Właściwie nie miałem zamiaru pisać o przypadku Michała Boni. W końcu to tylko koleiny z długiej listy wydobytych na światło dzienne agentów. Jednak to co się wyprawia w mediach zmusza do zabrania głosu. Okazuje się, że ważny członek opozycji, uczestnik Okrągłego Stołu, członek rządu Mazowieckiego,minister w rządzie Krzysztofa Bieleckiego był człowiekiem Służby bezpieczeństwa, z którą zresztą współpracował do 6 lutego 1989 roku czyli w dniu kiedy rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu. Wiem, że Boni umniejsza swoją rolę ale przecież robi to każdy zdekonspirowany po latach agent. Żadna to nowość. Faktem jest że bardzo ważny członek opozycji był agentem służby bezpieczeństwa. Powraca pytanie ilu agentów Kiszczak miał po stronie społecznej podczas twardych negocjacji Okrągłego Stołu. I czy przypadkiem nie mieliśmy do czynienia z teatrzykiem dla gawiedzi. Kiedy już podliczymy ilu agentów było przy Okrągłym Stole, warto zająć się rządem Mazowieckiego. To potwierdziłoby lub zaprzeczyło tezie o kontrolowanym, a w istocie pozornym charakterze zmian ustrojowych po 89 roku. Taka rzetelna lustracja dałaby nam wiedzę o klasie elit. Przypadek Boniego, to że prawda o nim nie dotarła do opinii publicznej , to także dowód nieskuteczności wszelkich dotychczasowych metod lustracji. Przez dwadzieścia lat Michał Bonii gwałtownie zaprzeczał prawdzie o swojej przeszłości. Co ważniejsze, zorganizowało się wokół niego środowisko najważniejszych wówczas autorytetów politycznych i moralnych. Może przyczyną tak gwałtownej obrony Boniego był paniczny strach przed poznaniem prawdy? Może Kuroń, Frasyniuk, Mazowiecki, Geremek, by wymienićtych najbardziej znamienitych, bronią Boniego wiedząc, że za chwilę mógł/może spotkać ich podobny los?
30
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)