Siła spokoju i umiar niezależnego dziennikarza Tomasza Sakiewicza (tylko dwa posty na stronie głównej) udzieliła się również i mojej skromnej osobie, po tym jak nasz Pan premier powiedział parę słów dla polskojęzycznych mediów.
Kolejny raz (który to już ?) Jarosław Kaczyński zaskoczył nie tylko wszelkich dziennikarskich speców od meandrów polskiej polityki, ale także swoich wyborców, co w końcu nie zdarza się tak często, bo zaledwie siedem razy w ciągu tygodnia.
Taktyka wyborcza naszego premiera przypomina nieco chlubną tradycję szerokich frontów ludowych, kiedy to miłujący pokój nasi braci Rosjanie, obalając oligarchów i prezia Mikołaja, wprowadzali program solidarnego państwa, potocznie zwanym jakimś tam manifestem.
Bo tylko wspólnymi siłami, zespół w zespół, potrafimy podnieść nasz Ubeksitan z gruzów, zbudować natychmiast jasną, długa prostą, szeroką jak rzekę trasę augustowską, czy też podać cegłę, bo budujemy nowy dom, na całe 3 miliony mieszkań.
Ale aby osiągnąć te cele i chociaż w wydobyciu surówki prześcignąć Edwarda Gierka, ojca przyjaciela premiera prof. Gierka Adama, musimy się jednak zjednoczyć.
I tak w pierwszej kolejności Jarosław Kaczyński wyciągnął rękę do Samoobrony, twierdząc że po wyborach zawrze koalicję z każdym (oprócz LiD-u), kto zechce budować IV RP. I trudno się Panu premierowi dziwić, w końcu na kogo jak kogo, ale na partię naszych trybunów wiejskich zawsze mógł liczyć. Tradycyjne podejście do kobiet posła Łyżwińskiego, starogreckie wzorce opieki nad dziećmi Jana Bestrego czy wreszcie słynne kurdupel mi k…a sekretarkę zgwałcił, doskonale wpisuje się w konserwatywną koncepcję IV RP. Zwłaszcza, że nie potwierdziły się oszczercze pomówienia Platformy Obywatelskiej jakoby Andrzej Lepper przyjął łapówkę za odrolnienie ziemi.
Ale nie tylko partia złożona przez KGB, w skład której ostatnio wchodzi Zygmunt Wrzodak (szpieg ruski) i Leszek Miller (szpieg z Żyrardowa) ma szansę na koalicję pobłogosławioną przez Pana prezydenta zwanego pomocnikiem swego szefa z Torunia.
Również partia zoologiczna zwana dla niepoznaki xLPR zapewne otrzyma takową szansę. W końcu kto by nie chciał mieć u boku smoka wawelskiego, Frankensteina, faceta o dwóch imionach zamiast nazwiska czy wreszcie pacjenta, który postuluje aby kierowcy jeździli w szklanych kulach. Wszystkie ręce na pokład - jak głosi ostatnio najzdolniejszy przyjaciel Pana premiera, morda ta nasza PiSoLiDowska Aleksander Kwaśniewski.
Jeżeli już jesteśmy przy Olku, czy Alku to łza się w oku kręci jak tylko wspomnę jak skończyła wspomniana Samoobrona, gdy Pan premier publicznie stwierdził, że z Lepperem w koalicję wchodził nie będzie. Ta prawdomówność (dla premiera słowo droższe od pieniędzy) oznaczać więc musi jedno, naszemu Olkowi już szykowana jest teka ministra Sprawiedliwości , a kto wie być może nawet zostanie szefem IPN.
I tylko Platforma jest niewyraźna, ba poseł Palikot wzywa nawet Elżbietę Kruk na przedwyborczą debatę, choć nikomu nic nie wiadomo, aby Pani Ela dysponowała sztucznym penisem. W tym jednak przypadku niczego obawiać się nie musimy, w końcu do wyborów staje też szef wywiadu Antoni Macierewicz, który nawet na czas kampanii urlopowany być nie musi, jak to właśnie oświadczył Pan premier.
Dziwnym wiec trafem problemy z opornymi posłami PO czy też tą nasłaną przez WSI24 kłamliwą mieszkanką Łodzi, znikną od ręki, bo co jak co ale akurat Antkowi zaufać możemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)