu. W ciągu pięciu lat zbudują jeden z piękniejszych ołtarzy epoki. Będzie zdobił jasnogórską Kaplicę Cudownego Obrazu Matki Boskiej. Fundatorem jest kanclerz wielki koronny, Jerzy Ossoliński.

Kanclerz jest właśnie u szczytu kariery, której zawsze patronował Władysław IV Waza. Ossoliński służył mu jeszcze zanim przyszły król przywdział koronę – towarzyszył księciu Władysławowi w wyprawie moskiewskiej; jako królewski poseł odbywał misje na europejskich dworach; sprawował najwyższe urzędy państwowe; wśród nich – godnośc marszałka sejmowego. Po śmierci króla przez dwa lata administrował całym państwem w zastępstwie prymasa, nazbyt sędziwego, aby podołać powinnościom interrexa.

Tamte lata są jednak dla Ossolińskiego najcięższe w życiu. W 1648 umiera nie tylko jego koronowany patron, ale także ukochany syn kanclerza, z którym Ossoliński wiązał nadzieję kontynuacji prowadzonej polityki. Niedługo później ginie z rąk Tatarów szczególnie bliski kanclerzowi bratanek. Kanclerz obwinia się o śmierć młodego krewnego.

W 1650 roku na Jasnej Górze zostaje odsłonięty ołtarz fundacji Ossolińskiego. Olśniewa majestatyczną urodą. Skrzący się srebrnymi dekoracjami pośród czerni hebanu towarzyszy odtąd przez kolejne stulecia Cudownemu Obrazowie Matki Boskiej. Modlą się przed nim miliony pielgrzymów. Kaplica staje się bastionem narodowym. Gdy wokół nie ma już Polski, serce narodu bije właśnie tutaj.

W roku ukończenia ołtarza Jerzy Ossoliński umiera. Mimo obfitego w zwycięstwa życia, odchodzi w poczuciu klęski. Jest zgnębiony myślą, że polityka, której prowadzeniu poświęcił wszystkie siły, nie wyda już nigdy owoców. Za pięć lat Jasną Górę będą oblegali Szwedzi.

 

Ze „strefy zero”

Po dziś dzień to właśnie ten, dekorowany hebanem i srebrem ołtarz z daru Ossolińskiego, zdobi kaplicę. Przez przeszło trzy wieki przechodzi kilka renowacji. W czasie ostatniej z nich, w latach 90., trzeba wymienić część hebanowej obłogi. Konserwatorzy kładą nowy fornir, jednak ojciec Jan Golonka, kustosz zbiorów jasnogórskich, postanawia zachować „omodlone” już przez wielowiekowe tłumy pielgrzymów pasy hebanu.

Jesienią 1997 roku, po zwycięskich dla Akcji Wyborczej Solidarność wyborach, posłowie tej formacji zwracają się do przeora paulinów, ojca Izydora Matuszewskiego, z prośba o ofiarowanie krzyża do sali plenarnej Sejmu.

W Senacie krzyż wisiał już od samego początku istnienia tej wyższej izby parlamentu, do Sejmu zaś ma powrócić po przeszło półwieczu nieobecności, gdyż w II Rzeczypospolitej w Sejmie, rzecz jasna, krzyż był obecny. Ojciec Matuszewski i zastępca przeora, ojciec Jan Pach, decydują wraz z ojciem Golonką, że do wykonania krzyża należy użyć właśnie materiału pozostałego po renowacji ołtarza Kaplicy Cudownego Obrazu: pasów hebanu o grubości około pięćiu milimetrów.

- Ta prośba to był dla nas nakaz – wspomina ojciec Golonka. - Potraktowaliśmy sprawę bardzo pryncypialnie. Materiał pochodzi ze „strefy zero”.

Jasnogórscy stolarze, ludzie świeccy na co dzień zajmujący się konserwacją drewnianych elementów wystroju klasztoru, mocują oryginalną hebanową obłogę na dębowej konstrukcji. Krzyż uzupełniona dziewiętnastowieczna pasyjka.

Ojciec Golonka: - Cieszę się, że fizycznie dotknąłem tego tematu. Ten krzyż to ważną część polskiej rzeczywistości; znak ciągłości państwa i wiary. Symbolicznie połączył duchową stolicę Polski z jej stolicą państwową. Nie miałem wątpliwości, że tak właśnie należy postąpić. Zresztą któż by zrobił inaczej?!

 

To małe i żadne wobec krzyża...”

W połowie października 1997 roku paulini umieszczają krzyż na ołtarzu nieopodal obrazu Jasnogórskiej Pani. Stamtąd, ponownie „omodlony”, 18 października 1997 roku odbiera z rąk ojców delegacja parlamentu. Znajduje się w niej między innymi Ligia Urniaż-Grabowska, lekarka z Legionowa, działaczka „Solidarności”, wybrana wówczas właśnie świeżo na urząd senatora RP.

Gdy rozmawiam dzisiaj z Ligią Urniaż-Grabowską, była senator ma wątpliwości, czy opowieść o dziejach krzyża sejmowego warto publikować. Uważa wydarzenia ostatnich tygodni za obraźliwe dla Polski i dla samego krzyża. Podkreśla, że nie chce odpierać argumentów tych, którzy wypowiadają się przeciw krzyżowi, bo „wszystko to małe, niskie, żadne” nie tylko wobec krzyża i tego, czego jest znakiem, ale nawet wobec samych dziejów drewnianego przedmiotu wiszącego na ścianie sali obrad.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

gabrielmichalik[at]wp.pl

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @DAANI Może zbyt mocne słowa, ale dziękuję za głos poparcia. Odpowiadając na pytanie:...
  • Repatriacja w praktyce czyli - prawie jak w Kazachstanie Pomagam znajomemu repatriantowi z...
  • @KAROLV Napisałem: "Tragedia, jaką był Związek Sowiecki, śmierć milionów ludzi w...

Tematy w dziale