Łatwiej rozbić atom, niż zniszczyć przesąd - miał powiedzieć Einstein, który choć może i zdolny, to jednak nie najlepszej, bo podejrzanej, jest proweniencji. Zresztą samo rozbijanie przesądów, też nieco jest podejrzane, by nie rzec zdradzieckie. Wszak skoro „nasze Ojce tak żyły” to dlaczego my tak żyć nie powinniśmy, czcząc w ten sposób ojca swego, jak nakazuje nam Pismo. Przez konserwatystów zwie się to szacunkiem dla tradycji i wbrew pewnemu reżyserowi, co nieudolnie przykrywał totalitaryzm Jaruzelskiego, nie chodzi wcale o ładne imię dla dziewczynki.
Przesądy dobra rzecz, chciałoby się więc zakrzyknąć, a życie bez przesądów to jak Kaczyński bez Gosiewskiego, Głódź bez kielicha, a Palikot bez wibratora. Czyli jednym słowem - trwoga i drżenie. Za nic przesądu ma jednak poseł Napieralski, który nie bojąc się tradycyjnych gromów, chce usunąć krzyż z sali plenarnej Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Tymczasem krzyż jako symbol wierzeń dodaje posłom otuchy. Choćby wtedy, gdy w weń wpatrzeni, zgadzają się na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Ale nie każdy wierzący jest przecież katolikiem. Dlatego tuż obok krzyża wisieć powinny inne oznaki wierzeń, jak dajmy na to: gwiazda Dawida, arabski półksiężyc czy last but not least – kawałek rozgotowanej kluchy (tej od Wielkiego Potwora Makaronowego). Ci, co z kolei nie wierzą w żadną religię, ale wierzą w tradycyjne gusła i prawdy naszych Ojców, też powinni mieć coś dla siebie, ot choćby guzik od kominiarza.
Ale to nie koniec pochwały przesądów. Jak donosi „Przekrój” Aquapark w Łodzi organizuje party dla naturystów, na który wpuszcza się rodziców z dziećmi, ale już nie homoseksualistów. I to tez jest zgodne z tradycyjnym, więc uświęconym, poglądem na seksualność. Wszak oglądanie homoseksualnych, że tak powiem, „pronciów” (pozdrawiam posła Karskiego) może narazić dziecko na estetyczne nieprzyjemności, a nawet na zakaźny wirus pederastii. Co innego, rzecz jasna, gdy proncia są heteroseksualne. Chodził tak Adam w raju, to może chodzić, tym razem z własnym już wężem, po Aquaparku. Każdy zaś berbeć baczyć jedynie powinien na to by w konsekwencji oglądania golasów, ewentualnie parzyć się tylko z drugim berbeciem, bo zdaje się, że ostatnio paru konserwatystów ostro zrewidowało swoje poglądy, co do seksu nieletnich. Oczywiście całkiem możliwe, że na imprezę wpadnie jakiś ksiądz Podstawek (o ile już wcześniej się w tłum nie wtopi) i zabawi się w Himilsbacha. Krzyknie tedy na cały Aquapark: „rodzice wyp&*@ać”, na co niejeden katolicki rodzic posłusznie wstanie i za Holoubkiem odkrzyknie: „Nie wiemy jak Państwo, ale ja wyp&*@am”. I tylko słychać będzie w oddali śmiech redaktora Terlikowskiego, który napisze, że ksiądz jest zaszczuty, bo na basenie częstował czekoladkami. Tyle, że z mięsem.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)