Wszystko zaczęło się od rozpierduchy o Rogera na blogu Freemana, od którego zdaniem blogera się powinni lewacy odpieprzyć , zwłaszcza że używają w stosunku do Rogera retoryki nacjonalistycznej, szowinistycznej, a nawet rasistowskiej.
Potem wpadł na blog niejaki Maciej Gawlikowski, który spytał Freemana: „ Jak się nazywał ten czarny pajac, którego Kwaśniewski pierwszego "zrobił Polakiem"? co, o zgrozo, obrzydziło samego Igora Janke. Na szczęście Pan Igor uznał pytanie Gawlikowskiego za „obrzydliwe” tylko przez moment, gdyż jak nieobrzydliwe stwierdził sam Gawlikowski Olisadebe jest dla niego pajacem, a o to, że jest czarny nie będzie chyba Igor Janke się spierać. I w sumie dobrze się stało, wszak Olisadebe nie został nazwany ani asfaltem, ani nawet czarnuchem, bo wówczas trzeba by Maciejowi Gawlikowskiemu zarzucić rasistowską retorykę, czego przecież wszyscy tutaj byśmy nie chcieli. Rasistowskimi wstawkami się bowiem brzydzimy.
I gdy tak sobie Panowie gruchali swawolnie o nożykach, czarnych pajacach i rasistowskich lewakach, rzecz jasna, co to nie chcą w reprezentacji Rogera, radośnie pląsając pod rękę z odważnym i jak skała surowym Igorem Janke, Renata Rudecka Kalinowska pobrała sobie z blogu Freemana, zdjęcie tegoż Freemana z nożykiem i wkleiła u siebie na blogu. Całość zaś okrasiła tendencyjnie wybranymi cytatami swych bohaterów, co zszokowało telefonicznie indygowanych na tę okoliczność znajomych Freemana.
Równie zszokowany Freeman wnet zakazał więc publikowania swojego zdjęcia i zagroził blogerce sądem cywilnym, jak na prawdziwego twórcę Strefy Wolnej Od Cenzury (SWOC) przystało. Wspomógł go jerry, który na blogu RRK robi bodajże za Palikota i to wspomógł po chrześcijańsku. Zobowiązał się bowiem do poprowadzenia procesu za darmo, choć jednocześnie w taki sposób, by się nie zdekonspirować. Jak to zrobi mnie nie pytajcie, zdaje się, że ja tu robię tylko za absolwenta (coś jakby pomywacza), o czym stateczni Panowie mecenasi (i nie tylko) dobitnie, elegancko i anonimowo mi przy każdej okazji przypominają.
Renata początkowo zdjęcia skasować nie chciała lecz po jakimś czasie uległa, niestety za późno, więc pozew zdaje się że lada moment będzie wysłany.
I tym momencie niewyrobionym w niuansach czytelnikom należą się klika słów wyjaśnienia. Otóż niektórym się może wydawać, że awanturnictwo Freemana (podparte przepisami prawnymi) analogiczne jest do awanturnictwa Adma Michnika pozywającego krytykujących go dziennikarzy czy też do Brendona Fay’a pozywającego prezydenta za wykorzystanie zdjęć z gejowskiego ślubu. Nic jednak bardziej mylnego, wszak Freeman nie jest ani zamężnym gejem, ani tym bardziej Michnikiem, więc o żadnej analogii absolutnie być mowy nie może.
Po prostu chciał w końcu powiedzieć stop chamstwu, co zasługuję na takie uznanie, że być może Pan Tomasz Sakiewicz zaliczy go w poczet właśnie co tworzonej strefy wolnego słowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)