Średnio co 2 tygodnie najważniejsze stopy IV RP stąpają po piaszczystej plaży nad naszym uroczym Bałtykiem.
Średnio co dwa tygodnie najważniejsza głowa państwa umieszczana jest w państwowym samolocie i dostarczana do ośrodka prezydenckiego na Helu.
Jeżeli ta tendencja się utrzyma to około 100 dni w roku spędzi Lech Kaczyński na Helu. Spędzi je w rezydencji, która jako dowód bizantyjskiego przepychu dworu Kwaśniewskiego miała być zlikwidowana.
Dla porównania Kwaśniewski „Każdego roku spędzał tam miesiąc wakacji”(źródło: Życie Warszawy)
Za każdym razem prezydent nie decyduje się tłuc po naszych drogach prezydencką limuzyną, tylko w obie strony często z rodziną udaje się na kilkudniowe wypady drogą powietrzną.
Kto wie być może również dlatego rząd planuje zakupić nową flotę, niech sobie Lech za państwowe pieniążki polata Gulfstreamem.
Tanie państwo to bzdura tak jak bzdurą były inne obietnice Kaczyńskiego. Choćby ta z jego strony internetowej gdy podczas kampanii obiecywał:
Z całą mocą chcę podkreślić, że nie cofnę się przed skierowaniem wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu członka Rady Ministrów w tym także premiera, jeśli otrzymam wiarygodną informację o tym, że popełnił przestępstwo lub też świadomie łamie konstytucję czy też ustawy. Nie będę podejmował decyzji pochopnie, ale jednoznacznie stwierdzam, że jestem gotów ją podjąć także wobec osób politycznie mi bliskich.
Ale to zupełnie na marginesie.
Prawicowa wizja świata sprowadza się do tego, że każdy lewicowiec to złodziej (poza R.Bugajem gdy ten nie mówi o lewicowej gospodarce), a sprawowanie urzędów państwowych to nie jest żadna misja, tylko dojenie państwowej kasy dla siebie i dla kumpli. Lewicowy patriotyzm to oksymoron. Tak jak z kolei każdy prawicowiec najlepiej z tych bogobojnych, antymichnikowych no i z stemplem prawicowca od samego Jarka Kaczyńskiego, to stuprocentowy patriota, który gdy zgarnia dla siebie lub kumpli to nic innego jak odzyskuje państwo dla obywateli i usuwa złogi PRL-owskie.
Z zamierzchłych czasów pan Zalewski i Kolasiński po prostu pracowali dla Narodu i tylko te złe ubeckie media wyciągały jakieś nieprawdopodobne historie.
Dziś jednak tak ordynarnych wałek się nie robi. Mądry jest ten kto doi w świetle prawa jawnie, na oczach wszystkich i wcale nie zamierza się z tego tłumaczyć.
Jak podają dziś wszystkie portale informacyjne (poza Rzeczpospolitą, ale to pewnie przypadek) Gazeta wyborcza ustaliła, że Bronisław Wildstein w czasie gdy był szefem TVP zmieniał kontrakty, gdy zaczął się spodziewać odwołania (cytuje za portalem bez śródtytułów)
I tak Andrzej Mietkowski, przyjaciel Wildsteina, dostanie 561 tys. zł. Od lipca 2006 do marca 2007 r. był dyrektorem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, która nadzoruje wszystkie programy informacyjne TVP. Razem z premią zarabiał 33 tys. zł. Kontrakt gwarantuje mu sześciomiesięczne odszkodowanie i wypłatę rocznych poborów, jeśli nie zacznie pracować u konkurencji TVP.
Mietkowski odszedł, gdy na Woronicza przyszedł Andrzej Urbański. Ten sam los spotkał Marcina Mazurka, szefa biura zarządu Telewizji i prawą rękę Wildsteina od jego pierwszego dnia na Woronicza. W sumie Mazurek dostanie 568 tys. zł (składa się na to 12-miesięczne odszkodowanie i wypłata rocznych poborów, jeśli nie zacznie pracować u konkurencji).
Ale i tak nie są rekordzistami. Piotr Dmochowski-Lipski, dyrektor biura finansów i restrukturyzacji, także przyjaciel Wildsteina, ma w podpisanym przez poprzedniego prezesa kontrakcie zapisaną sumę 706 tys. zł. Składa się na nią wypłata odszkodowania w wysokości rocznego wynagrodzenia (353 tys. zł) i przysługująca mu roczna pensja, o ile nie pójdzie pracować do konkurencji. Na razie Dmochowski-Lipski na Woronicza pracuje.
Najmniejsze z tej grupy zagwarantowane pieniądze ma Dariusz Wieromiejczyk, szef Agencji Filmowej nadal zatrudniony w TVP. Gdyby Telewizja rozwiązała z nim umowę, dostałby ok. 246 tys. zł.(…)
Mietkowski w rozmowie z "Gazetą" nie chce potwierdzić wysokości swojego odszkodowania. - Nie sumowałem tego - tłumaczy i dodaje: - Nie wiem, czy np. za miesiąc nie podejmę pracy w konkurencyjnej firmie i wtedy przestanie obowiązywać umowa o zakazie pracy dla konkurencji.
Były szef TAI mówi też, że kontrakty podpisywane z dyrektorami za prezesury Wildsteina są standardowe, jak za poprzednich prezesów.
- To nieprawda - zaprzecza jeden z pracowników pionu finansów TVP. Jako przykład podaje najwyższą jak dotąd odprawę, którą dostał Tomasz Posadzki, wieloletni szef zarządu z czasów prezesury Roberta Kwiatkowskiego i Dworaka - 342 tys. zł (82 tys. zł odszkodowania i 260 tys. zł w ramach "klauzuli konkurencyjności").
Jarosław Szczepański, b. rzecznik TVP za czasów Dworaka, potwierdza: - Standardowe umowy dyrektorów generalnych przewidywały od 6 do 12 miesięcznych wynagrodzeń. Tak wysokich odpraw jak 500 czy 700 tys. zł nie było.
- Praca w TVP jest tak niepewna, że każdy stara się wynegocjować taki kontrakt, by gdy z dnia na dzień straci pracę, miał za co żyć, zanim znajdzie następną - opowiada nam jeden z byłych dyrektorów TVP. - Ale o tak wysokich odprawach nigdy nie słyszałem - zastrzega.
Telewizja Polska odmówiła nam skomentowania sprawy odpraw dla dyrektorów mianowanych przez Wildsteina. Czy obecni dyrektorzy TVP mają podobne kontrakty? Aneta Wrona, rzecznik Telewizji:- W kontraktach nie ma zapisów o takich odprawach.
Nasi rozmówcy z rady nadzorczej Telewizji podkreślają, że umowy zawierane w czasach poprzedniego prezesa są zgodne z prawem, choć "nieetyczne", bo tak wysokie.
Wildstein nie chciał z nami rozmawiać: - Nie będę pani udzielał żadnego komentarza ani dziś, ani żadnego innego dnia.
Po co więc kombinować na prawo i lewo, po co brać łapówki, jak można sobie spokojnie w świetle prawa wyjąć z państwowej kiesy dowolną sumę i przyklepać na kontrakcie koledze.
Bronisław Wildstein nie chce tego komentować. Niech więc za komentarz posłuży jego dzisiejszy felieton z Rzepy:
Po budowie przystanku we Włoszczowie Przemysław Gosiewski odnotował kolejny sukces w dziedzinie kolejnictwa.
Spacyfikował strajk kolejarzy, gwarantując im to, czego chcieli, czyli tzw. emerytury pomostowe, po ludzku: emerytury wcześniejsze. Posunięcie to odsłania całą małość rządów PiS. Nie chodzi mi w tej chwili o zasadność lub jej brak w odniesieniu do kolejarskich emerytur. Chodzi o to, że kolejnictwo polskie funkcjonuje fatalnie. A jest to monopol państwowy. Czy któryś z czytelników słyszał o jakimkolwiek projekcie naprawczym tego stanu? Nie, bo takiego projektu nie ma. Problemem okazał się dopiero protest kolejarzy (pasażerowie nie mają jak protestować) domagających się określonych świadczeń. I dobry reprezentant rządu (zwykle jest nim Gosiewski) zaoferował im kolejne środki z naszej kieszeni. Tym chętniej że ich wypłata przesunie się w czasie, a więc nie ma co się teraz martwić. Problemy w służbie zdrowia? Gosiewski zaproponuje lekarzom podwyżki w przyszłym roku. Jednocześnie słyszymy z ust premiera, że nic w "bezpłatnej" i "powszechnie dostępnej" polskiej ochronie zdrowia się nie zmieni. Fakt, że na taki model nie stać nawet najbogatszych państw, premiera nie zajmuje. Czy przez dwa lata przedstawiony został jakiś koherentny system funkcjonowania ochrony zdrowia w Polsce? Jakoś to będzie. Szkolnictwo? Sprawa podobna. Gosiewski zaproponuje pieniądze z naszych (no bo z czyich) kieszeni.
Prawda jest taka, że cała ta wasza IV RP jest o kant d...y potłuc
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka