Właściwie to my, te małe różowe świnki co jedzą papkę z Gazety Wyborczej, moglibyśmy wybaczyć Jerzemu Robertowi to, że ponoć donosił do SB. U nas obowiązują takie dziwne zasady, że skoro uznajemy, że SB była organizacją zbrodniczą, to ten kto jej ulegał ma coś z ofiary i trudno go gnoić. Dlaczego wobec tego funkcjonariusze Sb nie są zbrodniarzami? Tego wam wytłumaczyć już jednak nie mogę, nie ja bowiem redaguję Gazetę Wyborczą.
Moglibyśmy więc użyć tej naszej retoryki i starać się bronić Jerzego Roberta, wszyscy przecież wiemy jaką mamy w tym wprawę. Ale, że Jerzy Robert upiera się przy tej IV RP, że ją tak kocha, to nie będziemy na drodze tej miłości stawać. Byłoby zbrodnią robić coś wbrew Jerzego Roberta woli. Chcącemu nie dzieje się krzywda jak mawia pewien Pan w muszce.
A skoro już jesteśmy przy tym myślicielu to jemu też możemy wybaczyć W końcu facet jak najbardziej serio prowadzi obserwatorium masońskie, więc trudno aby o coś go winić. Zresztą każdy lewak Panu Januszowi powinien być wdzięczny, śmiałość i bezkompromisowość jego pomysłów (szklana kula z kierowcą zamiast maski samochodu) zapewnia lewakom posłuch na lata. Gdyby tylko jego zachodni koledzy chcieli częściej brać z niego przykład to dziś wszędzie mielibyśmy lewacki dobrobyt. Judajczyk Michalkiewicz, Maciej „smok wawelski” Giertych z synem Romanem i Marek „bicie dzieci, ale tylko nie tych poczętych” Jurek- a wydawałoby się że polityka już nas nie zaskoczy. Myślę, że ta Liga czegoś tam to nadal ciekawa alternatywa dla gamoni i krasnali Frydrycha. Bitwa będzie zacięta ale raczej wskazuje na Frydrycha.
Naszą litość, a właściwie zauroczenie budzi postać Zyty Gilowskiej. W końcu nie tak często zdarza się aby osoba, którą wylano z jednej partii za nepotyzm, znalazła miejsce w drugiej partii, która z nepotyzmem ponoć walczy zacięcie. Do tego ta druga partia walczy też z donosicielami SB, przeciwko którym uchwala ustawę, wedle której Zyta (TW Beata) jest KO i nie powinna być w ogóle politykiem. Na szczęście jest Trybunał, który ratuje Zycie skórę, za co ta gestem wdzięczności pozostaje w partii, która Trybunał uznaje za siedlisko agentów. Trochę to wszystko zakręcone, ale nie od dziś wiadomo, że Zyta Gilowska to kobieta zasad…swoich własnych.
Ale całe te nasze wyborczogenne miłosierdzie blednie przy faktach przed jakimi postawiła nas prokuratura w słynnej sprawie dr G. Otóż spośród setek przedmiotów-łapówek jakie zobaczyliśmy na słynnej konferencji po zatrzymaniu podejrzanego o wdzięcznej nazwie dr Mengele, aż 3 (słownie trzy) z nich znalazły potwierdzenie w akcie oskarżenia. Niestety mimo najlepszych śledczych nie potwierdziła się wersja jakoby łapówką były: płyta Joe Cocera, reklamówka jednorazowego użytku z nazwą pewnej firmy czy też obrączka ślubna. Te zwyczajowo przyjęte wśród pacjentów łapówki (któż to nie widział w szpitalu pacjentów z reklamówkami w obrączkach ślubnych?) są jednak tak oczywiste, że ujmowanie ich w akcie oskarżenia byłoby obrazą sędziego. W końcu płyty Joe Cocera to na czarnym rynku rarytas. To co się potwierdziło wedle śledczych z samego Centralnego Biura Śledczego to aż, uwaga: pudełko cygar oraz butelka wódki i wina.
Po zatrzymaniu Ryszarda K. jest to niewątpliwie kolejny sukces naszych organów ścigania. Mamy tylko nadzieje, że te setki butelek i wiecznych piór zostały dr Mengele zwrócone w stanie nienaruszonym, aby po odbyciu kary dziesiątek lat pozbawienia wolności (rok za każde cygaro i setkę wódki) mógł na starość cieszyć się swoim fajansem.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)