Donald Tusk, mocno niezadowolony ze swojego wizerunku, który odbiega już znacznie od tego z kampanii wyborczej, postanowił właśnie powołać Departament ds. Medialnej Strategii Rządu i Premiera.
Niby w fizjonomii szefa PO nie zaszły jeszcze radykalne zmiany, ale ostatni z trzech tenorów dostrzegł, że sam uśmiech już nie wystarcza. Więcej, często tenże uśmiech wywołuje jeśli nie śmiech politowania, to smutną refleksję nad kondycją intelektualną podobno najsprawniejszego i najskuteczniejszego premiera w historii wszystkich RP. Tusk poczuł się, co zrozumoałe, i niedoceniony, i opatrznie interpretowany.
Powstanie więc, w ramach taniego państwa, nowy departament. Pytanie, czy pod kierownictwem spin-doktora Igora Stachowicza platworma zbuduje coś na kształt Ministerstwa Propagandy jednego z mocarstw ubiegłego wieku, czy coś wzorowanego na gierkowskiej doktrynie propagandy sukcesu?
Do myśli Goebelsa można dojść poprzez żmudną lekturę, do gierkowskich spin-doktorów droga o wiele krótsza. Oni żyją i czekają na łaskawe powołanie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)