Wiem, że nic nie wiem – miał ponoć rzec sam Sokrates, który gdyby dziś razem z Platonem przyleciał do kraju nad Wisłą, mógłby co najwyżej intelektualnie poobcierać się z posłem Kaliszem, tudzież puścić nam oko u Sekielskiego i Mrozowskiego. Nareszcie nadeszły bowiem czasy, gdy Panów o wątpliwym prowadzeniu, nie wpuszcza się na salony, gdyż obyczajowa zaraza gorsza jest niż delegacja z Chińskiej Republiki Ludowej.
Nie dziwota więc, że w ślad za prezydentem, polski nasz naród polski, polski ród, królewski szczep piastowy, odrzuca nauki Platona i Sokratesa, bo skoro nie będzie Niemiec pluł im w twarz, to tym bardziej Grek i to w sukience, zwanej togą dla niepoznaki.
A że odrzucono wspomnianą na wstępie myśl Sokratesa, toteż obrodziło nam w specjalistów, którzy wiedzą, że wiedzą, a wiedzą do tego na tyle, że się jeszcze podzielą, bo trzymać ten talent w sobie, to tak jakby obrażać Absolut i niekoniecznie chodzi tu o tę wódkę ze Szwecji, choć i ta potrafi dać w dekiel.
Toteż tylko pozornym wydaje się być paradoks, w myśl którego, mimo iż, prawo unijne ma być niesłychanie skomplikowane i zagmatwane, dziesiątki internautów spod znaku ugryzionego żubra, jednym intelektualnym sztychem potrafi rozprawić się z cała materią tej złożonej regulacji unijnej. Od razu widać, gdzie kto stał gdy Pan Bóg rozum rozdawał.
Nie powinny tez dziwić poglądy w myśl których, zdaniem ugryzionych, suwerenność, tudzież jej wykonywanie, musi być niepodzielna, o czym najlepiej świadczy fakt, że w Polsce od wielu lat nie da się wprowadzić kary śmierci, choć chce tego zdecydowana większość Polaków. Widać ci co chcą kary śmierci, nie do końca zrozumieli istotę tej niepodzielności.
I tylko profesor Sadurski, wie, że nic nie wie, więc pewnie dlatego zapomniał nam napisać, że o ile Polska scedowała część wykonywani swej suwerenności na Państwa unijne, o tyle, dokładnie co scedowano i w jakim zakresie, wyinterpretuje nam nie kto inny, jak właśnie Europejski Trybunał Sprawiedliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)