Cholera mnie bierze jak patrzę na to Euro. Jak tak, to piłka była sportem slumsów, troglodytów, kto poważny się interesował piłką.
Lepiej iść na rowerek, na squash, na kajaczek.
A teraz, jak w mordę strzelił, wszyscy za Euro, klaskają łapkami jak małpki. Wrzucam flagę do autka i jadę na Euro, ach jak będzie fajnie, po drodze nauczę się składu na pamięć i paru piosenek i będę kibicowała że hejże ha, hejże hola. No i nasz Leoś,. Prawie jak papa. Kazał ustawić flagi na blokach, to ustawiamy. Kochamy naszego Leosia, tak jak pape kochamy, gdyby jeszcze wydał encyklikę, to by dostał jakiś pomnik. Z wazeliny i lukru.
I te piskliwie paniusie w radiu. Jak tam nasza reprezentacja, hi, hi. A … Cię to obchodzi jak, bierz tipsy i won na jakiś serial.
Tak sobie myślę, macie parówki swoją siatkówkę, oazy, księdza z gitarą, harcerzyków, muzeum powstania, tam się jednoczcie. Zostawcie mi ten sport. Nie upupiajcie go tym swoim dzięgoleniem, zniewieściałym piskiem, zdejmijcie te damskie torby z ramion i po prostu stąd idźcie.
I te odwieczne polskie kompleksy. Bo gramy z Niemcami, a Wanda Niemca nie chciała.
Czasami mam ochotę by Polska przegrała by jeszcze raz spojrzeć na te polskie zawiedzione mordy. Krasnodębski ma rację. To jakaś parodia patriotyzmu. Już na tym zaczyna żerować konserwatywne łachmyctwo.
Zapamiętacie sobie: żadnej z wami jedności nie ma i nie będzie. Nigdy, wynocha, żadnego chwilowego patriotyzmu.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)