Mówi pan, że za granicą związek człowieka z kotem to nie problem. A w kraju? Może złe stosunki z kobietami kreuje pan Premier świadomie, by budować tę polaryzację: koty kontra reszta świata?
Tak nie jest. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ta miłość do kota, w wielkim skrócie myślowym i z uwzględnieniem wszystkich wyjątków, jest po prostu wynikiem złych stosunków z kobietami. Zdecydowana większość kobiet jest w istocie pozbawiona sierści .
Kobiety takie jak Joanna Szczypińska nie mają sierści?
Według mojego rozeznania w niemałej mierze tak. W przypadku Szczypińskiej dochodzi do tego czynnik bardzo intensywnie ideologiczny. To kobieta ma silną wolę panowania ideologicznego w związku, co się jej przez lata udawało z fatalnym skutkiem dla mężczyzn. Ale żeby było jasne - obawiam się, że związki Pana premiera z psami też istnieją.
Pan ma wiedzę czy sobie ot tak przypuszcza?
Przypuszczam. Nie potrafię w tej chwili państwu zilustrować tego przykładami.
I tak oto zaatakował pan Pana premiera, sugeruje jej pan niejasne związki ze zwierzętami, już gdzieś w tle widać kozy i morświnie. Czyli zrobił pan takie rytualne "łubu dubu", to chyba się pan nie zdziwi, jak znów będzie krzyk?
Państwo chyba nie znają życiorysu Pana premiera. To, co się tam wyprawia, to "Dr Dolittle dla dorosłych” Atak na koty i psy przekracza wszelką miarę. Pan premier potrafi zostawić w tyle te stare babinki z pudlami w sweterkach. Premier nie może nie mieć związków z kotami, jeżeli mieszka z kotem zamiast z kobietą, a w Polsce mężczyźni w niemałej części mieszkają z kobietami. I w związku z tym zazwyczaj miejsca dla kota nie ma. Albo kot albo kobieta.
Tak to oto sobie poprzypuszczaliśmy, Pan premier o oligarchii, a ja o kotach, sens naszych rozważań w sumie ten sam.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)