Po tym jak chłopcy z Gościa Niedzielnego odsądzali od czci i wiary (zwłaszcza wiary), Tygodnik Powszechny postanowiłem od czasu do czasu go sobie nabyć. To taki mój prywatny buycot, czyli kupowanie produktu celowo, niejako w „podziękowaniu”. Choćby za bycie tą drzazgą. Buycot ma to do siebie, że polega na pieniędzy wydawaniu, a nie oszczędzaniu, a to nęcić może reklamodawców. Trudno nim się jednak tak ekscytować, rzadziej karmi się nienawiścią, częściej wdzięcznością. Może dlatego to bojkot jest bardziej popularny Ten w salonie zdaje się, że podobno odnieść ma jakiś sukces, zdaniem niektórych już chyba odniósł.
Biedacy nie rozumieją, że w kategoriach księgowych są tylko wartością dodaną, nieoczekiwanym zyskiem. Jeżeli „Gazetę” nabędą to dobrze, jeżeli nie to nic się nie stało, bo zysku po nich nikt się nie miał prawa spodziewać. Nie oni są grupową docelową produktu. Coś jak mężczyzna kupujący tampony.
Tygodnik kupuję dla paru tekstów, ostatnio czytałem wywiad Januszem Szuberem. Mówił o niepełnosprawności. Z niepełnosprawnymi jest trochę jak z feministkami, nie wiadomo jak się odezwać, zachować by nie urazić. Szuber opowiedział tak jak się o tym mówić powinno. Dzisiejszy Tygodnik kupiłem dla Marka Bieńczyka, właśnie czytam jego „Przezroczystość” -esej o transparentności. Pisze Bieńczyk w Tygodniku, o półśnie lat transformacji, walce z barbarią epoki PiSu i dzisiejszym fukuyamizm po polsku. Pisze o powrocie do czasów bierności. W poprzednim numerze Wojciech Bonowicz zacytował myśl czeskiego księdza i profesora Halika o tym, że żyjemy w czasach postoptymistycznych. Wszystko już testowaliśmy i zawsze doznawaliśmy zawodu. Coś chyba w tym jednak jest, że chcemy wreszcie świętego spokoju…
Tymczasem wystartowała pompatyczna „Polska XXI wieku”, SLD ma być lewicowe bo dotąd nie było, a media mają być bojkotowane. Tylko kto tych wszystkch ideowców będzie chciał dziś jeszcze słuchać?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)