Zakotłowało się w salonie. Szef salonu Igor Janke niezależny dziennikarz rządowej ( jak najbardziej zależnej) gazety Rzeczpospolita wysmażył tekst o zdradzie Bronisława Geremka
Nie wierzę uszom, kiedy słyszę profesora Bronisława Geremka, który mówi, że "nie ma w tej chwili powodu, żeby Polska występowała przeciwko, jak to słusznie powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego, swojemu własnemu interesowi". Przecież on wzmacnia argumenty tych, którzy dziś walczą, by Niemcy miały dużo silniejszą pozycję niż Polska. Nie wierzę własnym uszom, kiedy słyszę byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, który podobnie jak politycy z obcych krajów straszy, że "nasz kraj stanie się członkiem drugiej kategorii" Unii Europejskiej. To przecież woda na młyn naszych partnerów, z którymi dziś negocjujemy. Geremek i Kwaśniewski de facto wspierają drugą strony tych negocjacji!
Rokita ułatwiał zadanie Leszkowi Millerowi, Bronisław Geremek i Aleksander Kwaśniewski robią wprost przeciwnie. Obaj politycy reaktywują partię białej flagi. Partię uległości, która za cenę aprobaty na europejskich salonach pogarsza szanse naszego kraju.
Podobnie jak nie mogłem uwierzyć, gdy widziałem jego pełną satysfakcji twarz w Parlamencie Europejskim, kiedy kolejni europosłowie z różnych państw, mający takie pojęcie o Polsce jak ja o Grenlandii, obrzucali błotem nasz kraj i porównywali go do reżimu stalinowskiego czy faszystowskiego. Panie Profesorze! Co Pan wtedy odczuwał? Satysfakcję z brawek, jakie rozlegały się w sali Parlamentu Europejskiego? Satysfakcję z tego, że Pański przeciwnik polityczny w kraju jest ośmieszany na europejskich salonach? Dlaczego Pan to robi? Jaka myśl, jaka polityczna kalkulacja przyświeca Panu, kiedy wprost utrudnia Pan negocjacje polskiemu rządowi? Dlaczego woli Pan, żeby Polsce - powtarzam: Polsce - się nie powiodło?
Zastanawiam się jak bardzo trzeba być zacietrzewionym, żeby pisać takie rzeczy. Jak wiele trzeba mieć tupetu żeby oskarżać kogoś wprost o zdradę polskich interesów.
A może Pan Igor odreagowuje błędy z salonu, kiedy to prawicowi blogerzy wściekali się na niego gdy ten kasował im komentarze oskarżające Geremka o… zdradę?
Jakie naprawdę jest stanowisko Geremka bo niestety warsztat dziennikarzy Rzepy nie wart jest złamanego grosza o czym świadczą choćby ostanie rewelacje dotyczące programu Sierakowskiego i milczenie portalu Rzepy w sprawie odpraw Wildsteina.
Oto fragment wywiadu profesora dla Tok FM
Język UE wykształcony przez dziesięciolecia, to jest język dochodzenia do kompromisu, natomiast weto, które nagle staje się znakiem rozpoznawczym Polski w UE, będzie nam szkodzić nie tylko w ocenie politycznej, w wizerunku, jaki będziemy mieli, ale w konkretnych decyzjach dotyczących polskiej gospodarki i dotyczących polskich spraw. Nie ma w tej chwili powodu, żeby Polska występowała przeciwko, jak to słusznie powiedział przewodniczący Parlamentu Europejskiego, swojemu własnemu interesowi. Jest rzeczą normalną, że kraj średni jest krajem średnim, mały małym, a duży dużym. Trzeba to respektować, bo jeżeli się tego nie respektuje normalnych zasad porównywania siły krajów, to się zapomina o rzeczywistości. Używanie tonu agresywnego w sytuacji, kiedy Polska jest przede wszystkim krajem korzystającym z zasobów UE, z polityk strukturalnych, jest rzeczą niepoważną.
Wszyscy ludzie, którzy cokolwiek wiedzą o UE, przecież powiedzą jasno: w UE rzadko się głosuje. To jest tak, jak w Sejmie I Rzeczpospolitej, liberum veto było, ale ono mogło funkcjonować póki Polska nie upadła, ono mogło funkcjonować dlatego, że starano się nie doprowadzić do tego, ażeby było ono używane.
To samo jest w tej chwili w UE. To, co Polska może osiągnąć, to znaczy politykę bezpieczeństwa energetycznego, to nie tym, że będzie stosowała zagrożenie, bo wtedy jest słaba i jej głos jest bez znaczenia, tylko tym, że będzie szanowana, że będzie potrafiła rozmawiać i wytwarzać w UE małe koalicje. Tutaj nagle Polska jest całkowicie osamotniona. To nie pierwszy już raz, gdy Polska znalazła się w takiej sytuacji, że popierały ją tylko Czechy i potem nagle, kiedy dochodziło do decyzji, okazywało się, że nawet tego poparcia nie było. Samotność Polski, to jest w ogóle lekcja polskiej historii, jest najgorszą rzeczą, jakiej Polska w polityce może się obawiać.
