Jak podała dziś gazetawyborcza.pl
„HIV afery wstrząsają Szwecją”32-letni Brytyjczyk Christer Merrill Agett przez trzy lata świadomie zarażał szwedzkie nastolatki wirusem HIV. Na koncie może mieć co najmniej 241 ofiar. Najmłodsza ofiara Aggetta miała, jak podaje policja, 12 lat.
Mężczyzna został aresztowany w zeszły wtorek w Sztokholmie i od razu do wszystkiego się przyznał. Dowody przeciwko niemu są niepodważalne.
W mieszkaniu Brytyjczyka policja znalazła zdjęcia oraz filmy wideo, które robił podczas stosunków z dziewczynami. Swoje partnerki znajdował na czatach i forach internetowych, a zapisy rozmów skrzętnie archiwizował.
Stąd wiadomo, że przedstawiał się jako Hot Boy, czyli Gorący Chłopak, raz 18-, raz 20-, a innym razem 22-letni. I interesowały go głównie nastolatki; najstarsze miały nie więcej niż 20 lat.
Dziś wiadomo, że na pewno dwie ofiary Aggetta są zarażone HIV. Trwają testy pozostałych.
Liczba ofiar Brytyjczyka ciągle rośnie. Początkowo policja szacowała, że od 2003 r., gdy Merrill dowiedział się, że jest nosicielem HIV, spotkał się za pośrednictwem internetu z ok. 130 dziewczynami. Teraz jednak znaleziono na forum na stronie snuttis.se na założonym przez niego koncie listę 241 nastolatek.
(…)
Doniesienia z policyjnego śledztwa od tygodnia nie schodzą z czołówek szwedzkich gazet. Wczoraj dołączyła do nich kolejna HIV-afera. W Göteborgu zatrzymano 27-letniego mężczyznę, który prawdopodobnie celowo zaraził co najmniej trzy kobiety. Tym razem policję powiadomiła podejrzliwa lekarka, która odkryła, że jej trzy pacjentki zarażone powodującym AIDS wirusem współżyły z tym samym mężczyzną. Okazało się, że jedna z nim żyła, a dwie pozostałe były jego kochankami
O dziwo ów Brytyjczyk nie jest murzynem, nie przyjechał z dzikiej Afryki zarażać białe kobiety z zachodniej cywilizacji, lecz jest biały jak mąka, być może właśnie dlatego, że jest chory. Pamiętam dyskusje jaka przetoczyła się przy okazji sprawy Simona Mola. Łukasz Warzecha postawił moim zdaniem idiotyczną tezę, jakoby to GW ponosiła współodpowiedzialność za całą sprawę bo…promuje antyrasizm.
"GW" od lat propaguje poprawny politycznie sposób myślenia. Jego częścią jest m.in. obsesyjne rozszerzanie katalogu praw człowieka (np. na prawo dziecka do "podmiotowości" albo przejawiające się w potępianiu akcjiekspulsji nielegalnych imigrantów) oraz przekonywanie, że w Polsce szaleje rasizm, faszyzm i co tam jeszcze. Bohaterka tekstu w "GW" rozumowała w sposób będący odbiciem tych nauczań "Gazety": pytanie Murzyna o to, czy nie jest nosicielem HIV, może być uznane za rasizm. Jasne, że "GW" tego wprost nie napisała. Nie musiała. Nie jest Pan na tyle prostolinijny, żeby nie wiedzieć, że liczy się nie tylko to, co wprost napisane.
Odpowiedź Simona M. na jej mejl, ostrzegający, że jest zarażony, świadczy, że sam Simon M. doskonale czuł, w jakim przedstawieniu uczestniczy, bo zasłonił się kretyńskim w tych okolicznościach argumentem o rasizmie.
Nidgywięceje mają z tym taki związek, że uczestniczą w owym teatrze, żyjąc z przeinaczania rzeczywistości, i napompowali Simona M., co pozwoliło mu podrywać kobiety z pozycji osoby ważnej i uznanej. Niech Pan sobie sam zada pytanie: czy gdyby nie całe obłędne theatrum praw człowieka, antyfaszyzmu itp. Simon M. byłby równie atrakcyjny i z równą łatwością mógłby zarażać kolejne kobiety?
Oto podstawy mojego wywodu.
Dumałem kto tym razem jest winny i nie ma siły winny są ci, którzy promują… Internet.
Zwolennicy Internetu od lat propagują wirtualny sposób komunikowania. Jego częścią jest m.in. obsesyjne rozszerzanie katalogu wirtualnych znajomych oraz przekonywanie, że w sieci można poznać kolegę przyjaciela, męża i co tam jeszcze. Bohater tekstu w "GW" rozumowała w sposób będący odbiciem tych nauczań Kobiety pytanie wychudzonego białasa o to, czy nie jest nosicielem HIV, może być uznane za pogwałcenie netykiety. Jasne, że zwolennicy internetu tego wprost nie napiszą. Nie muszą. Nie jesteście na tyle prostolinijni, żeby nie wiedzieć, że liczy się nie tylko to, co wprost napisane.
Salon 24 ma z tym taki związek, że uczestniczy w owym teatrze, żyjąc z przeinaczania rzeczywistości, i napompowali wirtualne znajomości, co pozwoliło białsowi podrywać kobiety z pozycji osoby ważnej i uznanej. Niech sobie wszyscy sami zadamy pytanie: czy gdyby nie całe obłędne theatrum intenetu, komunikatorów typu gadu- gadu itp. Ów białas byłby równie atrakcyjny i z równą łatwością mógłby zarażać kolejne kobiety?
Oto podstawy mojego wywodu.
Poniżej Aggett z pania adwokat


Komentarze
Pokaż komentarze (18)