Wyobraźmy sobie dwoje ludzi, którzy się naprawdę kochają. Kochają się tak mocno, że czasami godzinami nie wychodzą z łóżka. Jedno z nich nie może mieć dzieci, więc podczas stosunku nie musza się zabezpieczać. Oprócz miłości wiąże ich jednak coś jeszcze. To więzy rodzinne. Są bowiem rodzeństwem.
Zgodnie z polskim kodeksem karnym popełniają przestępstwo kazirodztwa. U źródeł penalizacji każdego czynu leży tzw. przedmiot przestępstwa, a więc dobro, które zdaniem ustawodawcy powinno być chronione prawnie. Co jest dobrem chronionym prawnie, w przypadku gdy współżyje brat z siostrą? I to w przypadku gdy nie mogą spłodzić potomstwa?
Czyżby czasem nie chodziło o to, że jest to czyn niemoralny, naganny, nieestetyczny, po prostu zły? A skoro tak, czy to znaczy, że ustawodawca powinien mieć prawo penalizować to co uważa za złe? Nawet gdy nie ma pokrzywdzonych?
Czy powinien więc penalizować posiadanie i handlowanie narkotykami, gdy uzna to za czyn zły, niemoralny itp?Chyba, że pokrzywdzonym jest opinia społeczna, czy raczej jej poszczególni członkowie, zbulwersowani rodzinnym fiki miki pod pierzyną? Tyle, że w przypadku palenia marihuany, nasi rodacy też mogą być zbulwersowani?
Czy wobec tego każdy, kto postuluje legalizację posiadania marihuany (palenie jest dozwolone), powinien postulować legalizację kazirodztwa?Skoro nie ma pokrzywdzonych, a odczucia moralne społeczeństwa nie powinny się liczyć?
Ja jestem za legalizacją, dajmy na to, dla osób od 25 roku życia. Tyle, że jestem też za legalizacją kazirodztwa osób bezpłodnych, bo to nie moja sprawa, co kto wyrabia u siebie w sypialni?Ciekaw więc jestem, co na to, zwłaszcza ci chrześcijańscy „wolnościowcy”?


Komentarze
Pokaż komentarze (49)