Strata czasu i w życiu ludzkim i w życiu państw ma swoje znaczenie. To nie jest tak, że ta sprawa wybuchła nagle. W roku 2000 został ustalony ten system głosowania, który wówczas był dla Polski korzystny, ale to w latach następnych pojawiło się najpierw nierozsądne hasło: „Nicea albo śmierć” i teraz pojawiło się drugie nierozsądne hasło: „Pierwiastek kwadratowy albo śmierć”. Nie należy śmiercią grozić. Proszę mi powiedzieć czy ktokolwiek z Rzeczpospolitej jest w stanie powiedzieć, dlaczego właśnie porządkuje lepiej sprawy głosowania pierwiastek kwadratowy, niż system proporcjonalności, który został zastosowany. Można powiedzieć prosto, że chodzi o to, ażeby zmniejszyć znaczenie głosu niemieckiego w UE, bo Niemcy są wielkim krajem. To jest bardzo słaby argument, Niemcy są w tej chwili krajem, którego potencjał demograficzny się zmniejsza, a ten jego głos i tak się zmniejsza. Pamiętajmy o tym, że II wojna światowa skończyła się już chwała Bogu 60 lat temu i że jeżeli my nie potrafimy spojrzeć na świat, który nas otacza, pod kątem wyzwań XXI wieku, spojrzeniem młodego pokolenia... Polska weszła do UE dzięki poparciu Niemiec w pierwszym rzędzie.
W naszym interesie jest, żeby to, co było problemem dla mojego pokolenia, pojednanie polsko-niemieckie, żeby ono się stało faktem określającym przyszłość. Nie warto wtedy rachunków przeszłości przeprowadzać na przyszłość. Sprawa pierwiastka kwadratowego naprawdę powinna zniknąć. Przyjąć, że teraz rozpoczęłyby się dyskusje dotyczące pierwiastka kwadratowego, czyli że konferencja międzyrządowa nie miałaby określonej dyrektywy, to znaczy przekreślić szanse, żeby w roku 2009 wybory europejskie dokonane zostały już według nowych ustaleń prawnych, nowych ustaleń traktatowych. Trzeba, żeby powstał ten traktat, którego Europa potrzebuje jak powietrza. Trzeba potem, żeby był on ratyfikowany. To jest proces, który bardzo długo trawa. Ten nowy polski postulat, któryby w tej chwili zablokował mandat dla konferencji międzyrządowej, która miałaby podjąć decyzję, oznacza po prostu, że nie udałoby się na wybory 2009 mieć nowych warunków traktatowych, a to oznacza zmarnowanie 5 lat. UE przez 5 lat bez takiego traktatu, to jest Unia, która nie będzie w stanie mieć ani polityki zagranicznej, ani solidarności energetycznej, ani w sposób rozumny bronić polskich interesów w sprawach mięsa, czy w innych sprawach handlowych. Jestem przekonany o tym, że to jest przeciwne polskiemu interesowi.
(…)w momencie, kiedy będzie szczyt w Brukseli, Polska powinna już po rozmowach, które będzie miała z prezydentem Sarkozy i po rozmowach z rządem Niemieckim, powinna oczekiwać tego, ażeby było jasne przyrzeczenie dotyczące solidarności energetycznej, dlatego, że to jest w polskim interesie i wtedy Polska występuje jako przedstawiciel innych krajów, powinna również ustalić pewne kwestie dotyczące systemu podejmowania decyzji, a więc tworzenia tak zwanych mniejszości blokujących, a co ważniejsze tworzenia aliansów, w których wtedy dla postulatu czeskiego, czy polskiego można uzyskać wystarczające poparcie innych krajów. Zatem należy myśleć w kategoriach pragmatycznych, a nie stosować techniki ułańskiej, bo ona we współczesnej technologii jest mało skuteczna. Polskiego interesu trzeba bronić mądrze i skutecznie, to jest najważniejsze. Myślę, że najbliższy tydzień to jest przestrzeń dla takich działań. Liczę na to, że rząd i jego premier tak będą czynili.
Specjalnie wyłuszczyłem co ważniejsze fragmenty głosu obu Panów. Tak aby mieć porównanie co do poziomu wypowiedzi i argumentacji.
Geremek stawia sprawę jasno, weto na zaszkodzi. Dziś europejscy politycy przyjeżdżają nas namawiać na przyjęcie konkretnego rozwiązania, ale jutro już po wecie będą na nas wściekli. I to odbije się na postrzeganiu nas w UE.
Ordynarnie mówiąc, gdy polski premier znów wyskoczy z propozycją bezpieczeństwa energetycznego (pakiet trzech muszkieterów) to mu europejscy politycy powiedzą: TAKIEGO WAŁA, MARTWCIE SIĘ SAMI.
Geremek, który ponoć żyje ideami oderwanymi od rzeczywistości proponuje pragmatyczny handel. Poparcie systemu głosowania w zamian za bezpieczeństwo energetyczne i reformę systemy mniejszości blokującej.
Czy to jest zdrada czy tylko inny pogląd na daną sprawę, przełożenie punktu ciężkości w inne miejsce? Czy po prostu interes Polski jest widziany gdzie indziej, ale nadal jest to interes?
Jeżeli ktoś zgadza się z argumentacją Geremka (ja nie do końca) to korzystając z warsztatu dziennikarskiego Igora Janke musiałby napisać, że Igor Janke dział na rzecz Rosjan, bo torpeduje realną możliwość zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego i tym samym wystawia nas na pastwę Moskali.
Panie Janke no wiec jak jest Pan zdrajcą?
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka