Nie wiem czy piątkowy termin debaty Państwu to nie przeszkadza, ale mnie i owszem. Do dziś uśmiecham się na wspomnienie jak to szkolni katecheci w mojej młodości (broniąc naszej cywilizacji rzecz jasna) nie pozwalali na piątkowe dyskoteki argumentując, że jest to dzień postny. Tymczasem pan premier podstępnie szczuty przez Tuska rzucił na szale właśnie termin piątkowy. Dobrze, że Pan premier w przeciwieństwie do Pana prezydenta, nie obiecał, że będzie katolikiem do śmierci, bo wówczas miałby pewien kłopot. Wszak dla premiera raz dane słowo jest święte.
Ale nietrudno zauważyć, że to Tusk sprokurował tą debatę, zapewne wiedząc, że w postny piątek Pan premier żywi się tylko wodą i sucharami i może być nieco otumaniony, żeby nie powiedzieć nawet matołkowaty.
Ale zanim zmierzą się ci giganci polityczni (a właściwie jeden gigant i jeden liliput) warto aby na rozgrzewkę (tak jak to się dzieje przed każdym bokserskim pojedynkiem wieczoru) starli się zawodnicy w klasie niższej, aby widownię przygotować do starcia neoUrbana z PiS z chamem z Platformy.
Wydaje mi się, że spośród setek kandydatur (np. Maryla kontra RRK, czy michael kontra michael) mimo wszystko najlepszy byłby pojedynek Janusza Korwina Mikke (UPR) ze Sławomirem Nowakiem(PO). Owszem, ktoś mógłby powiedzieć, że Platforma byłaby w ten sposób dowartościowana, ale patrząc na działania Pana Nowaka jestem przekonany, że dla rozluźnienia atmosfery absolutnie wszyscy zgodziliby się na to uprzywilejowanie.
Mógłby więc Pan Nowak wyjaśnić jakim cudem jednym spotem zwiększył ilość zmarłych Polaków o 3 tys., skoro nawet bin Laden aby osiągnąć taki wynik, potrzebował ku temu lat przygotowań i dwóch porwanych samolotów. Mógłby też Pan Sławomir kolejny raz w krótkich 499 zdaniach opowiedzieć o czym jest spot Platformy, tak ażeby nawet Donald Tusk zrozumiał, a tuż po nim wszyscy jego wyborcy. Wreszcie Pan Sławek uświadomiłby na czym polega polityczna prowokacja kosztem firmy jego matki i co najważniejsze pod którą wycieraczką płk. Miodowicz znalazł kwity na braci Kaczyńskich. Na koniec zaś wyjaśniłby zgromadzonej widowni w jaki sposób rodzą się w jego głowie kolejne świetne pomysły na kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej.
Zupełnie czegoś innego spodziewałbym się po rozsądnym i stonowanym Januszem Korwinem Mikke. W pierwszej kolejności rad bym usłyszeć dlaczego ustawy mają wchodzić w życie zaledwie 6 lat po ich uchwaleniu, a nie po 44 (wiadomo liczba symbol) i dlaczego dodruk pieniądza ma się traktować zaledwie jako zuchwałą kradzież, a nie tak jak teraz za odrębne i surowiej karane przestępstwo. W dalszej części wywodu Pan Janusz wyjaśniłby dlaczego spółki mają nie mieć prawa kupować akcji, dzięki czemu bylibyśmy aż tak konkurencyjni, że wszelkie fuzje de facto byłyby nierealne. Na koniec zaś lider UPR wyjaśniłby czymże jest Kodeks handlowy, na który się powołuje w swoim programie, skoro od paru ładnych lat w Polsce obowiązuje kodeks spółek handlowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)