Różnie ludzie lubią uczcić Nowy Rok. Rafał Ziemkiewicz wkleja teksty o Michniku, Nelly Rokita umawia się z Dodą na kawę (czyżby Jarosław też chciał Dodowego miziania?), a Manuela Gretkowska opowiada o prawdziwej przyjaźni:
Myślę, że największym przyjacielem kobiety jest penis. On nie kłamie i jest w wiecznym dialogu z nami.
Dotychczas najlepszym przyjacielem człowieka był pies, ale trzeba przyznać, że penis, zwłaszcza penis dorodny, odstawia psa o dobre parę długości, zwłaszcza że penisa nie trzeba karmić, ani wychodzić z nim na spacer.
Mało tego, ten jednooki potwór, kobietom jest raczej uległy i zazwyczaj staje na baczność, wypięty jak struna, taki z niego przyjaciel od serca (i chyba nie tylko). Owszem, kobiecą napastliwością bywa znużony, powiedzmy sflaczały, ale jak to bywa w przyjaźni trzeba umieć od siebie odpocząć, aby się sobą szybko nie znudzić.
Penis także nie kłamie, a wręcz przeciwnie, w przypływie szczerości, często zdarza mu się na kogoś napluć. Kto wie, może penis to słuchacz Radia Maryja?
Ten wieczny dialog ma same zalety, można do niego gadać (jak do mikrofonu?), a nawet wzdychać, choć jak się wzdycha, zwłaszcza na głos, to się penis strasznie usztywnia i dialog może cokolwiek być trudny, ale ponoć przyjemny.
Gdyby więc tylko penis umiał jeszcze wymieniać koło i naprawiać cieknące krany, to myślę, że mężczyźni już w ogóle do niczego by Pani Manueli nie byli potrzebni.


Komentarze
Pokaż komentarze (82)