Wedle wszelkich reguł i prawideł trudno wypowiedź premier o powtórce z 13 grudnia roku 1981 uważać za skandaliczną, czy nawet za drobne potknięcie. Wszystko bowiem zależy od tego co się komu kojarzy. Przykładowo politykom LiD takim jak Geremek czy Onyszkiewicz 13 grudnia kojarzyć się może z internowaniem, a ich koledze Frasyniukowi z uciekaniem przed SB i MO. Naszemu Panu premierowi owy 13 grudnia nie kojarzy się z takim warcholstwem, gdyż już wtedy ówczesna władza, stwierdziła, że jest to postać na tyle wielkiego kalibru, że lepiej z nią nie zadzierać. Największym zmartwieniem w stanie wojennym było więc dla Pana premiera, jak sam to wspominał „kupno pokarmu dla kota”.
I zapewne te trudności miał Jarosław Kaczyński na myśli, mówiąc o tym, że zwycięstwo POLiD-u to nowy 13 grudnia. Nie są bowiem znane żadne fakty, jakoby politycy POLiDu w klasycznym już sporze koty - psy wyraźnie opowiadali się za tymi pierwszymi. Ponadto gospodarka nakazowo- rozdzielcza, jaką forsuje chociażby znany miłośnik widoku z własnego okna, niejaki polityk LiDu Jerzy Hausner (słynne socjalistyczne reformy zwane planem Hausnera) raczej wskazuje, że pokarmu dla kotów zabraknie.
I wobec tej politycznej barbarii, zupełnie nowego znaczenia nabierają słowa Pani minister Fotygi, która w tych trudnych chwilach prosi Naród o zjednoczenie przed szkalowaniem imienia naszej Ojczyzny. Nie dość, że OBWE traktuje nas na równie z obecnymi dyktaturami w Belgi czy Grecji, to jeszcze już w październiku może zabraknąć pokarmu dla kota Busia.
Zupełnie inaczej należy potraktować wyczyn Prezydenta Aleksandra gul, gul Kwaśniewskiego. Teorie o tym, że pijany Kwaśniewski mówi rozsądniej od trzeźwego Kaczyńskiego, można włożyć między bajki, zwłaszcza, że nie oszukujmy się jeszcze się taki nie urodził, co by Pana premiera na wódkę zaprosił.
Zachowanie Kwaśniewskiego jest zachowaniem niegodnym głowy państwa – stwierdził, znany ze swej skuteczności w pogromie ekoterrorystów, senator PiS, niejaki Krzysztof Putra i trudno odmówić mu racji. Wszyscy bowiem wiemy, że co prawda oficjalnie głową państwa jest Lech Kaczyński, ale świat nadal się o tym nie dowiedział i istnieje wcale niemałe prawdopodobieństwo, że się nigdy nie dowie. Zwłaszcza, że złośliwi szepczą, że nie wiedzieć czemu naszego premiera wciąż mylą z naszym prezydentem.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)