Na naszych oczach rodzi się nowa świecka legenda, a jest nią marginalizacja Leppera i Giertycha czyli, kolejny genialny plan autorstwa jego Wysokości Świętej Konopi Indyjskiej, naszego kochanego premiera Jarosława Kaczyńskiego.
Zgodnie z oddolnie (bądź nie oddolnie) podjęta dyrektywą, wszystko czego ów mąż stanu (bądź jego bliźniak zwany dla odmiany racją stanu) uczyni, interpretowane musi być w kategorii posunięć genialnych lub boskich w zależności czy miłość do Pana Kaczyńskiego jest tylko fanatyczna czy wręcz ociera się o kult quasi religijny.
Pan premier zgodnie ze swoim anielskim, bo przecież nie szatańskim planem, załatwił Leppera co oczywiście broń Boże nie oznacza, że cała akcja CBA była ręcznie utkaną intrygą. Po prostu premier w swej genialności genialnej, przewidział, że akurat w najbardziej pasującym mu momencie, absolutnie niezamierzonym zbiegiem okoliczności szef CBA postanowi spreparować kwity usidlające Leppera, tak jakby przed wejściem Leppera do koalicji nie było głosów, że Lepper obraca się w podejrzanym towarzystwie. I żadna komisja nie jest potrzebna, bo to przecież naturalne, że gdy premierowi nie pasuje minister to podległy premierowi szef CBA zaczyna kusić owego ministra fałszywymi kwitami i razem z premierem ustalają w jaki dzień ministra wyprowadzi się z gabinetu.
Oczywiście wszystkie te podnoszone przeze mnie okoliczności świadczyć muszą tylko o jednym. Otóż teraz ponoć Lepper jest moim idolem, ja jestem jego fanem, współczuje mu i traktuje go jako bohatera. Ot teraz kto nie wyzywa Leppera ten jego obrońcą, w przeciwieństwie do jego rzeczywistych obrońców z czasów gdy Lepper był kumplem Pana premiera. Ale tamci obrońcy w rzeczywistości obrońcami nie byli, udawali nimi, że są, grali w grę obłaskawiania Leppera, bo tak ta grę zaplanował pan premier. Trochę niezrozumiałe? Ano tak to już ta jest u tych czwartorzeczpospoliciaków, że nie wszystko da się pojąć rozumem, a właściwie to mało co da się tym pojąć w ogóle.
Problem z marginalizacją Leppera polega na tym, że Lepper za bardzo nie chce dać się zmarginalizować. Premier więc prosi o to żeby Lepper zrzekł się immunitetu, a Lepper się śmieje. Premier coś tam mówi do Leppera, a Lepper mu, że premier jest tym…, no tego…, no, że Biedroniem jest Pan premier. Cała gra idzie w zasadzie o to, czy PiS wyrzuci Leppera, jednocześnie zachowując w kolacji jego szable. Lepper to wie i bojąc się buntu wcale nie daje się koalicji wyrzucić.
Zabawa jest wiec przednia, bo premier straszy wyborami, co Leppera w ogóle nie rusza, bo on nie tyle walczy o następną kadencję, co o to, żeby mu jakiś Filipek całej partii sprzed nosa nie rąbnął. Lepper będzie więc zapierał się nogami i rękami przed wyjściem z koalicji, a jednocześnie dopuszcza nowe wybory, bo wie, że wówczas jego dotychczasowe szable z Samoobrony staną się dla PiS-u bezużyteczne.
Biorąc pod uwagę trzy możliwe scenariusze:
- w pierwszym dalsza koalicja z Lepperem w oczywisty sposób Leppera nie marginalizuje
- w drugim - nowe wybory powodują, że PiS jest na łasce Tuska, który może zawrzeć koalicję z LiD, a nawet z samymi Demokratami i ewentualnie z PSL, jeżeli ci uzyskają brakującą PO ilość mandatów. Przy ostatnim badaniu GKF Polonia byłyby to zaledwie 23 głosy.
-w trzecim koalicja bez Leppera, ale z Lepperowymi posłami, czyli de facto Lepper bez partii, ale za to w kolacji rodzi się nowy Lepper przekrętas - typu Filipek albo Maksymiuk i cała kołomyja zaczyna się od początku.
Cały więc ochoczo odtrąbiony sukces w „wyoutowaniu” Leppera jest wiec typowym sukcesem pisowskim, a więc widocznym tylko dla PiS-u zwolenników i nie mającym zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt email:
gamaj@onet.eu
About Ferenc Puskas: I was with (Bobby) Charlton, (Denis) Law and Puskás, we were coaching in a football academy in Australia. The youngsters we were coaching did not respect him including making fun of his weight and age...We decided to let the guys challenge a coach to hit the crossbar 10 times in a row, obviously they picked the old fat one. Law asked the kids how many they thought the old fat coach would get out of ten. Most said less than five. Best said ten. The old fat coach stepped up and hit nine in a row. For the tenth shot he scooped the ball in the air, bounced it off both shoulders and his head, then flicked it over with his heel and cannoned the ball off the crossbar on the volley. They all stood in silence then one kid asked who he was, I replied, "To you, his name is Mr. Puskás". George Best
His chosen comrades thought at school He must grow a famous man; He thought the same and lived by rule, All his twenties crammed with toil; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' Everything he wrote was read, After certain years he won Sufficient money for his need, Friends that have been friends indeed; 'What then?' sang Plato's ghost. 'What then?' All his happier dreams came true - A small old house, wife, daughter, son, Grounds where plum and cabbage grew, poets and Wits about him drew; 'What then.?' sang Plato's ghost. 'What then?' The work is done,' grown old he thought, 'According to my boyish plan; Let the fools rage, I swerved in naught, Something to perfection brought'; But louder sang that ghost, 'What then?' “What then”” William Butler Yeats
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka