Gasipies Gasipies
51
BLOG

logikafery

Gasipies Gasipies Polityka Obserwuj notkę 5

 „Najdociekliwszym członkiem komisji okazał się poseł Jarosław Urbaniak. Poseł PO szczególnie dopytywał się o kontakty Wassermanna z Przemysławem Tomaszewskim i Pawłem Łataczem ze spółki Casinos Poland, a także z przedstawicielami PLL Lot.

Wasserman miał się z nimi spotykać gdy pełnił funkcję ministra-koordynatora służb specjalnych. Urbaniak nie rozumiał dlaczego koordynator służb specjalnych miał się spotykać z przedstawicielami państwowych spółek. - U pana powinni się spotykać szefowie służb specjalnych - uważa poseł PO. - Pan chciał załatwić kłopoty finansowe spółek skarbu państwa, przy pomocy 30 osób które u pana pracowały? - pytał Urbaniak.

- Trudno jest zrozumieć istotę funkcjonowania służb specjalnych. Nie jest pan pierwszy i ostatni - odparował Wassermann. - Nie no niech pan nie żartuje. Tym się powinno zająć ABW i prokurator - ripostował Urbaniak.

Według posła Platformy podejrzane jest, że Zbigniew Wassermann rozmawiał z prezesem Lotu, prezesem Casinos Poland i prezesem portów lotniczych o sprawach gospodarczych. - Mnie się w głowie to nie mieści - stwierdził Urbaniak.http://news.money.pl/artykul/wassermann;komisja;niczego;nie;wyjasni,24,0,571160.html

Spróbuję przetłumaczyć to na nasze, jako że też studiowałem logikę, co prawda nie na tej samej uczelni ale powiedzmy sobie szczerze, w moim przekonaniu, o znacznie wyższym poziomie nauczania w tej dziedzinie, co nie tylko po owocach poznać można. Ze skromności wrodzonej nie wymienię nazwisk profesorów coby logikowi, jeśli przypadkiem czytać będzie (a z googli korzysta, wpisze logik albo swoje nazwisko i a nóż widelec) wstydu oszczędzić a może i profesorom życie ocalić, różnie bywa pod rządami reżimu. http://www.niezalezna.pl/article/show/id/28676

OTO obiecane tłumaczenie (a mnie też uczyli, że jak się obiecuje to się dotrzymuje ale to może inna szkoła albo już tak mam- a wrodzone ):

 Czego nie rozumiał Urbaniak (nie mylić z Ur – skąd wyszedł był Abram/Abra cham/Abraham ani też baniakiem, chociaż końcówka fonetycznie jakby zbliżona)?

Logikowi, otóż owemu (sam się tak nazwał), się w pale nie mieści, że można z przedstawicielami spółek  gadać o sprawach gospodarczych – a chodziło o zagrożenie upadłością.  Zrozumiał by, gdyby o zatrudnieniu „asystenta” (wynika to z kontekstu i dalszych pytań). Wniosek (logiczny zresztą) – prywata, załatwianie stołków (np. córka Sobiesiaka w Totalizatorze)  to są dlań konkretne sprawy o jakich można rozmawiać i trzeba, i się owszem rozmawia (przynajmniej w świecie mu znanym). Natomiast jakieś tam bzdety typu troska o dobro kraju czy bezpieczeństwo albo coś, to PiSowskie zamydlanie oczu, przecież o takich  sprawach - wg "Najdociekliwszego" poosła "logika" - ludzie nie rozmawiają.

Nie ma takiego zwyczaju a nawet możliwości, by rozmawiać o bezpieczeństwie gospodarczym a w szczególności z Rządem mojego kraju (tu dla zilustrowania może przypadek znanego już państwu z wystąpień medialnych i licznych konferencji "kłamcy" Kamińskiego) - nawet nikt się nie po=winien odważyć.

Stąd też logicznie uzasadniony wniosek, że Wassermann kłamie i kręci. Co prawda wg logiki - jakiej mnie uczono - sytuacja taka, że przychodzą np. prezesi do urzędującego przedstawiciela rządu i mając do niego zaufanie ośmielają się prosić o pomoc a ten ich przyjmuje, wysłuchuje i kieruje do kompetentnego ministra jest możliwa ale to zapewne inna szkoła. Wg mojej logiki z faktu, że ktoś jest świnią i nie obchodzi go interes kraju tylko własny nie wynika, że wszyscy inni też muszą być też tacy sami. Wg logiki „Najdociekliwszego członka komisji” okazuje się, że jednak inne opcje (od szczekania - po kaszubsku byłoby tuskowania?, ośmieszania uczciwych, prokurowania dyfamacji czy wyszydzania, opluwania,olewania, nic nie robienia, jeno prawych obalania, swoich osadzania; z nieudaczników drwienia i szydzenia) są podejrzane i to w stopniu bodaj najwyższym (z niedopuszczalnych) bo, aż do Mnie się nie po mieszczenia w głowie.

W głowie "logika", zatem chyba nie przeciętej przeciętnej.

Vide sprawa stoczni – w obliczu sygnalizowanego zagrożenia – owszem można medialnie po-spekulować, po-obiecywać ale nie rozmawiać skutecznie i pomagać – to już się w głowie (czyli w pale po naszemu) posła „logika” właśnie nie mieści.

Szkoda, że Wassermann nie dostrzegał  tego aspektu – biedaczysko, nie studiował był aż tak dogłębnie logiki jak ja i „logik” - no i rozmawiali jakby na innych płaszczyznach (platformach). Gdyby był się Wassermann logiki i dostrzegania innych aspektów rzeczywistości uczył to może i by załapał na czym po-lega problem jego nie możliwości po-rozumienia z posłem „logikiem” i po-starałby się mu wytłumaczyć tę (nie mylić z tą) swoją - nie przystającą do dzisiejszych standardów i realiów rządzenia a do tego przestarzale naiwną PiSowską na wskroś postawę. No bo jak można rozmawiać o sprawach gospodarczych i to nie swojej a państwowej spółki - w tym czasie można przecież o posadzie dla kolegi, o  tym by żyło się lepiej a i po-uśmiechać się z naiwnych nieudaczników czy państwowców też by można. Nie co jeszcze po- ć by też można po-żytecznie. Ale miało być bez kaca na Sylwka, to może nie w tym kierunku co myślisz droga czytelniczko/czytelniku. Niemniej jednak Wassermannowi nie dane było zapewne zasiadać w radzie szyderców (Psalm 1) i być może stąd nie wiedział czego nie rozumie śledczy. I nie potrafił mu wytłumaczyć tak, by tamten zrozumiał o co pyta, czyli "swoje" pytania. 

 

Idźmy dalej – poseł „logik” ma jednak jakieś, przyznajmy pozostałości uczciwości – usiłował Wassermanna przepraszać a nawet o tym będąc informowanym nie zaprzeczać raczył. Aczkolwiek do publicznego przeproszenia też się jakoś nie kwapił.

Może i nawet nie kłamał wyjaśniając do czego służył mu laptop na posiedzeniu komisji:

„Poseł Bartosz Arłukowicz zasugerował wczoraj podczas przesłuchania Zbigniewa Wassermanna, że śledczy z PO Jarosław Urbaniak dostaje pytania przez komunikator internetowy. Poseł zdecydowanie zaprzecza.

Na pytanie „Dziennika Gazeta Prawnej”, czy ktoś pisze mu pytania i w czasie posiedzenia wysyła je za pomocą Skype'a lub Gadu-Gadu, poseł stwierdza: „Absolutnie nie. Korzystam tylko z Google, stąd laptop na stole”.

Po co Google posłowi z PO?”

http://niezalezna.pl/article/show/id/29104

po co Google – otóż może, żeby wygooglować trudne do zrozumienia słowa Wassermanna albo co wydaje się bardziej jednak logiczne - "Korzystać z" komunikatora "Google" (ewentualnie nawet poczty mailowej Google) - na wiele bowiem sposobów można korzystać z Google:

„Gadżet Google Talk to aplikacja internetowa wyposażona w przydatne funkcje służące do komunikowania się w czasie rzeczywistym.

Komunikator internetowy — możesz rozmawiać na czacie w czasie rzeczywistym ze wszystkimi osobami ze swoich list Kontakty w Google Talku i Gmailu.”

http://www.google.com/talk/intl/pl/about.html

Komunikator fajny – polecam – wydaje się lepszy od popularnego w Polsce gadu-gadu. Trochę antyreklama Gadu-Gadu, tak wyszło, przy okazji. Nie ma jak wiadomo czegoś ukrytego coby na wierzch nie wyszło i w tej sprawie bywa, że wypływa. Vide: "uda się, uda" - a co się uda - do tego zmierzamy, już niedaleko.

Reasumując:

Bardziejsza  wnikliwość, zapewne nie obca „Najdociekliwszemu członkowi” a  zalecana, czy też nakazywana przez samego Pana Premiera „każe” (czyli pozwala, coby po polsku by było bardziej, choć to raczej Premier niż okoliczności też, jeśli już ) – ale dajmy się wypowiedzieć Premierowi:

 "Różne okoliczności tej sprawy każą bardziej wnikliwym obserwatorom podejrzewać być może innych polityków niż Platformy Obywatelskiej o niechęć do wyjaśnienia tej sprawy. Proponowałbym, tak dla rzetelności badawczej, zastanowić się czy niektóre działania PiS-u nie są tak naprawdę obliczone na zahamowanie pracy tej komisji" - stwierdził Tusk.

http://www.dziennik.pl/polityka/article515551/Donald_Tusk_domaga_sie_przesluchania.html?page=1

i tu już uwaga komisji zapewne nakierowana zostanie na właściwe tory. Od „logika” dowiadujemy się też, że nie wiadomo co robił ów Wassermann jako koordynator (zapewne podobną logiką się kierując, bo z zeznań świadka dla mnie wynikało coś odwrotnego raczej, że pracował aż za dużo).  Widocznie jego koledzy na stanowiskach pracują inaczej i sądzi wg „swoich” kryteriów (vide zaangażowanie min. Zdrowia w pozyskanie szczepionek na świńską grypę). Czyli brał pieniądze z kasy państwowej nie widomo za co – w domyśle.  Ojciec tego Wassermanna ponoć kolejarzem, czyli jak to mówią porządny,  a synek, popatrzcie – list od gangstera otrzymał i jeszcze kręci i mataczy:

„Poseł Zbigniew Wassermann (PiS) w specjalnym oświadczeniu zapewnia, że jako wiceprzewodniczący orlenowskiej komisji śledczej nie złamał prawa.

To jego reakcja na śledztwo Prokuratury Okręgowej dla Warszawy-Pragi, która wyjaśnia, czy nie dopełnił obowiązków, nie zawiadamiając organów ścigania o liście, jaki otrzymał w 2005 r. od gangstera z Białegostoku. O wszczęciu tego śledztwa poinformowała w czwartek "Gazeta". List, a potem zeznania gangstera były podstawą śledztwa i oskarżenia prof. Jana Widackiego o nakłanianie gangstera do fałszywych zeznań.”http://wyborcza.pl/1,75478,7413767,Wassermann_o_liscie_gangstera.html

 

A skoro już to wiem, to pójdźmy dalej:

„Według posłów PO, szef PiS Jarosław Kaczyński powinien być konsekwentny i zawiesić w prawach członków klubu parlamentarnego Przemysława Gosiewskiego i Krzysztofa Jurgiela.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył dziś, że w 2006 roku - jako ówczesny premier - skierował sprawę gier losowych do CBA.

Szef PiS dodał , że nie zna szczegółów na temat notatki sporządzonej przez Przemysława Gosiewskiego bo był wtedy na urlopie. Jak dziś mówił, wszystkie konsekwencje zostały wtedy wyciągnięte.”

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/afera;hazardowa;pis;na;celowniku;komisji,97,0,560481.html

cbadd

i ctmsu

(dla nie logików wyjaśniam skróty:

co było akurat do dowiedzenia[się]/udowodnienia, nie od wody tylko od dowodu, czyli nie mylić z kolei z wodnikiem – po niemiecku Wassermann

i co też miało się udać)

*a było do udowodnienia, że prawda leży tam, gdzie leży i o „tą” (poprawniej byłoby tę) własnie prawdę bój toczy tzw. „Platforma” – już chyba nie tylko z PiSem

 ** udać się miało wmówienie społeczeństwu, że PiS jest umoczony w aferę, co najmniej w takim stopniu jak PO - niestety ciężko i długo trwało, bo poseł Wassermann trochę zawalił, nie kumając logiki "logika" i dlatego się trochę nie udało

Jednocześnie Premier zapewnia, że ma zaufanie do członków komisji. O czym wolne (nie mylić z zniewolonym umysłem) media skwapliwie informować społeczeństwo raczą.

 

 

Gasipies
O mnie Gasipies

&l

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka