Uwaga, uwaga z ogromną przyjemnością chciałbym zachęcić Państwa do kupna tych oto kartofli:
To kartofle Waldka, sąsiada z naprzeciwka. Gorąco polecam.
Nikt jeszcze nie próbował takich eksperymentów. Ale Salon24.pl pod wieloma względami jest nowatorski. Kartofle są na tyle młode i smaczne, że pozwalam ją sobie tutaj zareklamować z głębokim przekonaniem, iż reklamuję produkt wysokiej jakości.
Otóż po pierwsze, kartofle sprzedaje mój sąsiad z naprzeciwka, facet do bólu uczciwy. Nikomu się nie podlizuje, wali skrobią prosto w oczy z właściwą sobie swadą i dowcipem. Według tutejszych, salonowych kryteriów, jest zapewne wieśniakiem, bo i jedna, i druga strona w tutejszej wojnie kibiców nie uznałaby go za inteligenta.
Po drugie kartofle te znakomicie zaspokajają głód i mogą też działać kojąco w razie gorączki. Wystarczy moczyć je w zimniej wodzie i kłaść na rozgrzane głowy.
Po trzecie te kartofle to prawdziwe Gwiazdy, być może nawet przez jakiś czas będę je pojedynczo tu na blogu nam prezentować. Zwłaszcza, że od dobrych paru lat, w knajpach, szykanowane są przez makaron.
Wreszcie po czwarte Waldemar odziera uprawę kartofli z ekologicznego bełkotu, który dominuje dzisiaj po obu stronach Atlantyku. Jeśli komuś już puchną uszy od słów takich jak „ekologiczny", „środowisko", „przyroda" – to spryskany kartofel Waldka będzie dla niego znakomitą odtrutką. Waldemar pokazuje dorodnego kartofla jako dowód, co chemia potrafi zdziałać z przyrodą.
Cieszę się, że Waldek zgodził się na to. Dziękuje Waldkowi, dziękuję tez jego żonie Andżelice, która razem z Salonem24 wybrało tak niecodzienną formę prezentacji swoich produktów rolnych. Oczywiście będzie je też można niedługo kupić na bazarku w tradycyjny sposób.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)