Od pewnego czasu wydaje mi się, że jestem jakiś genetycznie niekompletny. Nie wiem czy to za dużo czytania Wyborczej, codzienne modlitwy do obrazu Michnika, a może noszenie tej koszuli z Che Guevarą. Nie wiem, ale ni cholery nie mogę znaleźć tego narządu, co to potrafi tłumaczyć z czwartorzeczpospolitowego na nasze. Wiem, że taki narząd istnieje gdzieś tkwi z tyłu głowy, oczywiście w prawej części mózgu i pozwala na błyskawiczne zrozumienie tego co mówią najprawdziwsi bohaterzy.
Nie potrafiłem zrozumieć, że socjalizm to ustrój hołoty dla hołoty. Dla mnie to obraza tych którzy żyli w PRL-u i odbudowali powojenną Polskę mimo iż w kraju panował socjalizm.
Nie potrafiłem też zrozumieć skrótu myślowego Macierewicza . Okazuje się, że zdanie iż „większość dawnych ministrów spraw zagranicznych była agentami sowieckich służb specjalnych” nie oznacza tego, że większa część ministrów to agenci Rosji sowieckiej.
Próbowałem zrozumieć ze wszystkich sił co na myśli miała Pani Prezydentowa gdy podpisała list przeciwko antyaborcyjnym zmianom w konstytucji. Pan premier mówił, że ktoś coś jej tam wmówił, a dziś w najfajniejszej gazecie w Polsce znowu przeczytałem, że ona twierdzi, iż zdania nie zmieniła.
Co jest do licha?No i na koniec okazało się, że gdy Igor Janke pisze, iż Geremek "utrudnia negocjacje" bo "chce aby Polsce się nie powiodło" gdyż liczy na "aprobatę na europejskich salonach" to nie zarzuca mu zdrady.
Powiedzcie mi drodzy gdzie mogę sobie przeszczepić u jakiegoś (oczywiście nieskorumpowanego) lekarza ten narząd do rozumienia waszych prawicowych myśli. Reguły interpretacyjne języka polskiego okazują się bowiem niewystarczające. Nie wiem czy to co ktoś powiedział czy napisał to rzeczywiście powiedział czy napisał, czy mi się tylko wydaje. Nie wiem jak was zrozumieć.
Dla mnie salonowego głupka ten poziom abstrakcji to intelektualnie zbyt wyrafinowane progi. Jam prawie wykształciuch…
No jak towarzysze pomożecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)