galopujący major galopujący major
47
BLOG

Szczęscie antyklerykałów

galopujący major galopujący major Polityka Obserwuj notkę 25

 

Nic lepszego niż Giertych się antyklerykałom trafić nie mogło. Wszelkie SLD-owskie lamenty nad polskim klerykalizmem powszechnie zbywane były śmiechem. Lewica z definicji musi mieć jakiś antyklerykałów i tak jak Michalkiewicz widzi wszędzie Żydów a Pospieszalski pederastów, tak Joanna Senyszyn widzi wszędzie „czarnych w sukienkach" Taki prostacki antyklerykalizm rodem z „NIE" Urbana pokutuje u nas od lat. Od lat był to też młyn na wodę rozmaitych intelektualistów katolickich, którzy nawet nie musieli wysilać się w przyprawianiu prostackiej gęby swym przeciwnikom. Ta gęba była rzeczywiście prostacka.

Ale nadszedł czas Giertycha i odzyskanej Rzepy. Ojciec ministra obalał ewolucje smokiem wawelskim, minister w idiotycznych pomysłach bije kolejne, coraz to nowsze rekordy. A to amnestia maturalna, a to wywalanie klasyków z kanonu lektur, a to polityczny artyzm jakim było aborcyjne tornado. Najważniejsze z punktu widzenia antyklerykała to to, że Minister wprost odrzuca akceptowaną przez polskie społeczeństwo neutralność światopoglądową. Owa akceptacja polega na pewnej schizofrenii, w której z jednej strony większość deklaruje się jako osoby wierzące, ale jednak w sprawach aborcji zgwałconych kobiet, kary śmierci, antykoncepcji czy przestrzegania przykazań kościelnych ma często zdanie odrębne. Ta rozbieżność, świetnie maskowana podczas niedzielnych mszy świętych, gdzie wierni częściej rozglądają się dookoła, ziewają i drapią po głowie, niż słuchają sztampowego kazania, była pewnym fundamentem społecznego postrzegania politycznego charakteru Kościoła. Ta rozbieżność utrzymywała pewną równowagę, gdzie to co boskie zostawiano za murami świątyni, nie przenosząc tego do porządku dnia powszedniego.

Tymczasem zupełnie odmiennie rozumuje Giertych i trzeba przyznać, że punktu widzenia antyklerykałów jest to wróg idealny. Gdybym urodził się wczoraj to wziąłbym go za jakąś V kolumnę, niczym sławetnego Polaka katolika z tego salonu. Ktoś powie tobie lewaku Giertych się nie podoba a nam dumnym Polakom i owszem. Racja, tylko że jak to przeważnie bywa w polityce gra idzie o tych niezdecydowanych, ten centrowy elektorat, który księdza po kolędzie przyjmuje, ale niekoniecznie spluwa na myśl o Gazecie Wyborczej. Chodzi o tych co są na lewo od Kościoła łagiewnickiego, a takich podejrzewam jest większość. Do nich nie dotrze kwiecisty język red. Milcarka i Terlikowskiego, bo gazet raczej nie czytają. Dotrze za to kolejny wygłup Giertycha, który powoli staje się utożsamiany z ciemnogrodem polskiego kleru. Ale nie ma żadnego ciemnogrodu, ktoś powie. Może i nie ma, ale chodzi o przekaz medialny, a ten jest zdominowany przez Giertychowców, zwłaszcza gdy Jurek (tymczasowo?) odszedł w niepamięć.


Giertych jest więc ideałem, bo i niezbyt politycznie rozgarnięty, i do tego działa u boku Kaczynskich, którzy w tym tandemie jawią się jako wybitnie myśliciele, nawet jak jeden z nich nie umieją czytać z kartki. Teraz Giertych postanowił wliczać religię do średniej. Zamysł jest prosty, chodzi o zachęcenie uczniów aby oceną z religii podnieśli sobie średnią. Wszyscy znają lekcje z religii, czwórka na wejściu, piątka za minimum uwagi. Uczniowie podniosą sobie średnią, a księża i katecheci będą mogli prowadzić swój dyskurs polityczny typu „szczyt prostactwa umysłowego Magdaleny Środy - to katolicki publicysta Artur Bazak, najgorsze co ludzie wymyślili to partnerstwo, a gdyby Arabowie chcieli to by zmietli Żydów w jeden dzień - to już księża z moich lekcji religii.


Pomysł jak to z giertychowymi sensacjami bywa przekona już przekonanych, a reszta odbierze go jako zamach kleru na areligijność szkoły, która nota bene w kwestii symboli ( krzyż w każdej klasie) jest zupełną fikcją. Dotychczas, skoro nikt z powodu religii nie był oblewany, a ocena na świadectwie nie był wliczana do średniej, to lekcje religii przypominały jeden wielki hyde park, a władza księży i katechetów była zupełną fikcją. Dziś dostaną do ręki poważne sankcję jaką może być odmowa dobrej oceny na świadectwie zwłaszcza w przypadku gimnazjalistów.

Jaki będzie tego efekt? Ano taki, że ewentualny gniew młodych ludzi przeniesie się nie na jednostki, ale na instytucję Kościoła. Zastanawiające jest, że młodzi ludzie po ukończeniu tzw. szkół katolickich w większości są do kleru ustosunkowani bardzo negatywnie. Być może właśnie dlatego, że moralne nakazy w tak młodym wieku postrzegane są jako opresja, a nie rozsądny system wychowawczy. Ci zaś, którzy na religii grzecznie posłuchają jak to prezerwatywa zabezpiecza tylko w 40%, dostaną kolejna lekcję oportunizmu, która dobrze podlana zakiełkuje pewnym antyklerykalnym nastawieniem w przyszłości.

 

        Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email: gamaj@onet.eu About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka