Bronisław Wildstein wrócił do TVP, a więc na Woronicza znowu zagości pluralizm. Widać Pan Bronisław nie miał za złe Panu Andrzejowi, że ten zajął jego stanowisko, mimo iż obiektywnie mówiąc telewizja za prezesury Bronisława Wildsteina odnosiła spore sukcesy. Jak choćby „Ring”, znakomity program o kulturze, w którym niejaki Gulczas opowiadał o kulisach Big Brothera, a niejaki Żebrowski tłumaczyły się dlaczego zagrał w ruskiej produkcji. Dawno nie było w Polsce tak tematycznie wyrafinowanego programu, na tak wysokim poziomie.
I choć księgowi naszej telewizji publicznej szczęścia widzów nie podzielają, gdyż Pan Bronisław lubi szastać pieniędzmi (tyle że nie swoimi), to jednak budżet ewentualne finansowe fanaberię byłego prezesa zniesie, gdyż realizacja misji publicznej jest dla prezesa Urbańskiego najwyższym nakazem.
Jednakże do tej beczki patriotycznego miodu, niestety zakradła się również łyżka różowego dziegciu, gdyż apolityczny prezes Urbański postanowił na wizję wpuścić również Tomasza Lisa. Widać plotki o jego uległości i braku właściwego postrzegania rzeczywistości okazały się jednak prawdziwe.
A przecież w TVP swój program ma już Pan Pospieszalski, Kłopotowski, Ziemkiewicz i Pani Lichocka, więc pluralizm poglądów jest z aptekarską wręcz dokładnością prezentowany.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)